Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

OSTRE JAK PAZUR – cały tekst


KOCIE SPRAWY Nr 150 – Kwiecień 2015

Tekst i zdjęcia:
Agnieszka Zakrzewska

Idealny kadr, niesamowicie uchwycony moment, zabawna kocia minka, atrakcyjnie padające światło – wydaje się, że nic nie zdoła już stanąć na drodze do naszego idealnego, kociego zdjęcia. I nagle na ekranie komputera okazuje się, że fotografia jest nieostra… Co poszło nie tak?


 Ostrość – a właściwie jej brak – to jeden z najczęściej pojawiających się problemów w kociej fotografii. I chociaż wszystkie praktycznie dostępne dzisiaj na rynku aparaty oferują nam zaawansowaną funkcję automatycznego nastawiania ostrości, która „wszystko zrobi za nas,” to jednak efekty często dalekie są od ideału.
Ostrość jako temat w mojej kolumnie „Koci urok w obiektywie” przejawiała się już nie raz, ale zawsze w tle. Tym razem poświęcimy jej całą
uwagę. Omówimy najczęstsze powody braku ostrości na zdjęciach oraz to, jak im zapobiegać lub jak sobie z nimi poradzić. W ten sposób każdy z Was, analizując wszystkie możliwe przyczyny rozmazania obrazu, drogą selekcji negatywnej będzie w stanie zdiagnozować źródło
swojego problemu i szybko go rozwiązać.

Źródło problemu: ustawienia w aparacie
Bardzo częstym powodem problemów z nieostrymi zdjęciami jest niewłaściwe ustawienie parametru ostrości w aparacie. Ten z pozoru błahy powód jest przyczyną naszych frustracji częściej, niż by się mogło wydawać.
Większość aparatów – zarówno typu kompakt, jak i lustrzanek – oferuje nam kilka opcji ustawień ostrości. Jest to więc przede wszystkim opcja AF, czyli Auto Focus – automatyczne nastawianie ostrości. W dobie dzisiejszej fotografii cyfrowej opcja ta z powodzeniem powinna zadowolić większość z nas – po prostu pozwalamy aparatowi dobrać ostrość. Cały problem polega jednak na tym, że często wybieramy to nastawienie na samym początku, po kupieniu aparatu, a potem je ignorujemy.

Tym czasem w wielu modelach aparatów zdecydowanie zbyt łatwo jest „przypadkiem” zmienić to ustawienie.
Można to zrobić niechcący, przeglądając menu, a jeszcze częściej mechanicznie, przełącznikiem na korpusie lub obiektywie aparatu. O przełącznik ten, z reguły niewielki, łatwo jest zahaczyć chowając aparat do pokrowca czy torby. Jeśli więc wskazuje on nie AF, ale np. MF, czyli Manual Focus – ustawianie ręczne; lub AFC – Continuous Auto Focus – ustawienie, przy którym aparat będzie starał się dostosowywać automatycznie ostrość do ruszającego się obiektu, może to być przyczyną naszych problemów z ostrością. Przywrócenie początkowego nastawienia AF powinno w sekundę ten problem rozwiązać.

 Źródło problemu: błąd celownika
Żeby nasz wybór opcji automatycznego ustawiania ostrości w aparacie działał dobrze, oprócz upewnienia się, że wybrany został parametr AF, musimy prawidłowo posłużyć się czujnikiem ostrości. Mowa tu o tej niewielkiej kropce, którą widzimy, gdy patrzymy przez wizjer bądź na ekran naszego aparatu (w niektórych modelach aparatów może to być prostokącik lub oba elementy – kropka i prostokąt). W większości aparatów po naciśnięciu spustu do połowy element ten zmienia się na zielony, sygnalizując nam, że ostrość została ustawiona i możemy robić zdjęcie.
Są dwie rzeczy, które mogą tu sprawić nam problem. Po pierwsze, jeśli za szybko naciśniemy do końca spust i nie damy aparatowi czasu, aby nastawił ostrość. Po drugie, jeśli „celownik” ostrości – czyli wspomniany element w kształcie kropki czy prostokąta – nakierujemy nie na ten fragment kadru, który chcemy, by był ostry.
W przypadku niskiej wartości przesłony, jeśli na „celowniku” znajdzie się kot, będzie on ostry, ale jeśli nakierujemy go na element tła – kocia postać może ulec rozmazaniu. Podobny problem napotkamy, jeśli celownik „zatrzyma” się na jakimś elemencie umieszczonym przed fotografowanym kocim modelem, np. źdźble trawy, gałązce itp. (zdjęcie nr 1).
Uważajmy również, by nasz czujnik/kropka znajdował się na samym środku ekranu/wizjera, co jest standardowym ustawieniem, a nie gdzieś z boku – w wielu modelach aparatu łatwo go „przypadkiem” przesunąć i umieścić np. w lewym górnym narożniku.

Źródło problemu: czas naświetlenia
O tym, że ostrość zdjęcia zależy od czasu naświetlenia, już pisałam, podsumujmy więc jedynie całość zagadnienia. Przy zbyt długich czasach zdjęcia robione z ręki prawie nigdy nie będą ostre. Większość z nas potrafi zrobić „nieporuszone” zdjęcie przy czasie 1/20s, niektórzy przy 1/15s, ale już przy dłuższych czasach nie zapanujemy nad drganiami ręki – potrzebny jest statyw. Musimy więc pilnować, jaki parametr czasu podpowiada nam aparat, a fotografując przy czasach rzędu 1/30s – 1/15s warto też włączyć stabilizację obrazu.


Źródło problemu: ruch
Żeby zdjęcie było ostre, przez cały moment jego wykonywania – bez względu na to, czy jest to 1/1000s,` czy 1s – aparat i obiekt fotografowany (czyli nasz kot) muszą pozostawać w bezruchu.
Dlatego zdjęcia kota w ruchu możliwe są tylko przy bardzo mocnym oświetleniu, które pozwala na ekstremalnie krótkie czasy naświetlenia – rzędu 1/2000s. Chociaż nad ruchami własnej ręki i aparatu możemy w miarę zapanować, nad ruchami naszego kociego modela zbytniej kontroli już nie mamy. Jeśli więc naszą ambicją są kadry z kotem uchwyconym w ruchu, poza ustawieniem krótkiego czasu, najlepiej zrobić całą serię zdjęć – przy kilkudziesięciu ujęciach jest duża szansa, że przynajmniej kilka będzie ostrych.
Mam nadzieję, że jeśli i Wy odczuwacie czasami frustrację z powodu nieostrych zdjęć, ten artykuł pomoże Wam prawidłowo zdiagnozować źródło problemu i go rozwiązać. Pozostaje mi już tylko życzyć udanych – i ostrych – fotograficznych kocich łowów!



Zdjęcie nr 1. Kocia sylwetka uległa lekkiemu rozmazaniu (im bardziej powiększylibyśmy zdjęcie, tym bardziej byłoby ono widoczne), ponieważ czujnik ostrości „zatrzymał” się na trawie przed Feliksem; dodatkowo, zdjęcie wykonane było pod wieczór, a więc przy dość słabym świetle, co wymusiło małą głębię ostrości

Zdjęcie nr 2. W przypadku tego kadru diagnoza jest prosta – powodem rozmazania jest ruch i zbyt długi czas naświetlenia. Przy fotografowaniu bawiących się kociaków warto fotografować seryjnie – wtedy spośród wielu kadrów z reguły uda się wybrać kilka „perełek”