Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

PANI ADWOKAT OD SPRAW ZWIERZĄT – Rozmowa z Karoliną Kuszlewicz

Adwokat Karolina Kuszlewicz jest wyjątkową postacią wśród osób wykonujących zawód prawnika. Zajmuje się prawami zwierząt i interweniuje wszędzie tam, gdzie psom, kotom, ptakom, a nawet karpiom dzieje się krzywda. O wszystkim, co dotyczy dobrostanu zwierząt w Polsce, o zmianach w prawie oraz o własnych zawodowych doświadczeniach na tym polu pisze na blogu
www.wimieniuzwierzat.com. Z Karoliną Kuszlewicz rozmawia Ania Dąbrowska.

Kocie Sprawy: W którym momencie postanowiła pani poświęcić część swojego zawodowego życia prawom zwierząt i co wpłynęło na tę decyzję?
Karolina Kuszlewicz: Od pierwszego roku studiów mówiłam, że moim celem jest zostanie „adwokatem zwierząt”, choć mało kto ze środowiska prawniczego wierzył w powodzenie mojej drogi. Nie była to jednak fanaberia ani chwilowa zachcianka, ponieważ od dzieciństwa byłam wrażliwa na los zwierząt. Pamiętam, jak nie godziłam się na zamykanie ślimaków w słoikach przez moich rówieśników. Oczywistym było dla mnie, że każde zwierzę odczuwa radość i cierpienie, a naszym obowiązkiem jako ludzi jest akceptacja świata zwierząt i dbanie o ich dobro. Gdy dorosłam, uznałam, że prawo również musi się wreszcie pochylić nad tym tematem. Napisałam więc pracę magisterską o prawnej ochronie zwierząt, a następnie odbyłam aplikację adwokacką.
Nieocenionym wsparciem była dla mnie rodzina. Wspólnie uważaliśmy, że w Polsce trzeba rozpocząć poważną debatę prawną o ochronie zwierząt. Od tego czasu minęło 10 lat i wiele się zmieniło. Jestem adwokatem, a moja kancelaria specjalizuje się w sprawach ochrony zwierząt. Wiem, że poszłam właściwą drogą.

Na jakie trudności napotyka pani wswojej pracy?
Najczęstszy problem, to brak zrozumienia powagi tych spraw. Niestety nadal wśród wielu osób pokutuje przekonanie, że ochrona zwierząt to temat mniej ważny niż choćby temat podatków, nieruchomości czy prawa spółek. Nic bardziej mylnego, bo przecież mamy do czynienia z żywymi istotami i walczymy o wolność od bólu i cierpienia, czyli walczymy o pryncypia. Problemem niestety jest często lekceważący stosunek organów ścigania, do których przecież jako pierwszych należy się zgłosić, jeśli dowiadujemy się o znęcaniu nad zwierzęciem. Od reakcji policji zależeć może dalsze przeżycie cierpiącego zwierzęcia i ze smutkiem stwierdzam, że jest zbyt dużo opieszałości w tym zakresie.

Cały tekst przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY NR 187 MAJ 2018