Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

TOKSYCZNA GWIAZDKA – Rozmowa z dr n. wet. Magdaleną Chłopecką – cały tekst

KOCIE SPRAWY NR 182-183 – GRUDZIEŃ 2017/STYCZEŃ 2018

Okres przedświąteczny oznacza dla nas dużo pracy, dlatego też nieco
mniej uwagi skupiamy na naszych milusińskich. A tu co rusz niesforne i ciekawskie koty kusi coś nowego, co pojawia się w tym czasie w domu. O niebezpieczeństwach czyhających na naszych podopiecznych przed Bożym Narodzeniem i Sylwestrem
z
dr n. wet. Magdaleną Chłopecką, specjalistą toksykologiem, adiunktem w Warszawskiej SGGW, rozmawia Barbara Sieradzan.

Barbara Sieradzan: Tradycyjną ozdobą naszych bożonarodzeniowych mieszkań jest tak zwana gwiazda betlejemska. To jedna z listy wielu roślin szkodliwych dla kotów. Jak bardzo jest dla nich toksyczna?
Magdalena Chłopecka:
Gwiazda betlejemska, inaczej wilczomlecz piękny lub poinsecja, łac. Euphorbia pulcherrima, zawiera mlecznobiały sok zwany lateksem, który ma działanie drażniące.
Poinsecja jest gatunkiem najmniej trującym z rodzaju
Euphorbia, ale może powodować nadmierne ślinienie, wymioty, biegunkę w zależności od ilości, jaką kot uraczył się, skubiąc liście.
Ostatnio coraz częściej trafia pod nasze dachy także jemioła. Sama w sobie zawiera pewną szkodliwą substancję, ale jako półpasożyt może też skrywać wyciągi substancji pochodzące od „gospodarza”, na którym pasożytuje. Będzie więc bardziej toksyczna, jeśli rosła na klonie czerwonym czy na orzechu czarnym. Pilnujmy więc bardzo, żeby jemioła była poza zasięgiem kocich ząbków.

Również na naszych świątecznych stołach znajduje się zapewne wiele potraw szkodliwych dla kotów?
Chociażby czekoladowe wyroby. Bardziej łakome są na nią psy, ale koty też ulegają tej pokusie, szczególnie kocięta. Czekolada, a właściwie kakao zawiera teobrominę, substancję należącą do grupy metyloksantyn, o silnym działaniu trującym dla kotów. Koty nie są jednak wielkimi amatorami słodkiego smaku, w słodyczach pociąga je raczej zawartość tłuszczu czy mleka. Już 20–30 gramów gorzkiej czekolady do pieczenia jest dawką śmiertelną dla 2–3 kilogramowego kota! Oczywiście ciężkie zatrucie wystąpi już po spożyciu dużo mniejszej dawki. Objawy pojawiają się dopiero po kilku godzinach: niepokój, zianie, dolegliwości układu nerwowego, drżenia, bardzo wysoka temperatura ciała, drgawki, poważne zaburzenia pracy serca. Leczenie polega na jak najszybszym usunięciu czekolady z przewodu pokarmowego. Należy to zrobić w gabinecie weterynaryjnym. Wyciągnięcie zwierzęcia z ciężkiego zatrucia czekoladą może być tylko częścią sukcesu. Następstwem mogą być niedomagania trzustki czy wątroby.
Nie pozwólmy także kotu chłeptać naszej kawy. Kusi go nie tyle kawa, co mleko do niej dodane, ale w kawie występuje znana dobrze wszystkim metyloksantyna – kofeina, substancja o dużo wyższej toksyczności niż zawarta w czekoladzie teobromina.

Choinka to niesłychana atrakcja chyba dla wszystkich kotów. A na niej takie niebezpieczeństwa, jak nieszczęsna lameta. Długie to, błyszczące i aż korci, żeby się pobawić… A potem dostaje się to do pyszczka i...
Kot będzie próbował ją szybko zwrócić, ale kiedy przyklei mu się do języka i zwierzę przełknie pierwszy kawałek, zacznie dalej łykać, a lameta będzie się wsuwać głębiej, jak spaghetti. A jeszcze jak koniec zaplącze się wokół nasady języka, to wąska i długa ozdoba rozciągnie się wzdłuż całego przewodu pokarmowego. W takim przypadku kot jest bez szans, często nawet pomimo interwencji chirurgicznej. Dlatego jeśli zobaczymy, że bawi się nitką, cienkim sznureczkiem, lametą i rzecz owa nagle zniknęła, to trzeba szybko brać delikwenta do kontenera i biec z nim do lekarza. A najlepiej nie stroić choinki lametą.

A igły? Także są niebezpieczne?
Są kłujące, a jeśli już kot zdoła je połknąć, to najpewniej zwróci.

Święta, potem sylwester, fajerwerki, jeden wielki huk. Jakie preparaty uspokajające można podać kotu?
Myślę, że jeśli strach nie jest zbyt wielkim stresem dla naszego kota, nie ma konieczności podawania mu leków. Czasem sami podnosimy poziom strachu swoim zachowaniem czy nienaturalną nadopiekuńczością. Przed podaniem jakichkolwiek preparatów trzeba to skonsultować z lekarzem weterynarii. Nie wolno podawać żadnego leku na własną rękę, nie wolno go „brać od sąsiada, bo jego kotu pomogło” (albo, co gorsza, pomogło jego psu – absolutnie nie należy podawać kotu psich specyfików!). Kot jest bardzo wrażliwy na wiele substancji, w tym leków, które z powodzeniem możemy zastosować u psów. Nie wolno też zamawiać leków w internecie! Lekarz weterynarii dobierając lek, weźmie pod uwagę wiek kota, jego choroby, to, czy nie ma problemów z układem krążenia i z nerkami.

Dom pełen jest chemicznych specyfików, przed świętami używamy ich bardzo dużo. Co tutaj jest dla kota szczególnie niebezpieczne?
Święta Bożego Narodzenia to zima, a zima to także środki do odmrażania szyb, zawierające m.in. glikol. Myślę tu o kotach wychodzących czy odwiedzających garaże, szukających ciepłego miejsca w okolicy, jak np. nagrzanego jeszcze silnika samochodowego. Glikol jest słodki, nie ma ostrego zapachu, nie jest dla kota czymś niesmacznym.
Dawka śmiertelna dla kota to około 1–2 ml/kg; to ilość ledwie zauważalna, tak zwana dawka pustych opakowań.
Wystarczy, że ktoś zużyje płyn, a opróżnione, oblepione glikolem opakowanie wyrzuci, a kot się z nim gdzieś zetknie. Zwierzę zabrudzi sobie łapy, zbierze go trochę na sierści, a potem będzie się mył, czyli wylizywał. Zatrucie glikolem jest kilkuetapowe. Najpierw pojawią się reakcje wynikające z działania narkotycznego (jak w przypadku
wszystkich alkoholi), a później rozwija się silna kwasica. Ostatnim etapem jest powstawanie kwasu szczawiowego, który łączy się z wapniem, tworząc nierozpuszczalne szczawiany wapnia. One właśnie uszkadzają kocie nerki. U kota wszystkie te procesy dzieją się niesłychanie szybko.
W leczeniu zatruć istnieje wspaniałe lekarstwo w postaci węgla aktywowanego, który silnie wiąże i usuwa trucizny z przewodu pokarmowego, zanim zdążą się wchłonąć. Niestety, w przypadku alkoholi to nie działa. W przebiegu zatrucia glikolem mamy za to odtrutkę, chociaż terapia wydawać się może szokująca: podaje się dożylnie etanol. Dlaczego?
Glikol jest alkoholem, którym w organizmie „zajmują się” konkretne enzymy. Podanie etanolu jest odciągnięciem tych enzymów od glikolu, by „zajęły się” innym alkoholem. Oczywiście metabolity etanolu też są szkodliwe, ale nie aż tak jak te z glikolu.
Dzięki temu chociażby zatrzymuje się etap uszkadzania nerek, co u kota ma kluczowe znaczenie w przebiegu zatrucia. Dołącza się też leczenie objawowe, wspomagające to, czego w konkretnym momencie pacjent wymaga (usuw
anie kwasicy, wspomaganie pracy serca, ochrona nerek).
W leczeniu zatrucia glikolem u kota ważny jest czas. Jeśli więc zwierzak zachowuje się dziwnie,
jest kołowaty, a mógł się zetknąć z płynami do rozmrażania – niezwłocznie udajmy się do lekarza weterynarii. Możemy uratować mu życie.

Czyli garaż nie jest miejscem najbardziej przyjaznym dla kota?
Nie jest. I nie jest nim również kotłownia. Mam na myśli spaliny samochodowe oraz wydostające się z pieców grzewczych, które są źródłem tlenku węgla (czadu). Czasem rozgrzewamy auto jeszcze w garażu, drzwi są jedynie uchylone lub zostaną przypadkowo zamknięte, a spaliny gromadzą się wewnątrz. Wydzielający się przy spalaniu w piecu grzewczym czad jest niewidoczny i bezwonny. Wystarczy brak wentylacji w pomieszczeniu lub jakaś awaria, by stężenie czadu było już groźne. Nawet przy bardzo niewielkim stężeniu tlenku węgla w powietrzu objawy zatrucia ze strony ośrodkowego układu nerwowego pojawiają się wówczas bardzo szybko: słabsze odbieranie bodźców, senność, aż do zapadnięcia w śpiączkę. Czad zabija w krótkim czasie. Leczenie polega na jak najszybszym podaniu czystego tlenu, najlepiej pod ciśnieniem.
Może nie wszyscy wiedzą, ale odrobina czadu wydziela się także w trakcie palenia wyrobów nikotynowych. Tak więc paleniem papierosów w mieszkaniu podtruwamy systematycznie nasze zwierzęta! Ma to szczególne znaczenie dla samic ciężarnych.

A chemia gospodarcza, której obficie używamy do wypucowania mieszkań przed świętami?
Detergentów mamy całą masę. Do najłagodniejszych należą płyny do zmywania ręcznego; gorzej już ze specyfikami anionowymi (proszki do prania, preparaty do zmywarek), które działają drażniąco nie tylko na przewód pokarmowy, ale i po wchłonięciu; najostrzejsze są substancje kationowe (środki czyszczące, o działaniu bakteriobójczym), które mają żrące działanie. Jest to albo silna zasada albo kwas, które po połknięciu powodują martwicę w przewodzie pokarmowym. W takiej sytuacji nie wolno pod żadnym pozorem neutralizować zasady kwasem czy kwasu zasadą, jak to nas w szkole na chemii uczono! Na własną rękę można użyć jedynie wody do rozcieńczenia stężenia substancji. Nie wolno też prowokować u kota wymiotów, gdyż cała ta żrąca masa przejdzie jeszcze raz przez górną część przewodu pokarmowego, ryzykując dodatkowo, że dojdzie do kolejnych poparzeń oraz że dostanie się po drodze do układu oddechowego. Wodę też należy podawać z umiarem, małymi porcjami, by jej nadmiar nie spowodował wymiotów.
Przy tego rodzaju zatruciach największym problemem jest właśnie martwica. Gdy zwierzę przeżyje ten najostrzejszy etap choroby, długo i boleśnie ciągną się skutki zatrucia środkami chemii gospodarczej. A wystarczy tylko chwila nieuwagi, rozsypany proszek, albo wylany płyn, w które kot po prostu wdepnie i będzie musiał się wylizać...

Tak jak chwila nieuwagi i tabletka, która gdzieś się potoczy...
Zwłaszcza jeśli jest to paracetamol albo aspiryna i inne niesteroidowe leki przeciwzapalne, czyli leki przeciwbólowe i przeciwzapalne, stosowane w przeziębieniach, bólach kostno-stawowych. A zimą jest na nie sezon i trzymamy je często na wierzchu. Niesterydowe leki przeciwzapalne w odpowiednich dawkach stosuje się u zwierząt, ale pod ścisłym nadzorem lekarza. Koty są bardzo wrażliwe na te substancje, gdyż mają problem z metabolizmem. Na szczęście mają skłonność do wymiotów, przez co łatwiej pozbywają się substancji toksycznych, pod warunkiem, że trucizna jest jeszcze obecna w żołądku. Pół tabletki paracetamolu jest w stanie zabić kota. Zresztą, wbrew temu, do czego przekonują nas reklamy, dla ludzi też jego nadmiar nie jest obojętny.
Trującymi specyfikami są też te, które zawierają nikotynę – gumy czy plastry dla rzucających palenie. A nikotyna jest dla kota bardzo niebezpieczna, nawet w niskiej dawce.

Tak sobie myślę, że ma pani doktor bardzo smutną specjalność, bo spotyka się pani z dużą
śmiertelnością zwierząt.
Ależ ja staram się robić wszystko, żeby tak właśnie nie było! Szkoda tylko, że prośba o konsultację toksykologiczną trafia do mnie często dopiero wtedy, gdy lekarz prowadzący nie ma już innego pomysłu na temat przyczyn dolegliwości jego pacjenta. A w przypadku zatruć jest najczęściej tak, że na końcu nie możemy zrobić tego, co powinniśmy zrobić na początku, bo jest już zwyczajnie za późno i szansa na ratunek przepada… Lecząc pacjenta z zatruciem, zawsze ścigamy się z czasem. Dlatego nie zawsze nam się to udaje...

Zatem życzę pani i pani czworonożnym pacjentom bardziej przezornych i uważnych opiekunów, bo tak naprawdę większości tych przykrych zdarzeń można by uniknąć...
Dziękuję za rozmowę.