Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

SPOKOJNIE, TO TYLKO APARAT! – cały tekst


KOCIE SPRAWY Nr 149 – Marzec 2015

Tekst i zdjęcia:
Agnieszka Zakrzewska

Kocia fotografia, to hobby – przynajmniej z punktu widzenia człowieka. Jest dla nas kreatywnym, relaksującym zajęciem, dzięki któremu spędzamy więcej czasu z naszym towarzyszem i uwieczniamy momenty z jego życia. Ale zapewne nieco inaczej wygląda to z kociej perspektywy. Pisałam już o tym, jak koty reagują na nagłe znalezienie się w obiektywie i o różnych zachowaniach, jakie ta sytuacja może wywołać.

Dziś natomiast podejdziemy do tematu z bardziej edukacyjnego i behawioralnego punktu widzenia, a mianowicie zastanowimy się nad tym, jak oswoić kota z obecnością aparatu. Jeśli więc Wasz koci model uparcie odmawia współpracy przy domowych sesjach, źle reaguje na wydawane przez aparat dźwięki lub po prostu się go boi (zdjęcie nr 1), w tym artykule znajdziecie porady dotyczące tego, jak takie zachowanie pozytywnie zmodyfikować.

Zdjęcie nr 1. Kot nieoswojony z aparatem nie będzie chciał podejść bliżej ani nie pozwoli nam się do niego zbliżyć; będzie też bacznie wpatrywał się w nasze ruchyStrach instynktem naturalnym
To, że wiele kotów źle reaguje na obecność aparatu, zwłaszcza na początku naszych fotograficznych eksperymentów, jest czymś jak najbardziej naturalnym. Po pierwsze, zwierzęta nie są przecież przyzwyczajone do obecności „tajemniczego czarnego pudełka”. Po drugie, wydaje ono dziwne dźwięki – a kocie ucho jest dużo wrażliwsze od ludzkiego.
W zależności od aparatu, dźwięki te mogą irytować lub wręcz przeciwnie – kojarzyć się kotu z odgłosami nocy, budzić instynkty łowieckie. I w końcu po trzecie, jeśli używamy lampy błyskowej, „tajemnicze czarne pudełko” staje się jeszcze groźniejsze.
Co ciekawe, w tym jednym punkcie kot i człowiek mają wiele wspólnego – większość, jeśli jest
nieprzyzwyczajona do obcowania z aparatem, źle reaguje na jego obecność i bycie fotografowanym. I chociaż powody tej „tremy” wynikają z innych pobudek i instynktów, sposób na poradzenie sobie z nią jest podobny, zarówno w przypadku ludzi, jak i kotów. Jeśli więc chcemy, by nasz model zachowywał się przed obiektywem naturalnie – dzięki czemu nasze zdjęcia będą ciekawsze i atrakcyjniejsze – musimy go z aparatem oswoić.

Od czego zacząć (w przypadku kociego modela, oczywiście)?

Etap 1: Oswajanie z aparatem
Jeśli planujemy spędzić trochę czasu na fotografowaniu naszego kociego członka rodziny, żeby zaoszczędzić obu stronom niepotrzebnego stresu, warto oswoić kota zarówno z aparatem, jak i czynnościami, z jakimi będzie się wiązało jego używanie.
Pierwszy etap to przyzwyczajenie kota do obecności aparatu. Na początku możemy po prostu zostawiać go w pokoju, blisko ulubionych kocich miejsc wypoczynkowych. Po kilku dniach zacznijmy brać aparat do ręki (na razie jeszcze go nie włączając!) i wykonujmy różne czynności, nie odkładając go, np. jedną ręką trzymając aparat nasypujmy karmę do miski.

Zdjęcie nr 2. Kiedy kot ignoruje klęczącego obok niego fotografa, to znak, ze oswoił się z obiektywemEtap 2: Oswajanie z fotografem
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że skoro to my jesteśmy fotografem, to bynajmniej nie musimy na nowo oswajać naszego kociego
przyjaciela, który przecież doskonale nas już zna.
Nie do końca tak jest – w roli fotografa będziemy przecież przyjmować pozycje i zachowywać się w sposób, w jaki na co dzień się nie zachowujemy. Sama w swoich poprzednich artykułach
zachęcałam Was przecież do eksperymentowania z perspektywą i kątem wykonania zdjęcia, co z kolei wymaga klękania, kładzenia się na podłodze, czy np. chodzenia na czworakach. Zacznijmy więc przyjmować te pozycje w obecności naszego kota, najpierw bez aparatu, potem z nim, także by stały się dla kota czymś naturalnym, by się z nimi oswoił. Kiedy przestanie na nas zwracać uwagę –
cel zostanie osiągnięty (zdjęcie nr 2).

Etap 3: Oswajanie z fotografowaniem
To ostatni etap naszego oswajania, czyli przyzwyczajenie kociego modela do bycia fotografowanym. Zaczynajmy stopniowo, a nie od długich sesji fotograficznych, o różnych porach dnia i najlepiej bez wykorzystywania lampy błyskowej.
Jeśli pomimo naszych prób przyzwyczajenia kota do fotografowania obecność aparatu ciągle wywołuje u niego negatywną reakcję, możemy spróbować pozytywnego wzmocnienia. Jest to technika polegająca na wywołaniu u kota pozytywnego skojarzenia z obcowaniem z aparatem, czyli na zaoferowaniu mu „nagrody” – pogłaskania w ulubionym miejscu czy drobnego przysmaku. Ważne, by taka nagroda pojawiła się podczas fotografowania lub bezpośrednio po nim, tak żeby była z nim wyraźnie związana.
Kocia fotografia to coś, co sprawia nam przyjemność – nie zapominajmy jednak o odczuciach drugiego stworzenia, które w tej zabawie bierze udział. Nigdy do końca nie odgadniemy, co dzieje się w tym jakże przecież inteligentnym kocim łebku, ale z pewnością możemy zadbać o to, by fotografowanie nie było dla kota stresujące. A kot oswojony z obecnością aparatu to o wiele lepszy model i szansa na ciekawsze, bardziej naturalne i zróżnicowane zdjęcia.