Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

BIAŁA MAGIA BARF – cały tekst

KOCIE SPRAWY Nr 152 – CZERWIEC 2015

BIAŁA MAGIA BARFNEGO ŚWIATA


Tekst i zdjęcie: Ines Siwińska,
LOVELORIEN – HODOWLA KOTOW RASY RAGDOLL, LOVELORIEN.WORDPRESS.COM


Co powinien jeść kot? To problem, z którym każdy z nas miał okazję się zmierzyć.
W poszukiwaniu odpowiedzi błądzimy zwykle wśród półek uginających się od produktów z kolorowymi etykietami lub toniemy w gąszczu witryn internetowych pełnych komentarzy ze sprzecznymi opiniami. Zapominamy, jak banalna okazuje się odpowiedź na to pytanie: kot powinien jeść myszy.
A doprecyzowując – wszelkiego rodzaju gryzonie, drobne ptactwo, okazjonalnie urozmaicane surowym jajkiem.
Teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, by w ten sposób karmić koty. Popularność jedzących myszy gadów otwiera nam dziś wiele możliwości. Dla wszystkich wielbicieli węży naturalnym jest przecież fakt, że ich pupile żywią się gryzoniami i my, opiekunowie kotów, moglibyśmy się tego i owego od nich nauczyć na temat poszanowania natury naszych pupili. Ale nade wszystko, hodowcy gadów są nieocenionym źródłem wiedzy, skąd tego rodzaju pokarm czerpać. Co więcej, sami często na własne potrzeby hodują myszy i szczury karmowe, których nadmiar chętnie nam odsprzedadzą w wylęgarniach
przepiórek. Natomiast hodowca stosunkowo często wymienia stado i chętnie odsprzeda nam nioski, dla których przyszedł już czas na emeryturę.
Lwia część diety kotów mieszkających, wychowanych czy urodzonych w mojej hodowli, to mrożone gryzonie i drobne ptaki.

Teoretycznie więc przeszkód nie ma. W praktyce jednak… nie oszukujmy się, cienkie z nas bolki.
W świecie zawładniętym wszechobecną znieczulicą – my, opiekunowie kotów, uchowaliśmy się jako wrażliwcy o gorącym sercu i w naszych domowych mruczkach prędzej skłonni jesteśmy dostrzec pluszowe misie niż bezwzględnych morderców, a fakt, że w wielu domach gryzonie i ptaki są pupilami na równi z kotami, wcale nam nie pomaga. Nie zmienia to jednak faktu, że nasze koty pluszowymi misiami nie są i myszy jeść powinny.
Na szczęście, przy odrobinie białej magii możemy sprawić, by nasz kot jadł myszy, właściwie ich nie jedząc. Tę mysz możemy mu stworzyć sami za pomocą diety BARF (Biologically Appropriate Raw Food w tłum.: biologicznie właściwa surowa dieta – dop. red.).

Czym jest BARF?

BARF to dieta polegająca na odtworzeniu składu myszy za pomocą powszechnie dostępnych składników. Dzięki te mu BARF daje nam możliwość karmienia naszych kotów „myszami”, bez całego dramatyzmu towarzyszącego podawaniu całych tuszek.
Z czego zatem składa się ta dieta? No cóż, idealny BARF składa się z tego, z czego składa się mysz.
Z czego zatem składa się mysz? Przede wszystkim z mięsa, oczywiście. Nie jest to jednak tylko i wyłącznie czyste mięso z mięśni. Aby odtworzyć naszą mysz, nie sięgajmy więc po eleganckie filety z piersi kurczaka. Niech będzie to mięso z żyłkami, chrząstkami, skórą, poprzerastane tłuszczem. Nie bójmy się zwłaszcza tłuszczu! Wbrew pozorom, nawet ruchliwym myszkom nie jest obca odrobina sadełka.

To było proste. Dalej zaczynają się schody. Ale spokojnie, nie są strome.
Z czego zatem poza mięsem i tłuszczem składa się mysz? Ma mózg, serce, płuca, nerki, żołądek, śledzionę, wątrobę, ozorek… i kilka innych mało estetycznych elementów, które możemy podsumować słowem – podroby. O ile wątrobę, serca czy żołądki powszechnie spożywanych przez nas zwierząt nie trudno kupić, o tyle z pozostałymi częściami możemy mieć problem. Ich brak w naszej odtworzonej myszy będzie o tyle problematyczny, że każdy z tych narządów wewnętrznych uzupełnia dietę kota w witaminy i minerały. Podając samo mięso z dostępnymi na rynku podrobami, nie dostarczymy kotu wszystkiego, czego jego organizm potrzebuje.
Mięso i podroby są podstawą, którą trzeba wzbogacić za pomocą suplementów.

Jako suplementów w BARF-ie używamy naturalnych źródeł poszczególnych mikroelementów.
Absolutnie niezbędna jest tu tauryna, która jest kotu bezwzględnie potrzebna do życia i której niczym nie da się zastąpić. Niemniej ważna jest suplementacja sodu i chloru. W tym pomoże nam sól. Warto jednak postarać się, by nie była to chemicznie jodowana sól kuchenna. Należy rozejrzeć się raczej za solą himalajską, solą kamienną lub solą morską.
Kolejną ważną kwestią jest suplementacja witamin z grupy B. Naszą mieszankę o te witaminy możemy uzupełnić zaopatrując się w drożdże browarnicze, zwane czasem piwnymi. Absolutnie nie chodzi tu o drożdże kuchenne!
Nie należy też zapominać o suplementacji jodu – ten pierwiastek dostarczamy za pomocą mączki z alg.
Oczywistym jest, że sklepowe mięso nie jest tak bogate w krew, jak cała tuszka myszy zjadana przez kota, niezbędne jest więc wzbogacenie naszego BARF-a o żelazo. Doskonałymi jego suplementami są świeża krew lub suszona hemoglobina. Kupując suszoną krew do wyrobów gastronomicznych, upewnijmy się, że jest to czysta krew, pozbawiona przypraw i konserwantów.


Dla pełnego zbilansowania naszych mieszanek potrzebować będziemy jeszcze suplementów witamin: E i D. Naturalną witaminę E i D znajdziemy w aptekach, w wygodnych kapsułkach.
Są jeszcze dwa produkty, które w pewnym sensie
stanowią w BARF-ie rolę suplementu, choć niezupełnie nim są. Wątroba jest w BARF-ie suplementem witaminy A i należy starannie odmierzać jej ilość. Żółtka jaj stanowią bombę witaminową, z której warto korzystać przygotowując mieszankę. Na każdy kilogram mięsa dodajemy średnio po jednym żółtku. Pozostaje jeszcze jedna, nie mniej ważna kwestia. To całe mięso, tłuszcz, narządy wewnętrzne na czymś się
przecież trzymają. No właśnie – na kościach. Kości są przede wszystkim źródłem wapnia. Ale nie tylko. Znajduje się w nich również wiele innych wartości odżywczych. O ile więc jest taka możliwość, nie powinniśmy rezygnować z podawania kotu kości. Zawsze podajemy je w formie surowej, możemy serwować je w całości lub starannie zmielone. W ostateczności możemy zastąpić je kupną mączką kostną. Pozostałą część wapnia uzupełniamy suplementem wapnia – mączką ze skorupek jaj, wapnem z alg lub cytrynianem wapnia.

Uff! Trochę tego jest, prawda? No dobrze, tylko skąd mamy wiedzieć czego, ile i w jakich proporcjach użyć, by z tego wszystkiego sklecić mysz?
Z pomocą spieszą nam tak zwane BARF-ne Kalkulatory. Osoby biegle posługujące się językiem
niemieckim mają okazję skorzystać ze swoich lingwistycznych umiejętności, gdyż najwięcej takich kalkulatorów występuje właśnie w języku niemieckim – Pristine, Vuwi, Judy’s, Dubarfst.

Na pomoc lingwistycznym niedojdom takim jak ja pospieszyli autorzy polskiego forum „BARFny Świat” (www.barfnyswiat.org). Rejestrując się na forum po uiszczeniu symbolicznego datku na rzecz prokocich organizacji, możemy uzyskać dostęp do starannie wykonanego i stale udoskonalanego kalkulatora w języku polskim.Kalkulator forum „BARFny Świat” jest wygodnym narzędziem, które pomaga nam, za pomocą wyżej wymienionych składników, odtworzyć mysz, podpowiadając, ile jakich składników brakuje naszej mieszance, aby była możliwie zbliżona do ideału. Nam pozostaje dbałość o szczegóły takie jak ten, by stosunek białka do tłuszczu trzymał się w okolicach 2:1, ilość białka na kilogram masy ciała kota utrzymywała się w okolicach 5 g, mięso było świeże i smaczne, a koty… chciały je jeść.

BARF stanowi potężny odłam białej magii, która daje nam nieocenioną broń w walce z alergiami pokarmowymi, cukrzycą, otyłością, chorymi nerkami, trzustką, wątrobą. Wspomaga także w leczeniu chorób serca, chorób nowotworowych i zakaźnych. Zdrowemu kotu pomaga natomiast zachować pełnię sił, kondycję, piękny wygląd i radość życia do później starości.
Linus Carl Pauling – amerykański fizyk i chemik, dwukrotny laureat Nagrody Nobla – powiedział: „Właściwe odżywianie będzie medycyną jutra”. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by jutro zaczęło się już dziś.