Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

HISTORIA MOJEGO GDZIUKA – Piotr Wilczek


O kocie Gdziuku nasi Czytelnicy mieli okazję przeczytać niedawno na łamach KOCICH SPRAW w tekście Alicji Szubert-Olszewskiej z cyklu „Kot kustosza” pt.: „Street art pod znakiem kota”.
Od kilku lat duch kota Gdziuka krąży bowiem po Warszawie, zostawiając w jej różnych miejscach swoje poetyckie manifesty. Twórcą tej zabawnej figury jest Piotr Wilczek, chociaż... Gdziuk istniał naprawdę! Poznajmy jego wprost filmową historię i wspomnijmy go więc w październikowym numerze poświęconym pożegnaniom naszych kocich przyjaciół.


Piotr Wilczek

Kot skulił się na krześle. Ten niewielki dywanik na siedzisku, wprawdzie wytarty i wyblakły, był teraz jego azylem.
Tu był bezpieczny po całonocnym polowaniu. Tu nic nie mogło się stać. Jedno drapnięcie w drzwi i ciche miauknięcie na klatce schodowej, przeniosło go w ten błogi świat. Nawet nie musiał czekać pięciu minut na uchylenie drzwi. Potem szybkich kilka łyków mleka z miski (co za pomysł dawać kotu mleko?), kilka kęsów resztek z pańskiego stołu. Mogłoby być lepiej, ale nie będzie przecież robił scen. I dywanik, dywanik, dywaaaaniiiik!

***

To była największa atrakcja od lat w tej małej algierskiej miejscowości. Helikopter ratownictwa medycznego wylądował na środku obszernego podwórka, rozdmuchując na wiele metrów piasek, śmieci i uschnięte fragmenty roślin. Czyli wszystko to, co pokrywało teren będący na co dzień boiskiem, parkingiem, targowiskiem i miejscem spotkań mieszkańców.



Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY Nr 144 – Październik 2014