Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

PAN NIEDOTYKALSKI – Tekst: Antonina Kondrasiuk – cały tekst

KOCIE SPRAWY NR 169 – LISTOPAD 2016

Tekst:
Antonina Kondrasiuk

Niektóre koty nie lubią, gdy przymusza się je do kontaktu. Warto szanować kocie zdanie w tej kwestii.


Dlaczego mój kot nie jest pieszczotliwy?
Biorąc do domu zwierzę, mamy często konkretne oczekiwania związane z jego zachowaniem. W przypadku kota, jest to najczęściej marzenie o puszystej, mruczącej przytulance. Nie zawsze jednak nasz kot chce tym wymaganiom sprostać i może mieć na ten temat swoje odrębne zdanie.
Nie ma żadnej gwarancji, że wybrany przez nas osobnik okaże się pieszczochem i będzie w stanie sprostać naszym potrzebom bezpośredniego, fizycznego kontaktu. Fakt, że kot daje się głaskać, jest raczej wyuczoną reakcją na działanie człowieka niż typowym dla dorosłych kotów (które zawsze zachowują pewien margines dzikości) zachowaniem i jedne koty mogą z natury lepiej na to reagować niż inne. Niektóre w ogóle nie są w stanie zaakceptować bliskiego kontaktu fizycznego z ludźmi.
Jednak pewne przesłanki mogą dawać nadzieję, że kot, który stanie się naszym domownikiem, będzie pieszczotliwy.
Wpływ na to mogą mieć:
charakter kota
– niektóre koty już od wczesnego wieku przejawiają wrodzoną pieszczotliwość i uwielbiają przebywać w bliskim kontakcie z człowiekiem, a wręcz się go domagają;
– wczesna socjalizacja kociąt
– jeżeli kocię w okresie wrażliwym (do 7–9 tygodnia życia), w którym jest otwarte na różne doznania, kilkakrotnie w ciągu dnia i na dłuższą chwilę brane jest na ręce, dotykane i głaskane, uczy się, że dotyk ręki ludzkiej jest przyjemny;
– wiek kota – kocięta i dojrzałe koty mogą mieć większą chęć do pieszczot z człowiekiem niż kocie nastolatki;

– rasa
przedstawiciele niektórych ras zwyczajnie bardziej lubią pieszczoty.
Wszystko jednak zależy od cech konkretnego osobnika, o czym trzeba pamiętać.
Ostatecznie to kot decyduje o charakterze i częstotliwości kontaktów z człowiekiem – my niewiele możemy tu zrobić. Niektórzy uważają, że można kota „nauczyć” pieszczotliwości przez branie go na siłę na kolana i przymuszanie do pieszczot. Ja jednak tak nie myślę. Taka metoda czasami może sprawdzić się u kociąt, ale nie wierzę w jej skuteczność u osobnika dorosłego. Niektóre koty znoszą nawet te przymusowe pieszczoty z filozoficznym spokojem, nie widać jednak, żeby sprawiało im to przyjemność. Częściej jednak natychmiast uciekają i bronią się przed zbytnią, według kota, natarczywością człowieka.

O jeden głask za daleko
Nawet te koty, które z własnej woli wskakują nam na kolana i poddają się z przyjemnością pieszczotom, czas kontaktu regulują same. Niektóre w pewnym momencie sygnalizują swoim ciałem (charakterystyczne ruchy ogona, uszu, źrenic, napięcie mięśni), że mają już dość. Nie jest dobrze, gdy te sygnały zlekceważymy, ponieważ na ogół kończy się to tak, że zirytowany kot łapie gładzącą go rękę zębami lub pazurami. Wbrew często powtarzanej opinii nie jest to dowód na „fałszywe” usposobienie kota. Siedzący na kolanach opiekuna i odbierający pieszczoty kot jest bardzo zrelaksowany i ufny, i czuje się jak mały kotek przy mamie. Dla niektórych kotów (pamiętajmy, że kot mimo że jest drapieżnikiem, bywa też i ofiarą większych drapieżników) może to się wydać zbyt niebezpieczne.
Odprężają się i nagle czują się bezbronne. Z powodu mieszających się przeciwstawnych uczuć bezpieczeństwa i strachu, koty reagują obronną postawą agresywną i łapią rękę, która je głaszcze. Jeżeli coś takiego się wydarzy, kot z reguły zeskakuje szybko z kolan i siada obok, próbując się uspokoić. Nie wolno go wtedy karcić – to tylko pogarsza sytuację.
Najlepiej zostawić kota w spokoju, a następnym razem baczniej obserwować jego zachowanie na naszych kolanach. Warto też pamiętać, że kocia skóra jest bardzo unerwiona i reaktywna, a u niektórych osobników nawet nadwrażliwa.

Nic na siłę
Oto moja rada dla opiekunów niepieszczotliwych kotów: nic na siłę! Naprawdę nie ma sensu przymuszać kota do pieszczot, bo i tak nie zmusi się kota do robienia czegoś, do czego sam nie jest przekonany. Niech lepiej poczuje niedosyt kontaktu z nami, niż ma mieć jego przesyt. Lepszy efekt daje pozostawienie kota w spokoju, oddanie mu inicjatywy w kontaktach oraz docenienie wszelkich przejawów chęci bliskiego kontaktu z nami. Może to być chęć przebywania z nami w jednym pomieszczeniu, siedzenie obok nas na kanapie czy w fotelu, gdy odpoczywamy, chęć bycia głaskanym (ale bez wchodzenia na kolana), zachęcanie do wspólnych zabaw, które kot ceni do późnej starości. Może się zdarzyć, że z wiekiem kot, który dotąd nie przychodził do nas na kolana, nagle zacznie to robić – a więc sukces! Może też być tak, że to my zaakceptujemy osobowość naszego kota i przyjmiemy do wiadomości jego brak potrzeby bycia kotem „nakolankowym”. Przekonamy się natomiast, że choć nie dostaliśmy od losu wymarzonej, puszystej przytulanki, to kontakt z naszym kotem jest i tak bardzo satysfakcjonujący. Satysfakcjonujący dla obu stron.