Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

Przeczytaj cały artykuł

KOCIE SPRAWY Nr 125 – Marzec 2013

Tekst: Sybilla Berwid-Wójtowicz

Opiekunowie, z którymi pod jednym dachem mieszka i kot, i pies, często zadają mi pytania, czy zwierzęta te mogą sobie nawzajem wyjadać z misek. A jeśli nie, to dlaczego? Co tu niby może zaszkodzić, skoro te wszystkie granulki czy puszki są do siebie tak podobne i prawie tak samo pachną?
Zawsze mnie wtedy zastanawia, czy osoby zadające takie pytania, przyjrzały się kiedykolwiek uważniej swoim dwóm pupilom i czy widzą między nimi jakąkolwiek różnicę.

Konsekwencje naturalnej diety
Należy pamiętać, że psy i koty wyniosły z natury nieco inne nawyki. Psy od tysięcy lat korzystały z odpadków z „pańskiego stołu”, w dużej mierze swoją dietę uzależniały więc od człowieka. Koty traktowane były jako zwierzęta użytkowe wykorzystywane do tępienia gryzoni. Z tego powodu kot – naturalny łowca – nie jada padliny i tego „co popadnie”. Miało to wpływ na jego specyficzną adaptację fizjologiczną, co z kolei istotnie wpłynęło na skład kociej diety. Potrzeby żywieniowe kota są więc zupełnie odmienne od tych ludzkich czy też psich.
Naturalna dieta kotów bogata jest w białka i tłuszcze, a dość uboga w węglowodany, których jedynym źródłem są przetrawione treści jelit ich naturalnych ofiar – głównie gryzoni i małych ptaków (przeważnie ziarna i trawy). Dlatego koty mają bardzo niski poziom amylazy w ślinie i stosunkowo niski poziom wydzielania enzymów trawiących cukry proste w układzie pokarmowym. Mimo to
skutecznie trawią skrobię (węglowodan złożony) z dobrej jakości ziaren, która może być wykorzystywana w ich żywieniu jako użyteczne źródło energii. Jednak należy pamiętać, iż energia z łatwostrawnych węglowodanów ma w diecie tych zwierząt funkcję uzupełniającą. Wykorzystanie białka na cele energetyczne zachodzi tylko w ograniczonym zakresie, a nie tak znacznym, jak jest u psów. Dlatego dieta psa i kota musi być zróżnicowana.
Dla psa niezależnie od zawartości tłuszczu czy węglowodanów, ilość białka w suchej masie przeciętnego pokarmu powinna oscylować w granicach 20˗25 procent, natomiast w przypadku kotów od 30˗40 procent. Zamiana proporcji, spożywanie dużej ilości węglowodanów strawnych i zbyt mała ilość wysokiej jakości białka, może przyczynić się do rozwoju otyłości u kota, zaburzeń metabolizmu i pracy nerek. Kilka innych składników odżywczych uznanych za niezbędne w kociej diecie, to składniki odżywcze, które trzeba podać z zewnątrz. Są to takie aminokwasy, jak: arginina i tauryna, witamina B3 (niacyna), witamina A (pochodzenia zwierzęcego) i witamina D. Koty wymagają także podaży z zewnątrz niektórych nienasyconych kwasów tłuszczowych omega 6.


„Wąchacz” a nie smakosz…
Koty mają tylko 475 kubków smakowych w porównaniu do 1700 u psów czy 9000 u ludzi. Wyczuwają smaki: kwaśny, słony, gorzki oraz białkowy. Są niezdolne do smakowania słodkiego (w przeciwieństwie do psów) i jest to uwarunkowane brakiem konkretnego genu. Wyjaśnia to ich niewrażliwość na słodziki czy słodkie węglowodany (jednak opiekunowie, którzy karmią je biszkoptami, ciastem czy innymi wypiekami mącznymi, robią duży błąd). Co ciekawe, kocia wrażliwość na smaki kwaśne jest 400 razy większa niż psów. Z tego właśnie powodu koty są bardziej wrażliwe na stopień świeżości pokarmu. Z wiekiem węch u kotów ulega osłabieniu i może to wpłynąć na pogorszenie apetytu. Wpływ na koci apetyt ma też materiał, z jakiego zrobiona jest dana miska. Niska jakość plastiku potrafi zmienić nawet zapach wody. Kot chętniej spożywa pokarm o temperaturze ciała, gdyż ma on intensywniejszy zapach. Warto więc przed otwarciem włożyć saszetkę do kubka z gorącą wodą czy na chwilę położyć ją na kaloryferze. Nigdy nie należy podawać pokarmów bezpośrednio z lodówki, nawet jeśli kotu to nie przeszkadza. Z czasem może się to przyczynić do problemów zdrowotnych i zaburzeń smaku. U kotów starszych czy osłabionych może też prowadzić do odrzucania pokarmu i wybredności. Tak więc odpowiednia temperatura i aromat to jest to!


Strategia karmienia
Psy regularnie podjadające z kociej miski także mogą mieć problemy zdrowotne. Przede wszystkim wysoki poziom białka może obciążać czynności układu pokarmowego (trzustki i wątroby), a także zaburzać pracę nerek.
Jak uniemożliwić obu zwierzakom wzajemnie podjadanie?
Przede wszystkim zadbać o odpowiedni układ misek. Ani ta psia, ani ta kocia nie powinny być zawsze pełne. Karmienie posiłkowe jest najzdrowsze i najbezpieczniejsze dla obu tych zwierząt. Najlepiej najpierw podać karmę psu. Gdy będzie już przy swojej misce, do miski kota, ustawionej na podwyższeniu i niedostępnej dla psa, można wsypać część dziennej porcji. Obu pupilom trzeba podać taką ilość, aby zjadły do końca i zjawiły się przy miskach dopiero na następny posiłek. Pojemnik z wodą, jeśli jest odpowiednio duży, może być wspólny, choć jeśli pies pilnuje miski z jedzeniem, to kot nie będzie mógł swobodnie skorzystać także z tej. Koty zresztą nie piją z reguły tam, gdzie jedzą, dlatego miseczki z wodą możemy porozstawiać po całym mieszkaniu w różnych punktach i na różnych wysokościach. Podział na 3 małe posiłki suche (około 1,5
˗
2 łyżek karmy na porcję) i jedną saszetkę dziennie, zaspokoi zapotrzebowanie pokarmowe przeciętnego kota. Tymczasem u psa należy sprawdzić, jak podzielić dzienną porcję na 3 posiłki zgodnie z jego masą ciała i szczegółowym zapotrzebowaniem. Każdy opiekun powinien więc zapamiętać – różnica tkwi nie tylko w składzie czy wielkości garnulek psiej i kociej karmy. Różnić się musi także to, jak i kiedy jednemu i drugiemu podamy do stołu… ups, przepraszam, do odpowiedniej miski.