Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

Przeczytaj cały artykuł

Z onkologiem, dr n. wet. Dariuszem Jagielskim rozmawia Barbara Sieradzan
magazyn KOCIE SPRAWY - Nr 103 maj 2011

 Nowotwory to grupa chorób nadal stanowiących jedno z poważniejszych zagrożeń życia naszych kotów. Jednak możemy je coraz skuteczniej leczyć i stosować odpowiednią profilaktykę.

Barbara Sieradzan: Czy w ciągu ostatnich lat nastąpiły znaczące zmiany w sposobie leczenia nowotworów u kotów?
Dr Dariusz Jagielski:
Pojawiły się nowe leki do terapii celowanej, czyli takie, które są w stanie rozpoznać receptor na powierzchni komórki nowotworowej i zablokować go (m. in. powstrzymać namnażanie się komórki). Nie stanowi to przełomu w leczeniu; leki są drogie, w krajach Unii i USA zarejestrowane jedynie dla psów. Mamy jednak już pewne doświadczenie w stosowaniu ich u kotów i myślę, że to jest terapia przyszłości.
W farmakologii poruszamy się w obrębie starych leków, ale rozwija się wiedza o chemioterapii, umiemy efektywniej ją zastosować. Wdrożono nowy lek do leczenia m.in.
nowotworów centralnego układu nerwowego - lomustynę, który najczęściej może nie pozwala na całkowite wyleczenie, ale znacznie przedłuża życie i poprawia jego jakość. Do średnicy 1 mm nowotwór odżywia się przez dyfuzję, następnie wytwarzając specyficzne substancje stymuluje wytworzenie zaopatrującego go naczynia krwionośnego (angiogeneza). Wiemy, że niskie dawki leków hamują angiogenezę; stąd w ciągu ostatnich lat intensywnie rozwijana jest chemioterapia metronomiczna - metoda podawania niskich dawek leków do chemioterapii, powodujących blokowanie wzrostu naczyń krwionośnych, a nie działających de facto bezpośrednio przeciwko samym komórkom nowotworowym. Takie działanie blokuje rozwój tychże komórek, a tym samym spowalnia proces nowotworowy.
A w chirurgii?
W zeszłym roku na kongresie w Turynie zaproponowano genialne w swej prostocie rozwiązanie w leczeniu mięsaków poszczepiennych. Najlepszym, z punktu widzenia chirurgicznego, miejscem do usuwania mięsaka jest ściana jamy brzusznej, gdzie wycina się pełną grubość zaatakowanej tkanki z zachowaniem dużego marginesu, co daje szansę na zupełne wyzdrowienie kota. Należałoby więc szczepić koty w to miejsce, co nie stanowi problemu dla lekarza i nie jest bardziej przykre dla kota niż szczepienie w kark. Ciągle nie mamy dostępu do radioterapii w Polsce; do takiego przedsięwzięcia potrzeba by kogoś z wolnymi kilkoma milionami złotych.
Czy naświetlania aplikowane ludziom są zbyt silne dla zwierząt?
Nie, warunki sanitarne nie pozwalają na wprowadzanie zwierząt w miejsce, gdzie napromieniani są pacjenci, a więc ludzie o na ogół obniżonej odporności.
Przypomnijmy czytelnikom tak najprościej, co to są nowotwory i w jaki sposób powstają.
Nowotwór to część organizmu, nad którym ów organizm traci kontrolę. U podstaw leży defekt materiału genetycznego; komórka zaczyna mnożyć się w sposób niekontrolowany, nie reaguje na sygnały organizmu, staje się tworem autonomicznym. Wyłącza swój naturalny mechanizm śmierci (apoptoza), przestając jednocześnie reagować na sygnały zewnętrzne. W powstaniu nowotworu nie ma jedynej przyczyny - zawsze jest to ciąg zdarzeń, począwszy od mutacji, błędu materiału genetycznego, dającego komórce „nieśmiertelność" poprzez błąd powodujący, że system immunologiczny/odpornościowy nie rozpoznaje komórki nowotworowej, nie niszczy jej, pozwalając jej namnażać się, a kończąc na zdobyciu przez nowotwór zdolności inwazji, naciekania tkanek, tworzenia przerzutów.
Na jakie nowotwory zapadają koty najczęściej?
Guzy gruczołu mlekowego u kotek, chłoniaki, raki płaskonabłonkowe jamy ustnej, mięsaki poszczepienne, rzadziej pierwotne (nie będące przerzutami) nowotwory płuc.
Jak się ma rzecz z mięsakami poszczepiennymi?
Istotne jest szybkie wykrycie zmiany i wykonanie obszernego zabiegu chirurgicznego. Pierwsze postępowanie chirurgiczne jest absolutnie najważniejsze i warunkuje skuteczność leczenia. Ważna jest profilaktyka: coraz więcej lekarzy zdaje sobie sprawę, że nie powinno się szczepić kotów na karku oraz że coroczne szczepienie kotów nie jest wskazane, a wręcz szkodliwe (wystarczy raz na 3-4 lata). Udowodniono naukowo negatywny wpływ zbyt częstych (corocznych) szczepień na pracę nerek. Przeciwko wściekliźnie szczepimy tylko koty wychodzące, które mogą mieć kontakt z dzikimi zwierzętami, zaś przeciwko białaczce - tylko koty z grupy ryzyka, czyli wychodzące albo żyjące z kotem zarażonym wirusem białaczki. Warto o tym wiedzieć, gdyż statystycznie te dwa szczepienia powodują najwięcej przypadków mięsaków poszczepiennych.
Czy dużo jest przypadków mięsaków poszczepiennych?
Diagnozujemy średnio jeden przypadek na tydzień, choć oczywiście moja praktyka jest ukierunkowana na pacjentów onkologicznych. Być może będzie ich jeszcze wiele, gdyż do zachorowania dochodzi na ogół po długim czasie od szczepienia, czyli będą to przypadki z czasów, gdy szczepiono koty co roku.
Czy medycyna zrobiła postęp w leczeniu nowotworów?
Przyjmuje się, że ok. 50 proc. nowotworów daje się wyleczyć przy pomocy chirurgii i ona właśnie pozostaje główną metodą leczenia. Istnieje coraz większa dostępność do pomocnych metod obrazowania jak tomografia komputerowa czy rezonans magnetyczny. Niektórzy właściciele zwierząt decydują się na wyjazd za granicę na radioterapię. No i chemioterapia.
Właściciele zwierząt bardzo obawiają się chemioterapii. Rozmawiałam z osobami, które
przeszły taką terapię i kierując się własnym doświadczeniem nie zdecydowałyby się poddać jej swojego ulubieńca. Podobno zwierzęta znoszą to lepiej od ludzi?
Doświadczenia z medycyny człowieka nie mogą być przenoszone na zwierzęta, dlatego że celem chemioterapii u człowieka jest utrzymanie życia jako wartości samej w sobie. Natomiast nam chodzi o poprawienie komfortu życia zwierzęcia. Jego świat jest inny. Trochę dla niego ma znaczenie przeszłość, czyli czas przeżyty ze zbiorem doświadczeń, niewiele przyszłość, gdyż nie jest w stanie myśleć tak abstrakcyjnie, by planować sobie życie. Zwierzę tkwi głównie w teraźniejszości i dla niego ważne jest samopoczucie tu i teraz. I na tym skupia się onkologia weterynaryjna: by nie utrzymywać życia za wszelką cenę, ale je znacznie poprawić. Czyli leczenie i dawki leków mają być tak dobrane, by zwierzę czuło się lepiej po kuracji niż przed nią. Jest praca naukowa zbierająca oceny jakości życia kotów podczas chemioterapii, dokonywane przez ich opiekunów. 85 proc. z nich stwierdziło znaczną poprawę komfortu życia kota w porównaniu do stanu sprzed leczenia. To właśnie zadanie chemioterapii - jeśli nie zniszczenie komórek nowotworowych, to osłabienie ich, spowolnienie procesu chorobowego. Dawki cytostatyków podawane zwierzętom są o wiele niższe niż te, które otrzymują ludzie, więc i działania uboczne są o wiele słabsze, bądź ich w ogóle nie ma. Mogę powiedzieć, że koty całkiem nieźle znoszą chemioterapię. Oczywiście podanie jej poprzedza indywidualna kwalifikacja kota; sprawdzamy jego ogólną kondycję, stan nerek, serca, wątroby. Jeśli chemioterapia nie przynosi rezultatów albo jest przez
kota źle znoszona - odstępujemy od niej.
I co wtedy? Albo gdy kot się nie zakwalifikuje do chemioterapii?
Jeśli zwierzę nie czerpie już radości z życia, cierpi, proponuję eutanazję. Oczywiście decyzję zawsze podejmuje właściciel, ja jedynie dostarczam informacji, ułatwiających jej podjęcie. Skrócenie cierpień zwierzęcia, kiedy wiadomo, że może już być tylko gorzej, jest aktem miłosierdzia. Onkologia, czy to ludzi, czy zwierząt, to bardzo trudna dziedzina, dość często przegrywamy z chorobą. Miesiąc temu sam straciłem z tego powodu własną ukochaną kotkę. Podjęcie decyzji o eutanazji boli, ale pamiętajmy, że kiedyś wszyscy musimy odejść, a najważniejsze, by to nie działo się w cierpieniu czy w obojętnej samotności. Cierpienie nie uszlachetnia, przynajmniej z pewnością nie zwierzęta.
Jak wygląda profilaktyka?
Badania udowodniły, że wczesna sterylizacja kotek, wręcz przed pierwszą rują, przeciwdziała
powstawania nowotworów gruczołu mlekowego. Możemy rozsądnie szczepić kota, stosownie do stylu jego życia, mając na uwadze miejsce, w które podaje się szczepionkę. Możemy zadbać o ogólną kondycję kota, nie dopuszczając do infekcji, lecząc ewentualne schorzenia, robiąc mu co jakiś czas kontrolne badania, jak chociażby kontrolę stanu jamy ustnej. Możemy starać się, o ile to możliwe, nie dopuszczać do stresu, czyli robić to wszystko, co przeciwdziała osłabieniu się systemu odpornościowego zwierzęcia.
Jakim pacjentem jest kot?
Na pewno trudniejszym niż pies. Nowotwory u kotów występują rzadziej niż u psów, ale są zdecydowanie bardziej agresywne. Przykład: u suk nowotwory gruczołu mlekowego są w 50 proc. złośliwe, u kotek - w co najmniej 85 proc. Poza tym koty mniej manifestują swój stan chorobowy, przez co zdarzają się nam pacjenci z zaawansowanym nowotworem, chociażby rakiem płaskonabłonkowym jamy ustnej. No i gorzej znoszą radykalne działanie chirurgiczne - pies z usuniętą połową żuchwy będzie funkcjonował normalnie, kot może stracić dożywotnio chęć do jedzenia. Oczywiście do każdego kociego pacjenta trzeba podchodzić indywidualnie. Najczęstszym pytaniem, jakie zadaję opiekunom jest: „jak się czuje?" Bo
jakość życia właśnie jest najważniejsza.
Dziękuję za rozmowę