Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

Kot z indeksem

Tekst dr n. wet. Sybilla Berwid  Zdjęcie Marta Kołodzińska, www.peterbald.net.pl

Koty na uczelnie? Nie, raczej na wagę. Epidemia otyłości wśród ludzi, jako choroba cywilizacyjna, nie omija i kotów. Wraz z nią obserwuje się zwiększoną zapadalność na choroby powiązane jak: choroby krążenia i serca, cukrzycę, zwyrodnienia kręgosłupa i stawów. Dlaczego koty tyją i kto jest winien? Ci, którzy się odchudzają, doskonale znają pojęcia: indeks glikemiczny czy BMI - Body Mass Index - prawidłowy wskaźnik masy ciała. A koty?





Zewsząd otaczają mnie dumni właściciele „dużych" kotów. W większości przypadków są to, niestety, bardzo grube koty. Często słysząc u weterynarza, że kiciuś ma za dużo ciałka o pół kilo, myślimy: „Eeee, tylko pół kilo". Tymczasem stanowi to już około 10 proc. ponad masę przeciętnego kota i może być początkiem wchodzenia w groźną dla zdrowia, a nawet życia
zwierzęcia, otyłość. Niestety, przyjęło się, że zadbane zwierzę to krągłe zwierzę. Żeby nie powiedzieć - opasłe. Kiedyś byłam świadkiem, jak kilka pań z oczywistą nadwagą litowało się nad chartem w idealnej kondycji, że taki zabiedzony. Problem otyłości nie jest bezpośrednią winą właściciela, ale raczej jego niewiedzy. W końcu nie każdy musi mieć kalkulator kalorii w głowie, tym bardziej że przeważnie własnej diety trudno nam przestrzegać, a co dopiero odmówić ukochanemu kotu. No bo przecież jak on przybiega i miauczy, i patrzy, i łapką popycha, to jak mu można odmówić? Skoro się domaga, to przecież musi być głodny, kot instynktownie czuje, co jest dla niego najlepsze, prawda? Nieprawda.
Mała powtórka z natury
Kot w naturze musiał na jedzenie zapracować. Jego polowanie składało się z kilku faz, w ramach których musiał się nieźle nagimnastykować żeby zdobyć jedną, marną mysz.
1 mysz = ok. 8-10 g dobrej suchej karmy (duża łyżka stołowa).
Potem musiał się nieźle nabiegać, żeby zdobyć następną, i następną. Dzienne zapotrzebowanie przeciętnego kota to około 8-10 myszy, które trzeba było zdobyć. Do tego przeciętna mysz, tak jak każdy „wilgotny pokarm", zawiera około 70 proc. wody i jest trudna do strawienia. Dlatego kot musiał być wciąż aktywny, żeby zdobyć pokarm. Kot jako samotny łowca przeważnie polował o świcie i o zmierzchu, a także w nocy, a w ciągu dnia regenerował siły, śpiąc. Podając kotu karmę wyłącznie w misce, całkowicie ignorujemy jego potrzebę zdobywcy, jednocześnie wyzwalając inne zachowania. I w ten sposób z myśliwego robimy „zbieracza". I to bez fazy poszukiwań - w końcu gotowe jedzenie znajduje się w misce. Wystarczy je tylko jeść, i jeść, i jeść... Zarówno koty utrzymywane w samotności, jak i trzymane w większych grupach mają tendencję do otyłości. Mechanizm jest na pozór podobny, chociaż przeważnie inny. Kot utrzymywany w samotności zazwyczaj rekompensuje sobie brak aktywności ciągłym podjadaniem z zawsze pełnej miski. Z kolei koty, które mają towarzystwo, i dzięki temu są bardziej ruchliwe, jedzą o przynajmniej 20 proc. więcej (jak podają badania naukowe) z powodu poczucia konkurencji i związanego z tym stresu. Oczywiście ciągle podjadają, jeżeli mają ku temu okazję (czyli pełną miskę). Dlatego wzięcie drugiego kota wcale nie gwarantuje zwiększenia dawki ruchu temu pierwszemu. Mało kto przestrzega zasady, iż każdy kot powinien mieć własną miskę na jedzenie, co więcej - umieszczoną tak, aby inny jedzący kot nie był w zasięgu wzroku. Jest to podstawowa zasada, gwarantująca kotom poczucie dobrostanu podczas jedzenia i pozwalająca zająć się swoją porcją, a nie koniecznością sprawdzenia zawartości miski sąsiada.
Wiecznie nienażarty
Większość właścicieli ma problem z kotem, który terroryzuje cały dom, nie tylko miaucząc donośnie przy lodowce, w kuchni czy o świcie, a nawet kradnąc wędliny z kanapek, całe kotlety czy kawałki ciasta...

Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY - Nr 101 marzec 2011