Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

Przeczytaj cały tekst

Magazyn KOCIE SPRAWY Nr 114 - Kwiecień 2012

Tekst Sybilla Berwid
Zdjęcie Iza Jagiełko

Większość opiekunów ogranicza kotom dostępność do środków chemicznych i rzeczy ewidentnie niejadalnych, ale czy wiemy, jakie skutki może przynieść przekarmianie mruczków niektórymi standardowymi produktami żywnościowymi?

Często stykam się z opinią, że „moje zwierzę instynktownie wie, co jest dla niego najlepsze". Jednak obserwując, co ląduje w menu takiego zwierzaczka, śmiem wątpić, że jest on w stanie przewidzieć konsekwencje spożywania niektórych produktów.
Dlaczego Twój kot, na przykład, z namiętnością ssie swetry, gryzie pierze, przeżuwa foliowe torebki, obgryza drewniane figurki czy świece? To nie są manifestacje potrzeb pokarmowych, a psychicznych.
Jednym ze sposobów na walkę z takimi ciągotami jest chowanie tego typu produktów przed smakoszem. Musimy jednak pamiętać, że pojawienie się potrzeby takiego zachowania jest spowodowane jakimś impulsem, którego nie należy ignorować. Kot, przystosowując się do warunków życia z człowiekiem, szczególnie w mieście, nie ma możliwości przejawiania wielu naturalnych zachowań. Dlatego należy mu zaoferować COŚ W ZAMIAN, jakąś alternatywę, aby uchronić go przed nasilaniem się niepożądanych i potencjalnie zagrażających życiu zachowań.

Kot neofil
Często opiekunowie zwierząt chwalą się, że „nauczyli" swoich podopiecznych przychodzenia po nagrodę. Zazwyczaj podczas rozwijania papierka od cukierka czy szeleszczenia torbą, kot zjawia się jak spod ziemi i domaga zawartości. Nawet jeśli dany produkt nie jest ani smaczny, ani bezpieczny dla kota, może to nie przeszkadzać w tym, aby nasz ulubieniec go wchłonął, albo przynajmniej spróbował. Jest to związane z potrzebą odkrywania nowości, ponieważ koty są neofilami, czyli „lubią nowości". To właśnie ciągota do nowości i skuteczne próbowanie pozwoliły kotu zaadaptować się w życiu miejskim człowieka. Pamiętajmy jednak, że próbując nowości, kot próbował zarówno szkodliwych, jak i tych absolutnie bezpiecznych dla jego zdrowia. Dzięki selekcji naturalnej, jedne funkcjonowały w zdrowiu, a inne odchodziły.
Mogłoby się wydawać, że w obecnych czasach takie niebezpieczeństwa dla naszego kota nie istnieją - ale czy na pewno? Na kota domowego czyhają nadal i stare, i nowe niebezpieczeństwa. A to, czy kot się na nie natknie, zależy od opiekuna, który może pozostawić niebezpieczny obiekt „na wierzchu".
Często logika podpowiada nam, że niektóre produkty mogą naszemu kotu zaszkodzić, a jednak pozwalamy mu ich próbować. Zdarza się, że nie raz sami podtykamy mu różne „smakołyki", widząc, że chętnie je podjada. Składniki szkodliwe dla kota, występujące w niektórych produktach, odkładają się w organizmie latami. Dlatego gdy przychodzimy do lecznicy z dojrzałym chorym kotem o nieodpowiednich nawykach żywnościowych, to trudno jest stwierdzić, co bezpośrednio i jak długo przyczyniało się do aktualnej kondycji kota.

 Kawusia? Jajeczko? Nie, dziękuję...
Produkty żywnościowe, z jakimi może zetknąć się nasz kot, a są dla niego potencjalnie trujące, to: kawa, czekolada, kakao, kola, alkohol, orzechy makademia, awokado, winogrona (oraz rodzynki), słodziki (np. xylitol), cebula, czosnek, szczypior, oraz wiele przypraw (w tym sól). Każdy z wymienionych produktów jest wskazywany przez Amerykańską Organizację Zwalczania Okrucieństwa wobec Zwierząt (ASPCA) jako produkt stwarzający potencjalne ryzyko zatrucia.
Wśród innych produktów, które mogą powodować negatywny wpływ na zdrowie kota, wymieniane są też produkty nabiałowe (jak mleko i jaja, które mogą być przyczyną niestrawności, alergii oraz zakażenia Salmonellą czy E.coli), surowe czy niedogotowane mięso (ryzyko zakażenia Salmonellą czy E.coli, nieprawidłowy poziom niektórych składników mineralnych, prowadzący do zaburzeń gospodarki między innymi wapnia w organizmie) i podroby (nieprawidłowy poziom niektórych witamin i składników mineralnych, na przykład odkładanie witaminy A w organizmie). Na liście produktów szkodliwych znajdują się także... ciasto drożdżowe i chleb.
Spożywanie wymienionych produktów w nadmiarze prowadzi do zwiększenia fermentacji w jelitach, co wpływa na rozrost niekorzystnej flory jelitowej (tak zwanych bakterii gnilnych). To w efekcie sprzyja obniżeniu odporności, pogorszeniu przyswajania pokarmu i objawia się nieuformowanymi odchodami o cuchnącym, intensywnym zapachu.
Pamiętajmy, aby po KAŻDYM incydencie tego typu sięgnąć po preparat zawierający dobroczynny szczep bakterii specyficzny dla kotów (Enterococcus faecium SF68 NCIMB 10415), nazywany probiotykiem. Uzupełnienie flory jelitowej pozwoli na szybsze osiągnięcie równowagi w przewodzie pokarmowym, dzięki czemu nasz kot nie będzie cierpiał na niestrawność, będzie lepiej wykorzystywał podawany mu pokarm i zwiększy się jego odporność. Bo u kotów, podobnie jak u ludzi, ponad połowa odporności nieswoistej pochodzi z „brzucha" i im więcej „dobrych" bakterii, tym skuteczniejsza ochrona naszego kota.

Do produktów wyglądających atrakcyjnie zarówno dla zwierząt, jak i dzieci, należą wszelkie leki w kapsułkach, kolorowych tabletkach czy smakowitych syropach. I tu kryje się kolejny problem. NIGDY nie decyduj się samodzielnie na podanie swojemu zwierzęciu leków ludzkich. Wiele z medykamentów dostępnych bez recepty, nawet takich jak środki przeciwbólowe dla dzieci czy syropki na kaszel, może okazać się śmiertelnie groźnymi dla Twojego kota. Niestety, instynkt zawodzi kota, który chętnie spija tego typu produkty, dlatego pamiętaj nawet o niezwłocznym wymyciu łyżki, którą podawałeś płynne leki.

Wiosenna dietka
Rozpoczyna się okres wegetacji roślin, a wśród kotów pojawiają się całe rzesze wielbicieli natury, chętnych do skosztowania młodych pędów. Pamiętajmy, że wiele roślin ozdobnych w naszych mieszkaniach czy na balkonach jest potencjalnie szkodliwych czy trujących. Jeśli nie jesteśmy pewni danego kwiatka, zabezpieczmy go siatką przed dostępem naszego czworonożnego „ogrodnika". Ażeby miał alternatywę i za wszelką cenę nie próbował sforsować zabezpieczeń, wysiejmy naszemu kotu „prywatny trawnik" w dużej miednicy na balkonie. Gdy ziarno owsa (sprzedawane jako „kocia trawka") skiełkuje do wysokości trzech- czterech centymetrów, możemy udostępnić naszemu kotu bardzo miłe miejsce do wylegiwania się i „zdrowego" skubania. Do tego możemy dosadzić znane zioła: kocimiętkę, melisę czy bazylię (ale nie miętę pieprzową!) i pozwolić naszemu kotu zgłębiać konsumpcyjnie „nowości" bez obaw o jego zdrowie.