Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

BÓL. ZWIERZĘTA CIERPIĄ W MILCZENIU –Tekst: lek. wet. Marta Korpak


Tekst: Lek. wet. Marta Korpak, TOWARZYSTWO WETERYNARYJNE
Zdjęcie: Iwona Nowicka, Kot Horus


Ból to według definicji „subiektywnie przykre i negatywne wrażenie zmysłowe i emocjonalne, powstające pod wpływem bodźców uszkadzających tkankę”. Jednak znaczenia tego słowa nie trzeba nikomu tłumaczyć.

Każdy z nas przynajmniej raz w życiu odczuwał mniejszy lub większy ból. Może on towarzyszyć nam każdego dnia, przejawiać się w różnych formach i mieć różne nasilenie. Odczuwamy go, kiedy skręcimy kostkę, źle postawimy stopę podczas spaceru, przytrzaśniemy sobie palec czy zatniemy się przy goleniu.
Człowiek, w przeciwieństwie do zwierząt, przyzwyczajony jest do mówienia o swoich dolegliwościach. Bardzo chętnie skarżymy się na ból głowy czy brzucha. Zazwyczaj najbliższe otoczenie współczuje nam, co w pewien sposób działa na nas krzepiąco. Inaczej jest w świecie zwierząt.
Funkcjonuje powiedzenie, że zwierzęta cierpią w milczeniu. Jest w tym dużo prawdy, ale czasem nie można oprzeć się wrażeniu że człowiek wymyślił ten zwrot tylko po to, by usprawiedliwić siebie.
Dlaczego tak łatwo przychodzi nam mówienie o swoim cierpieniu, a tak ciężko nam dostrzec, że cierpi nasz, często najlepszy, przyjaciel? Wdużej mierze nie wynika to z braku empatii czy zrozumienia, tylko zwyczajnie z niewiedzy.
Jeśli nasz pies zapiszczy, kiedy złapiemy go za łapkę, nie mamy wątpliwości, że łapa go boli.
Podobnie jest, gdy zwierzę zaczyna na przykład kuleć. Natomiast gdy nasz dziesięcioletni już pupil ma problem z podniesieniem się po południowej drzemce, często to bagatelizujemy. Widzimy, że podnosi się bardzo ostrożnie i że zajmuje mu to dwa razy więcej czasu niż zwykle, ale kiedy za chwilę podchodzi do nas i znów zaczyna bawić się i biegać, zapominamy, że jeszcze niedawno prawdopodobnie odczuwał ból. Tłumaczymy sobie, że w końcu jest już starszym psem i wydaje nam się, że taka jest naturalna kolej rzeczy. A przecież wcale tak nie musi być.

Bądźmy uważni
Zwierzęta nie zawsze pokazują nam jednoznacznie, że coś je boli. Gdy na przykład nasz pies zaczyna po prostu dziwnie chodzić (ma wygięty grzbiet i mocno wyprostowane tylne kończyny), idziemy z nim do weterynarza. Taka postawa jest charakterystyczna dla zwierząt odczuwających silny ból w obrębie jamy brzusznej, może to być na przykład stan zapalny trzustki albo prostaty.

Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY Nr 151 – Maj 2015