Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

CIĘŻKA PRACA KOCIEGO MODELA - cały tekst

KOCIE SPRAWY Nr 140 – Czerwiec 2014

Tekst i zdjęcia: Agnieszka Zakrzewska

Kocia fotografia, to fotografia wciągająca. To ciekawe hobby, sposób na uwiecznienie chwil z naszym kocim przyjacielem, podzielenie się jego osiągnięciami z naszymi znajomymi. Zresztą, kto mógłby się oprzeć portretowi słodkiego kociaka?

Jest w kociej urodzie coś, co do nas, ludzi, mocno przemawia, chwyta za serce, gra na emocjach, rozczula, fascynuje bądź rozśmiesza. Najlepszym dowodem na to jest szał – bo inaczej tego nazwać już nie można – w Internecie na filmiki i zdjęcia z kotem w roli głównej. Niektóre tego typu filmy na stronie YouTube.com mają całe miliony odsłon, a strony z kocią fotografią – miliony fanów.
Zastanówmy się jednak nad wyżej opisanym fenomenem – jest on dość jednostronny, w całości przedstawiony jedynie z naszej, czyli ludzkiej perspektywy.

Zgadza się, rola człowieka w kociej fotografii jest niezwykle ważna – jesteśmy zarówno fotografami, jak i publicznością. Ale przecież kocia fotografia nie istniałaby bez… kotów. I właśnie – czy zastanawialiście się kiedyś, co też na to nasi koci modele?

 Odwróćmy kota ogonem
Chociaż wielu z nas ze swoimi kotami rozmawia, to jednak nie mamy raczej szans na uzyskanie od nich jasnej odpowiedzi na powyższe pytanie. Pozostaje nam, jak zwykle, interpretacja kocich zachowań i sygnałów, jakie nam wysyłają. Odejdźmy więc dzisiaj w naszym cyklu „Koci urok w obiektywie” od zagadnień technicznych i artystycznych, a zamiast tego zastanówmy się, jak nasze koty mogą reagować na bycie fotografowanymi… Spójrzmy więc na to z drugiej – kociej – strony!
Każdy z Was ma z pewnością swoje własne doświadczenia co do tego, jak Wasz kot zachowuje się przed obiektywem. I oczywiście nie ma tu jednej zasady – koty to przecież indywidualiści o różnorakich usposobieniach i temperamentach. Ale pracując przez lata z różnymi kotami zauważyłam, że jest kilka kocich reakcji na obiektyw, które często się powtarzają. Czego więc możemy się spodziewać po kocich modelach?

Obawa i zaciekawienie
U niektórych kotów – zwłaszcza tych młodych, skorych do zabawy i ciekawych świata – reakcją na obiektyw aparatu jest często obawa połączona z zaciekawieniem. Przejawia się ona w interesujący, choć z punktu widzenia fotografa dość frustrujący sposób. Kociaki wydają się walczyć z iście skrajnymi impulsami – pierwszym, by uciec, a drugim, by podejść i obejrzeć to nowe „coś”, co nagle pojawiło się w ich świecie, czyli obiektyw/aparat. Efektem jest dynamiczny „taniec” kociaka podbiegającego i odbiegającego, co bynajmniej nie ułatwia zrobienia zdjęcia – stąd wspomniana wcześniej frustracja. Skrajne przypadki to albo schowanie się naszego modela pod najbliższym meblem, albo włożenie łebka w obiektyw. Trudno powiedzieć, co lepsze…

Entuzjazm dla fotografa
Często zdarza się również, że nasze pojawienie się w okolicy z aparatem kot traktuje jako zaproszenie do zabawy, zwłaszcza jeśli w celu uzyskania zdjęcia z ciekawą perspektywą zaczynamy kucać czy kłaść się na podłodze. Sam aparat nie będzie więc tutaj ważny – koci model, zupełnie nie zdając sobie sprawy z naszych fotograficznych oczekiwań względem niego, zacznie się np. ocierać o nasze nogi – co bynajmniej nie jest najszczęśliwszym ustawieniem do zdjęcia. Ale jak tu mieć do niego pretensje za okazywanie nam uczuć?

Nieufność

Nieufność co do aparatu – zwłaszcza gdy nasz aparat jest lustrzanką z długim obiektywem typu zoom – to kolejna reakcja, jaką możemy wywołać. Czasami jej efektem jest zastygnięcie w bezruchu i intensywne wpatrywanie się z uwagą w obiektyw – taka przyczajona obserwacja z punktu widzenia fotografa może akurat być czymś pozytywnym. Pozwala nam mianowicie na ujęcia portretowe oraz ułatwia wykonanie ostrego zdjęcia – ponieważ model pozostaje w bezruchu. Ale znam przypadki, kiedy pojawienie się z obiektywem powodowało lekko obrażone fuknięcie i nieufne zniknięcie kociego modela w takim kącie, do którego z aparatem podążyć już się za nim nie dało.

Ignorowanie – pozytywne czy też nie
Ignorowanie czy udawanie ignorowania, to zachowania bardzo popularne wśród kotów, które są przecież stworzeniami niezwykle dumnymi, wielkimi indywidualistami. Koty, które rzeczywiście ignorują nasze pojawienie się z aparatem w ich pobliżu i kontynuują to, co robiły wcześniej – są wymarzonymi kocimi modelami. Dają nam możliwość uchwycenia ich w kadrze w czasie najróżniejszych czynności i zachowań. Z drugiej jednak strony – żeby nie było nam zbyt łatwo – ignorowanie oznacza również brak współpracy z ich strony. Uparcie nie spojrzą w obiektyw wtedy, kiedy nam na tym zależy i je wołamy, nie obrócą się przodem w naszą stronę, nie przestaną się czyścić…

Mile połechtane kocie ego
Może trudno będzie niektórym z Was w to uwierzyć, ale z ręką na sercu mogę się zarzec, że miałam okazję spotkać koty, które wydawały się uwielbiać pozowanie do zdjęć. Siedziały spokojnie przed obiektywem, miałam wrażenie, że wręcz dumnie, jak członkowie rodziny królewskiej spełniający swój obowiązek i pozujący dla fotografów. Kto wie – może pozowanie miło łechtało ich kocie ego?

Nie taka łatwa sprawa
A jak Wasze koty reagują na bycie modelami do fotografii? Uciekają przed Wami? Wykorzystują to jako pretekst do zabawy? Wydają się pozować? Wchodzą w obiektyw? Reakcje są tu oczywiście różne, aczkolwiek większość z nich świadczy o jednej i tej samej rzeczy – że kocia fotografia do łatwych zadań na pewno nie należy.
Jako fotografowie musimy wykazać się m.in. cierpliwością, odpornością na frustracje, umiejętnością robienia zdjęć z zaskoczenia czy z ukrycia.
Ale przy tym wszystkim postarajmy się czasem zastanowić – co na to nasz kot?


Zdjęcie 1: Czasami wydaje się, że jedyny moment, kiedy bez większych problemów możemy uchwycić naszego kota na zdjęciu, to moment, w którym śpi…

Zdjęcie 2: Z lekką dozą nieufności – kot obserwujący z uwagą obiektyw jest doskonałą okazją do zrobienia zdjęcia portretowego