Tekst Barbara Sieradzan
magazyn KOCIE SPRAWY - Nr 98/99 - grudzień 2010/styczeń 2011
Barbara Sieradzan: Jest Pani bardzo ambitna, zafundowała sobie Pani swój prywatny staż?
lek. wet. Katarzyna Popielczyk: Na studiach mało mi było tej weterynarii. Należałam wprawdzie do kółka weterynaryjnego, takiej sekcji anatomo-patologicznej, ale na piątym roku uświadomiłam sobie, że to już za rok dyplom i do pracy. Wzięłam urlop dziekański i z dwiema koleżankami pojechałyśmy do Anglii. Pracowałyśmy poza weterynarią, ale zgłosiłyśmy się do angielskiej lecznicy na wolontariat. W międzyczasie jedna z koleżanek znalazła angielską fundację, która przeprowadzała w Indiach akcje sterylizacji i kastracji
bezdomnych psów, a także szczepień przeciwko wściekliźnie. Leczono tam również inne zwierzęta, m.in. bydło, osiołki. Zarobione w Anglii pieniądze przeznaczyłyśmy więc na przelot, lokum i wyżywienie, w zamian za możliwość pracy w tej fundacji. Sporo się tam nauczyłyśmy, a przede wszystkim zdobyłyśmy różnorodne doświadczenie, praktykując w zespołach kompetentnych lekarzy.
Zbliżają się Święta, a wraz z nimi choinka. Nie dość, że drzewko, to jeszcze z atrakcjami. Raj dla kociej pomysłowości. O czym powinniśmy pamiętać, aby nie stanowiła zagrożenia dla bezpieczeństwa naszego kota?
Niestety, ubrana choinka może być niebezpieczna, szczególnie dla młodych kotów. Starsze wykazują mniejsze zainteresowanie, albo wcale ich nie obchodzi. Najbardziej niebezpieczna jest lameta czy tzw. anielski włos, zresztą wszelkie wstążeczki, nitki, którymi przywiązujemy zabawki. Takie cienkie tworzywo może zaplątać się np. wokół języka, drugi koniec ruchy robaczkowe spychają niżej, nitka się napręża i może pociąć jelita. Zanim się zorientujemy - może być za późno. Uważajmy zatem na opakowania - będą przecież prezenty świąteczne.
Połknięte fragmenty torebek foliowych również stanowią niebezpieczeństwo dla jelit, a są trudne do wykrycia - nie zobaczymy ich na zwykłym zdjęciu rentgenowskim. Do zabawy możemy zostawić kotom jedynie opakowania kartonowe. Także wszelkie szklane ozdoby choinkowe, bombki, mogą się stłuc, pokaleczyć czy niechcący zostać połknięte przez kota. Teraz można kupić ozdoby ze słomy czy plastiku, i te będą najbezpieczniejsze. Elektryczne światełka, szczególnie te mrugające, to wspaniałe zaproszenie do zabawy, ale są pod prądem. Sztuczne ognie też proponuję trzymać z daleka od kota.
Samo drzewko - świerk, jodła nie są szkodliwe dla kota w przypadku połknięcia igieł. A jemioła?
Jemioła jest szkodliwa, a popularna na świątecznym stole gwiazda betlejemska jest wręcz trująca. Niestety, koty nie mają wyczucia, co im szkodzi i mogą roślinę podgryzać.
Szykujemy świąteczne smakołyki. Chcielibyśmy ufetować naszego ulubieńca czymś szczególnym, też zrobić mu święta. Co możemy mu zaserwować?
Przede wszystkim nie trzeba przekarmiać kota, nie zmieniać jego przyzwyczajeń dietetycznych. Jeżeli już chcemy mu sprawić przyjemność, to w niewielkim stopniu, inaczej zwierzak odchoruje. Zbyt tłuste „ludzkie" jedzenie, do którego kot nie przywykł, może spowodować biegunkę czy wymioty. No i trzeba pamiętać, żeby np. z karpia dokładnie wyjąć ości, w naturze kot raczy się małymi rybkami, bo takie zdoła złowić i nie ma do czynienia z tak dużymi ośćmi. Również przychodzących gości trzeba poprosić, aby nie dokarmiali naszego kota.
Koty nie są tak gościnne jak ludzie.
Tak, dla wielu kotów czas nasilonych odwiedzin to stres. Większość z nich na swoim terenie nie lubi obcych, dobrze więc jest umożliwić naszemu zwierzakowi możliwość schowania się. Z reguły znamy jego przyzwyczajenia, często kot ma swoją ulubioną półkę w szafie, chowa się między ubraniami lub w skrzyni na pościel w wersalce. I nie róbmy frajdy odwiedzającym nas małym dzieciom, wyciągając biedaka z zacisznego zakamarka, by służył jako zabawka. Dziecko może nie mieć złych intencji, może być wręcz zachwycone, ale nie ma wyczucia i ściskanemu kotu będą wychodzić oczy z orbit. Poza tym, w słusznej obronie, może jeszcze podrapać.
Czy bardziej bojaźliwym kotom nie należy podawać przed sylwestrem środków uspokajających?
Oczywiście, można, ale apeluję: nie przychodźcie Państwo 31 grudnia po takie cudowne tabletki, bo wtedy my, lekarze, mamy związane ręce. Możemy dać specyfik, który działa doraźnie, ale nie zawsze jest on dobry dla zwierzaka. Może np. podziałać radykalnie i zwalić kota z nóg na bardzo długo, u starszych zwierząt może wystąpić problem z raptownym obniżeniem ciśnienia. Niektóre z tych środków powodują zwiotczenie mięśni, ale wcale nie działają przeciwlękowo, co jest jeszcze gorsze, bo zwierzak nadal się boi, a dodatkowo czuje się bezsilny. Natomiast z kilkudniowym wyprzedzeniem można podawać środki łagodniejsze, które skutecznie wyciszą kota, a mu nie zaszkodzą. Jeśli zdecydujemy się podać kotu coś na uspokojenie - zróbmy to z kilkudniowym wyprzedzeniem, by łagodny środek skutecznie wyciszył kota, ale mu nie zaszkodził
A koty wychodzące?
Zdecydowanie w tym czasie nie wypuszczać kotów na zewnątrz (a już na pewno nie po środkach uspokajających!). Kot może przestraszyć się nagłego huku, stracić orientację i może się zgubić albo wpaść pod samochód.
Jak więc mamy uszczęśliwić kota na Boże Narodzenie? Poza prezentem, oczywiście.
Koty nie lubią zmian, żyją rytuałami, więc nie róbmy im nadmiernej rewolucji. To nie one mają święta. My, ludzie, mamy skłonność do uczłowieczania naszych czworonogów i to nam się wydaje, że one też potrzebują świąt. Myślę, że najlepsze Boże Narodzenie dla kota to
takie, w którym następuje jak najmniej zmian.
A może by spytać ich o zdanie w noc wigilijną? Podobno mówią...
Nie mówią, sprawdzałam. A poza tym, czy na pewno chcielibyśmy usłyszeć ich opinię?
Dziękuję za rozmowę.