Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

"Behemot i inne koty" - słynne i mniej znane koty w literaturze - rozstrzygnięcie

Tym razem temat okazał się trudny. Dostaliśmy mniej niż zazwyczaj prac konkursowych, ale za to wybór był bardzo prosty. Nagrodziliśmy trzy zdecydowanie wyróżniajace się prace (przeczytaj).
I nagrodę przyznaliśmy za pracę o kotach w literaturze
Remigiuszowi Zygarowiczowi.
II nagroda
trafiła do Doroty Krzyżanoweskiej-Gernand za tekst "Koty, po których pozostaje uśmiech".
III nagrodę dostała Karolina Talar za opowiadanie o kocie w butach z bajki Charlesa Perraulta.
 Laureaci konkursu otrzymają od nas książki "Jedenaście pazurów" Wydawnictwa Supernowa.

Serdecznie gratulujemy i zachęcamy do brania udziału w następnych konkursach.
Nagrodzone teksty Remigiusza Zygarowicza i Doroty Krzyżanowskiej-Gernand publikujemy w tym numerze KOCICH SPRAW, tekst Karoliny Talar ukaże się w lipcowo-sierpniowych KOCICH SPRAWACH

Tekst Remigiusz Zygarowicz, zdjęcie Eliza Zalewska
Tekst ten dostał I nagrodę w naszym konkursie literackim „Behemot i inne koty".

 Literaturę tworzą również wielcy kociarze. Z ich utworów emanuje miłość do zwierząt, szacunek i troska, koty zaś są nieraz bardziej ludzkie niż ludzie. Proza i poezja daje nam też odpowiedź na nasze „kocie" pytania, zbliża nas do tajemnicy kociej natury. Ludzie mogą być więc głosem wszystkich kotów, które jako niepiśmienne, zdane są w tym względzie tylko
i wyłącznie na nas. Każdy w dzieciństwie znał piosenkę o kotku na płotku, czy wierszyk zaczynający się od słów „W pokoiku na stoliku". Od małego wpajano nam, że kotki to sympatyczne stworzenia, może lekko niefrasobliwe (pijąc mleczko i tłukąc jajeczko), ale
piękne i delikatne. To dobre podejście - literatura od najmłodszych lat uczy szacunku do zwierząt. Niestety, z wyjątkiem kreskówkowych Bonifacego i Filemona brak wyrazistych postaci, pewnego „kota wzorcowego", którego rys zapadałby nam w pamięć. To wciąż niewyczerpany potencjał. Literaturze dla dzieci trzeba koniecznie przywrócić kota
Magiczny kot Bułhakowa
Z czasem człowiek dorasta i sięga po inną lekturę. Chcąc nie chcąc natknie się w końcu na „Mistrza i Małgorzatę" Bułhakowa. Historia Behemota - kota z tej powieści - jest ogólnie znana. Kociarze pewnie odnajdują u niego cechy swoich domowych mruczków - w końcu każdy kot jest magiczny i ma w sobie coś z wyjątkowości oświetlającej szary świat, tak jak proza Bułhakowa pozwalała uciec na chwilę od codzienności szarej radzieckiej rzeczywistości. Zasadniczo literatura sprowadzała kota do roli towarzysza człowieka. To
niesprawiedliwe, gdyż wszyscy wiemy, że to człowiek jest towarzyszem kota (a tak przynajmniej sądzą koty). Z wielkim upodobaniem za to autorzy pokazywali wierność i oddanie psów. Czyżby artyści nie cenili sobie niezależności, wolności i siły charakteru, która była ważna np. dla starożytnych Egipcjan. Już w hieroglifach przekazywali mądrość, sprawiedliwość i matczyną miłość pod postacią kota, którego zresztą czcili. A może nie widzieli tych cech?
Wizja Sapkowskiego
Innym spojrzeniem wykazał się guru polskiej fantastyki Andrzej Sapkowski, człowiek, który we wstępie do opowiadania „Muzykanci" wyraził swoją miłość do rodzaju kociego, jak i sprzeciwił się ludzkiej głupocie i brutalności sprowadzającej wszelkie nieszczęścia na tak ukochane przez nas czworonogi. Samo opowiadanie, które jest de facto horrorem, daje nam ciekawą wizję świata, który współdzielimy. Dosyć luźno nawiązuje tam do motywu „muzykantów z Bremy", których pamiętamy z dzieciństwa. Jest to jednak dość luźne nawiązanie, bo wyobraźcie sobie, moi drodzy, że koty rozumieją ludzką mowę, znają nasze uczucia i świadomie odpłacają za naszą miłość (to akurat żadna rewelacja dla nas - kotolubnych). Nie rozumieją jednak ludzkiej nienawiści - bo co one nam takiego zrobiły? Koty mają swój język, symbole, a nawet wierzenia! To jednak jeszcze nie wszystko, czym zaskoczy nas fantasta. U niego zwierzęta mają także zdolności dostrzegania tego, czego żaden człowiek zobaczyć nie może. Koty pozwalają zachować równowagę między dobrem a złem, ich ciche mruczenie nie tylko jest kojące dla naszych nerwów, jest także hołdem składanym naturze, ich wkładem w utrzymanie Zasłony, której zachwianie spowoduje coś niewyobrażalnie strasznego. Mimo to człowiek bez kota nie potrafi żyć zgodnie z naturą i dąży ku złemu. Czy nie jest za późno, by się opamiętać? Wszystkim, którzy są zainteresowani odpowiedzią i mają dosyć mocne nerwy, polecam opowiadanie „Muzykanci" z tomiku „Coś się kończy, coś się zaczyna", jak i inną twórczość Andrzeja Sapkowskiego (bo kto inny wspomniałby o burym kocurku cierpiącym w czasie najazdu na Śląsk bezlitosnych Husytów?). Warto wspomnieć o tym, że opowiadanie to znalazło się w antologii „13 kotów", wydanej w 1998 roku. Polecam, trzynaście kocich opowieści, ale jakże różnych od pełnych ciepła historii o domowych mruczkach, które możemy znaleźć w tak wielu miejscach. Czasem świeże spojrzenie jest potrzebne, więc moim zdaniem ta antologia powinna znaleźć się na półce każdego kociarza - miłośnika literatury.
Tego nie robi się kotu
Kolejnym ciekawym kotem, na którego natkniemy się w poszukiwaniach literackiego wzorca, jest zwierzak z wiersza Wisławy Szymborskiej „Kot w pustym mieszkaniu". Autorka nadała mu cechy ludzkie. Kotek mimo swojej rezolutności, a nawet skłonności do ironii, nie rozumie sensu przemijania i nie wie, że jego dwunożny kompan już nie wróci, próbuje sprowadzić go na wszelkie sposoby. Czy Wy także czasem zastanawialiście się, jak by to było z Waszymi mruczkami, gdyby Was nagle zabrakło? Może właśnie wiersz naszej noblistki da nam
wskazówkę? Gotowej odpowiedzi nie ma - przecież każdy kot, podobnie jak człowiek, przeżywa to indywidualnie, na swój sposób. Ten refleksyjny wiersz jest bardzo przejmujący.
Niezwykłe wiersze o kotach
Będąc przy temacie poezji, nie sposób nie wspomnieć o Franciszku Klimku. Czytając jego
wiersze odnoszę wrażenie, że nie tylko swoją twórczość poświęcił kocim sprawom. Jego poezja jest wspaniałym nośnikiem emocji, mimo względnej prostoty posiada niesamowitą głębię wyrazu i uczuć. Długo szukać podobnego poety, który reprezentowałby taki poziom, tworząc niszową przecież sztukę, jaką jest poezja o naszych ulubieńcach (nieprzypadkowo pisana wielkimi literami). Twórczość pana Franciszka jest tak rozległa i dotyczy tylu aspektów relacji kocio-ludzkich, że przytaczanie jednego lub nawet kilku utworów będzie niedomówieniem dużego kalibru. Jedynym wyjściem jest zachęcenie czytelnika niniejszego tekstu do zapoznania się z tymi wierszami sam na sam. Wzruszenia i niezapomniane chwile gwarantowane.
Bardziej ludzkie niż ludzie
Zupełnie inną kategorią są pozostałe wiersze pisane przez wszelkich kociarzy w hołdzie swoim podopiecznym. Z ich utworów emanuje miłość do zwierząt, szacunek i troska, rzadko spotykane gdzie indziej. Koty zaś są nieraz bardziej ludzkie niż ludzie, ale czasem tak właśnie bywa w istocie. Literatura to też poszukiwanie odpowiedzi - może właśnie ci wszyscy twórcy opisujący swoje historie czterema łapkami chcieli nam dać odpowiedź na nasze „kocie" pytania, to co chcielibyśmy wiedzieć, ale nie możemy... Ludzie mogą być więc głosem wszystkich kotów, które jako niepiśmienne, zdane są tylko i wyłącznie na nas. Więc kociarze - do piór! My też możemy tworzyć literaturę!

Tekst Dorota Krzyżanowska-Gernand, zdjęcie Mirosław Kuchta
II nagroda w naszym literackim konkursie „Behemot i inne koty".

 Kot z Cheshire. Najbardziej zagadkowy i czarodziejski kot w literaturze. Pojawiający się i znikający, po którym najdłużej zostawał jego rozpływający się koci uśmiech. Czy nasze
domowe, domowo-ogrodowe i podwórkowe Koty są inne? Oczywiście, odpowiedzi będą zarówno twierdzące, jak i przeczące - „tak-tak, nie-nie".
Pamiętacie Krainę Czarów?
Koty są inne, a jednocześnie takie same. Każdy Kot jest indywidualnością, kocią odrębnością. Ma własne przemyślenia, własne zasady, charakter (a czasami nawet charakterek), osobowość (tak, tak, to nie pomyłka - Koty są „bardziej osobowościami" niż niejeden człowiek!). Jednocześnie wszystkie Koty są takie same - tak samo kochane, ciepłe, urzekające, pełne gracji i kociego uroku. Każdy, ale to każdy Kot jest zachwycający. Zachwycają nas wszystkie - nie tylko te wymuskane Kanapowe Futrzaki i Nakolankowe Pieszczochy, ale też Koty Nadrzewne, Koty Ogrodowe, Koty Wędrujące, Koty Wąchające Kwiaty, Koty Nocne i Koty Dzienne.
Zupełnie wyjątkową i magiczną kocią cechą jest ich uzdrawiająca Moc. Moc lecząca ciała i dusze ludzkie. Na tę ich Moc składa się bardzo wiele - ciepło ich ciała, miękkość kociego futra, cudowna zdolność mruczenia, przepiękne spojrzenia zaczarowanych oczu, no i właśnie Uśmiech. Każdy Kot może się uśmiechać, tylko nie każdy człowiek umie to dostrzec, a przede wszystkim nie każdy umie wywołać uśmiech kociego pyszczka.
Moje Koty stale uśmiechają się do mnie, pocieszają w zmartwieniach, nie opuszczają w chorobach i niedyspozycjach. Mają też niezwykły dar wywoływania uśmiechu na mojej twarzy, nawet kiedy jestem smutna i jest mi źle. Jedno ich spojrzenie czy cichutkie miauknięcie przepędza każdą troskę.
Ludzie, którzy nie mają kotów (tak, w liczbie mnogiej - bo oczywiście powinny być przynajmniej dwa), mają bardzo puste życie, pusty dom, pusty ogród. Życie ludzkie nie może być radosne bez kociego uśmiechu. Uśmiechu, który pozostaje, nawet jeśli w czarodziejski sposób kot znika, rozpływając się w powietrzu. Moje Zaczarowane Koty to Milcia i Kolcia. Dwa futrzane cudy świata zesłane przez Niebo, aby radować świat. Kiedy mnie odwiedzicie, Milka przyniesie Wam natychmiast prezent, kładąc u stóp gości zwiniętą kolorową reklamówkę i będzie dopraszać się podziękowania za ten wspaniały, „upolowany" przez siebie dar. Kiedy będziecie zatroskani - z kocim wdziękiem wskoczy Wam na kolana i wyleczy Wasze smutki głośnym mruczeniem. Tak głośno mruczy tylko Milcia i ewentualnie traktor Zetor. A kiedy poczujecie się przytłoczeni ciężarem życia - Milka podsunie Wam łapkę do pocałowania. Bo to w końcu prawdziwa dama.
Po dłuższym czasie, niepewnym krokiem przybiegnie do Was Kola. Kolusia jest koteczką niepełnosprawną, przygarniętą parę lat temu z fundacji pomagającej kotom. Niepewnie, drżącymi łapkami wespnie się do Waszych kolan, dotykając ludzkich rąk mokrym noskiem z czarną kropeczką. Patrząc na nią i ucinając sobie z nią pogawędkę, zapomnicie o calutkim świecie. Zapomnicie o kłopotach, codziennych smutkach i lękach. Kolcia, chociaż stąpając mało pewnie po ziemskim królestwie, jest chodzącą miłością i radością. Gdyby przypadkiem przytrafił się Wam ból gardła - Kolcine małe delikatne łapki za chwilkę wyciągną przykrą dolegliwość - bo Kola jest kocią bioenergoterapeutką, wyczuwającą choroby i przywracającą błogość i zdrowie.
I kiedy pójdziecie dalej swoją ludzką życiową drogą, w Waszych oczach pozostanie obraz kociego uśmiechu. Takiego, jak Kota z Cheshire - magicznego Kota z Krainy Czarów. Zapraszam na Drugą Stronę Lustra.

...

Trwa konkurs literacki!


„Jak zostałem/am kociarzem?”
Mówi się, że wszyscy kochają koty, tylko niektórzy jeszcze o tym nie wiedzą. A jak było z Wami? Opowiedzcie nam, jak to się stało, że jesteście kociarzami. Na teksty czekamy do końca listopada 2017 r. pod adresem mailowym:
konkursy@kociesprawy.pl z dopiskiem w „Jak zostałem/am kociarzem”
Najciekawsze historie zostaną opublikowane na naszych łamach, a ich autorzy otrzymają interesujące książki o kotach.

.

..
...