Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

HETMAN Tekst Piotr Goszczycki

Tekst Piotr Goszczycki

Indywidualista dla indywidualisty na urodziny. Niezwykły, koci prezent, od razu obdarzony miłością. Mamą Hetmana była persiczka, a ojcem zwykły dachowiec. Wyrodził się, był jedynym rudzielcem w miocie, wśród trzech szaro-biało-czarnych sióstr.
Do naszej rodziny trafił jako dwumiesięczna kulka. Pierwszą rzeczą, jaką zrobił w nowym miejscu, było skrycie się i znalezienie do zabawy... kapsla po piwie. Od tej pory rudzielec jest najważniejszy. Lubi być na widoku, aby uważnie wszystko kontrolować.
Mieszkaliśmy wówczas na parterze i kiedy przyszła wiosna, wraz z cieplejszymi dniami otwieraliśmy częściej okno. Dla rudzielca była to nie lada gratka wyglądać i czuć zapachy nieznanego świata. Oj, ciągnęło go w świat! Wiadomo, niezależna kocia dusza. Pożyczyliśmy więc drabinę i w ten prosty sposób już po miesiącu Hetman został szefem bandy podwórkowej. Pobił dwa jamniki (które później starały się za wszelką cenę go dopaść), wybierał w kotkach, które schodziły się, aby podziwiać męski okaz kociej urody. (Między innymi, z tych powodów w porę rudzielca wykastrowaliśmy.) Eskapady Hetmana wzbudzały postrach wśród gołębi, których było sporo w okolicznych ogródkach. Wydał także wojnę srokom. Kto to widział, żeby panoszyły się na jego terytorium! Jako szefowi bandy podwórkowej wypadało dobierać sobie odpowiednie towarzystwo, toteż polubił Kacpra z sąsiedztwa, który był nieco do niego podobny. (Rudzielec, tyle że wypłowiały.) Jednakże Kacper był bardziej leniwy i ociężały, co naszemu kotu absolutnie nie przeszkadzało. Nawet „miejscówkę" Hetman zajmował lepszą, choćby tak ciekawą jak w karmniku dla ptaków!

Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY - Nr 88 luty 2010