Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

JULIAN, KOCI TERAPEUTA – Joanna Żyłka – cały tekst

KOCIE SPRAWY NR 170-171 – GRUDZIEŃ 2016/STYCZEŃ 2017

Tekst: Joanna Żyłka, mama chłopców nagrodzonych tytułem „Anioły Miesiąca”
(wywiad z chłopcami w dodatku „MŁODE KOTY”, s. 58, 59)

Moi chłopcy od maleńkiego wychowywali się ze zwierzętami, częściowo spełniłam pewnie w ten sposób także swoje marzenia. Uważam, że dziecko wychowane ze zwierzętami uczy się odpowiedzialności i dobroci dla innych, dla tych słabszych.
Pierwszy w naszym domu był pies Wado, niestety Waduś do tej pory akceptuje tylko mnie, a od dzieciaków trzyma się z daleka. Potem były myszki, papugi. Do kotów nie umiałam się jakoś przekonać, ale tylko do momentu, w którym zobaczyłam, że moje autystyczne dziecko nawiązuje z nimi niezwykłą więź, otwiera się na nie i akceptuje, wpuszcza je do swojego świata, uznaje je za bezpieczne.
I tak pojawił się w naszym życiu Julek. Kot od momentu przyniesienia go do domu nawiązał niezwykłą więź z Alankiem. Nie opuszczał synka na krok. Był obecny prawie przy każdej czynności, którą wykonywał Alan. Wciąż domagał się pieszczot i zabawy. Kiedy Alanek miał ataki płaczu i krzyku, kot wskakiwał na niego i przytulał się łebkiem, lizał go i „cyckał mu ucho”, pozwalał się tak długo przytulać, aż Alanek się uspokajał.
Niesamowite, ile ten kot miał cierpliwości, kiedy płacz trwał i trwał.
Julian do tej pory reaguje na na stroje Alanka i chociaż dla mnie jest to w dalszym ciągu niezrozumiałe, Julek potrafi wyczuć moment, gdy Alanek ma dostać ataku złości. Wskakuje wtedy na jego ręce i mizia go swoim czarnym łebkiem.

Julian to kot, który pomógł przezwyciężyć Alankowi strach przed wodą – nawet się z nim kąpał. To jedyny kot, który siedział na stole i jadł z widelca czy łyżki, bo Alan go karmił, kot, który pokazał Alanowi, że sztućce nie są straszne, bo Alanek bał się nimi posługiwać. Tak, mój synek panicznie się bał wody i sztućców – dla niektórych jest to może niezrozumiałe, ale dzieci autystyczne boją się różnych rzeczy…

Dzięki kotom i felinoterapii Alan stał się dzieckiem empatycznym, zrobił się spokojniejszy, stara się wypełniać obowiązki i z uczuciem opiekuje się swoimi zwierzętami. Jest w miarę wyciszony. Wie, co to znaczy kochać i uczy się odpowiedzialności.
Teraz mamy cztery koty, psa i trzydzieści rybek, i pewnie byłyby jeszcze jakieś owady, ale ja bardzo się ich boję.
Jakiś czas temu moje dzieciaki przyniosły do domu dwa maleńkie kotki znalezione na śmietniku. Cóż miałam zrobić, pozwoliłam, by zostały, i zaznaczyłam, że gdy będą samodzielne, znajdziemy im domek. I znaleźliśmy – zostały u nas. Chłopcy zajęli się nimi jak własnymi dziećmi, karmili butelką, wstawali na zmianę co trzy godziny i masowali brzuszek. Danielek nawet w nocy (nastawiał budzik). Było cudownie patrzeć, jak kociaki rosną dzięki moim synkom. Teraz są z nimi praktycznie nierozłączne, a Danielek się śmieje, że jest ich tatusiem.

Koty są już duże i widać między nimi i chłopcami niezwykłą więź, pełną bezinteresownej miłości. Koty to cudowne stworzenia i gdybym tylko miała odpowiednie warunki, miałabym ich więcej niż cztery. Dzieciaki dzięki kotom nauczyły się empatii, odpowiedzialności i dobroci dla zwierząt i ludzi.
Wiedzą, że nie wolno krzywdzić zwierząt i że zwierzęta to nie zabawki. Że to nasi bracia mniejsi.