Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

KS NR 127 - MAJ 2013


Spisała: Joanna Müller


...

Chlapa, zima, weny ni ma.
Chandra wielka w duszy Felka.
Czeka aż go coś poruszy. Ale ponoć nie ma duszy...
Więc jakby nie istniał wcale... – o to też ma wielkie żale.
Może papież w skromnej szacie coś zadziała w tym temacie?
A więc Felka nie ma. Wyszedł. Jak mu przejdzie, to napisze.


A tymczasem słońce wyszło, więc natchnienie do mnie przyszło.
Lecz nie będę tu o słońcu. Co się działo – powiem w końcu:

Jak już wiecie, Oskar rządzi. Władzę objął, w głowach mąci.
Chyba ma coś za uszami – już tak nie przebywa z nami, już piąteczki nie przybija,
w korytarzu nas omija, jakoś nadął się, napuszył i z fotela się nie ruszy.
Leży w nim jak stara krowa. Całkiem się wyalienował.
Gdy ktoś dzwoni lub przychodzi, obojętnym wzrokiem wodzi.
Odkąd dar dostał od losu i na życie niezły sposób:
nominację na premiera – duma chyba go rozpiera.
Czuję się więc odrzucony, nie mam łapki, nie mam żony,
a przyjaciel głupa pali. Oj, Felkowy świat się wali...


Pracujemy więc dla rządu, nawet w nocy i bez prądu.
Na umowach hm... śmieciowych, rzekłbym nawet kuwetowych!
Premier winien więcej płacić sługom swym, do kociej maci!
Lecz on dumnie się napręża, język lata jak u węża,
wilczym wzrokiem nas przeszywa, czasem na dywanik wzywa.

...


Rzekła więc Zuza z Homerem: Oskar, będziesz dla nas zerem!
Nie idź ta drogą!
Zobaczysz! Pieniądze, władza... to nic nie znaczy!
To jest tylko chwilowe! Najważniejsza jest LOVE!


Homer tak się nakręcił, że nie poprzestał na mowie.
Cichcem zaszedł do pokoju: - Zrobię coś, jak nikt nie powie...
- Dobra, my nie powiemy. Rób, co rozum ci każe.
- Na fotel mu naleję, w zamian za niską gażę... – jak rzekł, tak zrobił od razu. A potem w nogi dał gazu.
A w redakcji jak zwykle trwała ciężka orka. Do gabinetu Oskara weszła redaktorka,
by w skupienie popaść i teksty przetłumaczyć z polskiego na polski, cokolwiek to znaczy.
Zatyczki wsadziła w uszy, usiadła w fotelu, zwołała do siebie koty, by umilić czas roboty.
- Och, to przyjemność, nie praca – szepnęła do siebie wzruszona – mogłabym tu nawet ze zmęczenia konać, harować o suchym chlebie. Pracując razem z kotami, człowiek się czuje jak w niebie.
To takie proste, praktyczne, a praca jest uwznioślona...
Nagle skoczyła z fotela całkiem jak poparzona i ręką tył pomacała. Niemałe swe siedzenie całe w... urynie miała!
Ale był krzyk i histeria! – Koty w pracy, to fanaberia!!! Och wy czarcie pomioty! Kuweta jest w łazience! Co za wredne koty!
Wkrótce po tym zdarzeniu w Oskara gabinecie mogliśmy już siusiać w nowiutkiej kuwecie.
- Siusiajcie tu, nie na fotel – naczelna do nas rzekła. I taka to dla nas nauczka: Hulaj dusza, nie ma piekła!
Haha, tuż przy fotelu kuwetę postawili, więc chętnie tam chodzimy, gdy pęcherz nas przypili.
A teraz planujemy jakąś huczną fetę. Okazja jest przecież duża:
z gabinetu Oskara zrobili nam toaletę!

Felek – Wasz poeta wierszokleta