Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

DOMOWA KOCIOTERAPIA – cały tekst

KOCIE SPRAWY Nr 148 – LUTY 2015

Tekst i zdjęcie: Elżbieta Mach,
HODOWLA KOTÓW RASY TURECKI VAN – FENIX EYE*PL (WWW.FENIXEYE.PL)


Leje jak z cebra. Pogoda pod psem. Otwieram drzwi wściekła i zmęczona, ociekająca wodą i zachlapana przez pędzące bez opamiętania samochody. Wchodzę do domu. Uff, rodzina jeszcze w szkole i w pracy, więc mam parę chwil dla siebie.
– Miau – krótkim szczeknięciem wita mnie Kiki.
To jej kod na powitanie albo sygnał, że domaga się zabawy. Staje naprzeciw człowieka, patrzy z zadartym do góry nosem i „miau, miau, miau” – szczeka krótko, rytmicznie, jakby chciała powiedzieć: „No rusz się, kobieto!”. Teraz owo szczeknięcie oznacza:
„Nareszcie wróciłaś. Jak minął dzień?” – ot takie pytanie retoryczne, bo Kiki w ogóle nie oczekuje mojej odpowiedzi. Takie „How do you do?” – tyle że w kocim języku.
– Mrrrrr – rezonuje Alexander, ocierając się o moje nogi. Zrzucam mokre ciuchy, biorę gorącą kąpiel i układam się na rekamierze.
Katastrofa swoim zwyczajem zawija się tuż przy mojej twarzy i szorstkim językiem ściera mi z czoła krople wody.
– Sio, idź sobie! – próbuję ją odgonić jak natrętną muchę, ale ona nie daje za wygraną. Łapą przytrzymuje mi głowę i zaczyna przeczesywać językiem mokrą grzywkę.
– A, niech tam… – myśli zaczynają wibrować w takt mruczenia Alexandra, który nie wiedzieć jak rozpoznał, że na lunch w pośpiechu połknęłam jakąś drożdżówkę, która tkwi kamieniem w moim żołądku.
Ugniata łapkami bolące miejsce i patrzy tymi swoimi przymrużonymi ślepiami. Jedno miodowe, a drugie w kolorze lodowego błękitu świdrują moją podświadomość.
O matko, jak dobrze… Rytmiczny masaż łapakamii mruczenie, które wypełnia każdy kawałek mojej zmęczonej duszy i ciała powoduje, że skurcz w żołądku powoli mija. Kiki wlazła pod pachę… ale jest cieplutka…
Świat zaczyna wirować, myśli umykają i tylko to mruczenie odbija się echem… ale od czego się odbija? Kosmos spowalnia. Tik-tak, tiiik-taaak, tiiiiiik-taaaaaaak, zegar coraz leniwiej i coraz ciszej odlicza minuty.
Jest mi cudownie.
Alex zaprzestał masażu, zwinął się w kłębek na moim mostku i śpi. Równomierny jego oddech dostraja się do mojego oddechu.
Cześka, nestorka hodowli, czuwa wylegując się na półce pod sufitem i nieufnie spogląda na szare niebo za oknem. Jej córka Tosia bacznie obserwuje muchy tańczące wokół żyrandola.
Czegoż chcieć więcej?
Złość na bezmyślnych kierowców dawno już minęła.
Myśli wracają do rzeczywistości, ale teraz nawet to szare i deszczowe niebo wydaje się bardziej przyjazne.

Uwielbiam moje koty. Zawsze wiedziałam, że Tureckie Vany to wyjątkowa rasa i że dla swojego opiekuna gotowe są na wszystko – ot, takie trochę koto-psy – ale dopiero dziś odkryłam, że potrafią wykreować najlepsze na świecie SPA, najdelikatniejszy, przepełniony miłością masaż ciała i duszy.
Pozwalają uwierzyć, że życie może być piękne i że „szklanka może być do połowy pełna”. Z każdym pomrukiem wlewają w skołatane myśli kropelki optymizmu i wiary w lepsze jutro, a każde muśnięcie ich jedwabistego futra uwalnia miliardy endorfin, dając człowiekowi poczucie szczęścia i sensu życia; zaspokajając jego potrzebę miłości, przynależności i poczucia własnej wartości.