Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

O CZYM MIAUCZĄ KOTY – cały tekst

KOCIE SPRAWY NR 168 PAŹDZIERNIK 2016

Tekst: Lek. wet. Dagmara Mieszkis-Święcikowska
Zdjęcie:
Michał Doruch

Zanim koty wprowadziły się do naszych domów, uważano je za zwierzęta raczej milczące. Mruczki, żyjąc w pobliżu ludzkich domostw, rzadko kiedy popisywały się swoimi zdolnościami wokalnymi. Pełniły funkcję stróżów, polowały na gryzonie, jednak zawsze zachowywały dystans w kontaktach z ludźmi. Być może były nieśmiałe, a może po prostu jako jednostki stricte niezależne, drapieżne, nie chciały budować zbyt silnych relacji.
To powodowało, że koty coraz bardziej intrygowały człowieka. Chciał poznać ich tajemniczą naturę.


Bez zbędnego miauczenia
Koty żyjąc nieopodal ludzi dawały popisy wokalne w okresach godowych, w czasie odchowywania kociąt, jak również w czasie walk z pobratymcami. Wówczas w kocim otoczeniu robiło się rzeczywiście gwarno, a „kocia muzyka”
potrafiła mocno zakłócać spokój mieszkańcom.
Jednak po czasie wokalnego ożywienia następował na ogół czas wyciszenia. W okresie spoczynku koty rzadko kiedy zabierały głos. Wiedziały, że zbyt mocne „rozgadanie się” im nie przystoi, a nawet może zaszkodzić. Dlatego też w pełnym skupieniu i ciszy przystępowały do sw
oich działań, codziennych spraw, wyczekując nadejścia kolejnego okresu wokalnej nadaktywności.

Rozmowny mruczek
Gdy człowiek zaczął udomawiać koty, to właśnie on pokazał czworonogom, że warto jest zrobić użytek z drzemiących w nich talentów. To uaktywnienie wokalne kotów pociągnęło za sobą wzrost zainteresowania ludzi właśnie tym gatunkiem zwierząt. Coraz chętniej decydowali się na posiadanie „rozmownego mruczka”. Koty przestały być zwierzętami typowo użytkowymi – tępiącymi myszy i szczury. Stały się zwierzętami domowymi, towarzyszącymi. Zaczęły wieść spokojny żywot w zaciszach domowych, zaczęły korzystać z wielu dóbr materialnych. Zimne piwnice zamieniły na wygodne kanapy z puchowymi poduszkami. Ciężko zdobywane jedzenie – na miski wypełnione po brzegi smakołykami.
Wszystko, czego potrzebowały, znalazło się w zasięgu ich pyszczków i łapek. Zyskały tym samym tak ważne dla nich poczucie bezpieczeństwa.
Szybko odkryły, że ludzi
e w za
mian nie oczekują od nich zbyt wiele. Chcą tylko towarzystwa i dialogu. Nie były to zbyt wygórowane oczekiwania. Nic więc dziwnego, że koty im sprostały.

Popisy wokalne
Około 85 procent kociej populacji przebywającej w naszych domach daje regularne popisy wokalne. Najbardziej gadatliwe są koty orientalne, a prym wśród nich wiodą koty syjamskie. Syjamy wręcz uwielbiają „gadać”. Opiekunowie kotów syjamskich narzekają czasem na nadmierną gadatliwość swoich podopiecznych. Niektórzy szukają nawet sposobu na powstrzymanie ich gadulstwa.
Niestety koty syjamskie mają je w naturze. To ich wrodzona cecha i trzeba ją po prostu zaakceptować.
Zdecydowanie bardziej powściągliwe w mówieniu, wręcz małomówne, są persy. Bardzo rzadko same z siebie zabierają głos, choć i w nich drzemie duży potencjał wokalny.

U kotów w porozumiewaniu się z otoczeniem największą rolę odgrywa mowa ciała. Umiejętności wokalne zdecydowanie jej ustępują. Nie oznacza to, że nie są one kotom w ogóle potrzebne. Wręcz przeciwnie – mruczki dość często robią z nich użytek. Miauczenie i mruczenie to najczęściej wydobywające się z kocich gardeł dźwięki.
Co ciekawe, koty potrafią wydawać dźwięki zarówno na wdechu, jak i na wydechu. Ludzie nie posiadają niestety takiej umiejętności. W kociej mowie język odgrywa niewielką rolę. Podstawowy dźwięk powstaje zawsze w tylnej części gardła, dokładnie na więzadłach głosowych. To właśnie tam dociera strumień powietrza, który napiera na struny z różną prędkością. Dokonujące się zmiany napięcia w mięśniach gardła i pyszczka powodują powstawanie różnych dźwięków. Mogą być silniejsze, słabsze, mniej lub bardziej drżące, świszczące. Możliwości jest naprawdę wiele.

Kocie miauczenie może być krótkie, delikatne bądź p
rzeciwnie – głośne, przeciągnięte w swym brzmieniu. Tradycyjne „miau” jest na ogół wyrazem kociego zadowolenia. Wiele kotów wita w ten sposób swoich opiekunów, dziękuje im za okazane zainteresowanie, smaczny posiłek, pieszczotę czy wspólną zabawę. Z kolei dosadnie wyrażone „mrauuu” jest dźwiękiem ponaglającym, wskazującym na irytację, niezadowolenie czworonoga. W ten sposób zwierzę może domagać się większej uwagi ze strony opiekuna, może przypominać mu o zbliżającej się porze posiłku.
Ponadto donośnym miauczeniem mruczek może manifestować chęć wyjścia z domu.

Ile kotów, tyle rodzajów „miau”
Nie wszyscy o tym wiedzą, ale każdy kot miauczy inaczej. W domu, w którym żyje ich kilka, opiekunowie bez problemu potrafią rozróżnić dźwięki wydawane przez konkretnego zwierzaka. Co ciekawe, u niektórych kotów występuje coś takiego jak bezgłośne miauczenie. Wówczas nie wydają one żadnych dźwięków. Otwierają tylko pyszczki, wykonując przy tym ruchy takie same jak przy miauczeniu. Po co im taka umiejętność? Tego jeszcze nie zbadano.

Mruczando murmurando
Kolejną kocią umiejętnością wokalną jest mruczenie. Podobnie jak miauczenie, może ono powstawać u mruczka zarówno przy wdechu, jak i przy wydechu. Mruczenie nie zawsze jest słyszalne dla ludzkiego ucha. Koty potrafią doskonale regulować natężenie swojego mruczenia. Same decydują o tym, w jakim rytmie mruczą.
Uwaga! Ludziom zdarza się błędnie interpretować kocie mruczenie. Nie jest ono tylko oznaką zadowolenia czworonoga! Dźwięk ten może być również wyrazem kociego niezadowolenia, rozczarowania, a nawet bólu! Kot w ten sposób próbuje się też uspokoić. Kiedy kot mruczy, warto zwrócić uwagę na mowę jego ciała: na ułożenie głowy, uszu, łap, ogona, wygląd okrywy włosowej. To wszystko może dodatkowo pomóc we właściwej interpretacji kociego mruczanda.

Wokalne odstraszacze
W wachlarzu kocich możliwości wokalnych znajduje się jeszcze pomrukiwanie, syczenie i prychanie. Wszystkie te wydawane przez mruczki dźwięki mają charakter typowo ostrzegawczy. Koty przy ich użyciu wyrażają swoje niezadowolenie, informując otoczenie o bojowym nastawieniu. Jeżeli rywal zignoruje wysyłane przez kota sygnały, to może się znaleźć w tarapatach. Zagrożony kot po nieskutecznym wokalnym ostrzeżeniu może próbować zaatakować przeciwnika, używając do tego broni w postaci ostrych zębów i pazurów. A to może być bardzo bolesne dla drugiej strony. Dlatego nigdy nie wolno lekceważyć kociego prychania czy syczenia. Lepiej jest ustąpić, oddalić się, pozostawiając zwierzę w spokoju. Kot musi mieć czas na odpoczynek. Musi odnaleźć swoją równowagę wewnętrzną. Dopiero gdy negatywne emocje opadną, można pomyśleć o kolejnej interakcji z mruczkiem.

Klekot kocich pyszczków
U niektórych kotów spotyka się nietypowe wokale przypominające w swoim brzmieniu cmokanie czy klekotanie bociana. Te dźwięki mają najczęściej pozytywne zabarwienie. Niektórym kotom udaje się radośnie zaklekotać lub pocmokać na powitanie opiekuna, gdy ten po wielogodzinnej nieobecności wraca z pracy. Cmokanie i klekotanie najczęściej zdarza się kocim ekstrawertykom. To one wylewnie witają w progu opiekunów. Po powitaniu próbują nawiązać z nim dialog. W tej wspólnej pogawędce prym najczęściej wiedzie kot. Jako pierwszy zdaje relację z tego, co wydarzyło się w domu.
Jednocześnie czeka na odpowiedź zwrotną. Mruczek jest ciekawy, jak minął opiekunowi dzień. Poza tym zwierzak domaga się dozy uwagi ze strony swojej pani czy pana, oczekuje pochwały, pieszczoty. Rozmowy z kocimi ekstrawertykami bywają naprawdę długie i są zawsze ciekawe.
Z kolei czworonożni introwertycy wydają się bardziej powściągliwi w dialogach. Koty takie niechętnie informują o swoich poczynaniach pod nieobecność opiekunów. Na ogół „bez pompy” witają wracających z pracy, po czym idą do swoich zajęć. Oczywiście, wśród kocich introwertyków też zdarzają się bardziej wylewne, gadatliwe osobniki. Jednak nigdy nie są w stanie dorównać w tej kwestii ekstrawertykom.

A zatem każdy kot ma swoje możliwości wokalne. Robi z nich użytek w zależności od typu osobowości, swoich upodobań do rozmów czy stopnia zażyłości z opiekunem. Swoimi „narzędziami wokalnymi” operuje zawsze we właściwy sposób. Potrafi dobrać je należycie, adekwatnie do sytuacji. To piękna kocia umiejętność… Ludzie rzadko kiedy ją posiadają. Często mówimy zbyt dużo, zagłuszamy innych, nie dając im dojść do głosu. Od mruczków moglibyśmy się więc wiele nauczyć… Bo mówić trzeba mądrze i z umiarem. Proszę o tym nie zapominać!