Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

O ŻAŁOBIE – Tekst: Eva Berberich

KOCIE SPRAWY Nr 132 – Październik 2013

Tekst:
Eva Berberich

 Kiedy straci się kogoś, kogo się kochało, wpada się w głęboką czarną dziurę. Ukochana osoba nigdy już nie wróci. Może to być człowiek, pies, chomik, drzewo, które przewróciła burza. Albo kocur. Czarny kocur z białym czubkiem ogona. Paskudny kocur, chwalipięta, kłamczuch, leniuch, macho. Mefistofeles. Mój ukochany Feluś.
Nie wyprawiaj komedii, mówią przyjaciele. Kocurów nie brakuje, kotek też. Znam kogoś, kto ma jednego, kto akurat… znajdź sobie jakiegoś, tylko nie znowu czarnego. Teraz stałaś się wolnym człowiekiem, mówią, nie jesteś już uwiązana do kociego ogona, możesz wyjść, podróżować, oddychać powietrzem wielkiego świata. Nie musisz ciągle szukać kogoś, kto zaopiekuje się zwierzakiem. Wreszcie możesz rano się wyspać, mówią, i nikt nie budzi cię miauczeniem. Potrzebujesz snu, dużo snu, jesteś blada jak ściana. I nikt nie siusia na drzwi wejściowe sąsiadów, mówią, nie wyśpiewuje po nocach, nie dając im spać, nie załatwia się na twojej grządce sałaty. Kocur, mówią, jest kocurem i niczym więcej. Nosić taką żałobę po kocie… czy to się godzi? Wczoraj w wypadku autobusu zginęło szesnaście osób. Opłakujesz je?
A ile pieniędzy oszczędzisz! mówią. Ten łobuz przecież wpędził cię w biedę.
I: teraz możesz uciec z domu. Najwyższa pora!
I: uśmiechnij się wreszcie! Nie chodzi się z taką żałobną miną po okolicy. Żałoba jest be!
I: tylko nie przesadzaj!
I: weź się w garść!
I: nie myśl o tym!
I: śmiej się znowu!
I: nie przeżywaj tego tak!
I: …


Wtedy ktoś spieszy mi z pomocą. W zapiskach w jego dzienniku czytam:
Incipit lamentatio: Micia. Nasza Micia nie żyje.
Sobota, pięć minut przed północą… musiałem na to patrzeć… patrzyłem, jak cierpi, patrzyłem, jak to nadchodzi… ach, kochana Miciu, że też nie mogłem ci pomóc… łzy płynęły mi z oczu… czy Ty też to widziałeś? Widziałeś kiedyś nędzę swoich stworzeń? Jako Stwórca każesz w siebie wierzyć i siebie opiewać… Gdybym był Stwórcą, uważałbym to za hańbę… Czy nie masz serca, oczu, uszu? Litościwy – nie rozśmieszaj mnie!
Ach, mój Panie i mój Boże! W cierpieniu i umieraniu mojej kotki towarzyszę Tobie. Tkwi we mnie coś, co nie pozwala mi zwolnić Cię z odpowiedzialności za cierpienie stworzeń. …
Nie, nie, Panie, nie wierzę, że spławisz mnie banalną odpowiedzią, że to przecież porządek natury…
Popatrz! Czy to widzisz? A od początku świata są i do końca świata będą ich miliony… Ona umiera.
Tym, kto tak wadzi się z Bogiem, gdyż pozwolił umrzeć jego ukochanej kotce, jest teolog Fridolin Stier.
Jeśli on potrafi tak opłakiwać zwierzę, to ja też nie muszę się wstydzić. Tylko odpowiednio głęboka żałoba uleczy ból.

Nie chcę być człowiekiem wolnym od kota. Chcę być uwiązana do kociego ogona. Chcę być rano budzona miauczeniem, nie potrzebuję wcale tyle snu. Chcę wydawać pieniądze na puszki z kocią karmą. Po co mam jeździć po świecie, jeśli nie mam nikogo, kto by czekał na mnie w domu? Siedział przed drzwiami, kiedy wracam z zakupów? Wskakiwał brudnymi łapami na świeżo uprasowaną bieliznę, kładł się na niej i mruczał?
Chcę to ciężko przeżywać. Nie chcę się śmiać. Chcę wyć, nie mając wyrzutów sumienia.
I tak oto opłakałam, jak się należy, Felusia, mojego czarnego kocura z białym czubkiem ogona. Na jego małym grobie pod brzozą rośnie kocimiętka.

Fragment z książki Evy Berberich pt.: „Szczęście jest
kotką”,  
tłumaczenie: Barbara Floriańczyk, Wydawnictwo BIS