Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

KS NR 138 – KWIECIEŃ 2014

 

.
   Felek





  Homer


Spisała: Joanna Müller


Zmiana perspektywy

– Homer! Koci czorcie! Siedź jak
inne koty! Wciąż mam przed oczami
marne twe klejnoty,
te pozostałości. Kiedy wreszcie siądziesz, swój ogon
umościsz?! Gdyby ktoś zobaczył, jak ja tu pracuję, jak odganiam
upierda, który kicha, pluje, ślini klawiaturę i drapie „niechcący” zbyt
długim pazurem, toby współczuł pewnie i zapłakał rzewnie nad losem
Jagody. Że się złoszczę zbytnio?! Mam swoje powody! Jest mi
niewygodnie! Wnet po
pełnię zbrodnię! Siedzę nad grafikiem, walczę z
cza
sem pędzącym, z komórek zanikiem, a tu Homer na chama ociera
się karkiem
i na biurku ląduje jego smark za smarkiem! Jeszcze tylko
brakuje, by na głowę
wchodził. Kto by się na Homerowy terror wiecznie
godził? Ale co się dziwić, teraz takie czasy, każdy wchodzi na głowę, dla
lansu, dla kasy. Oszaleję
chyba! – krzyczała Jagoda. Nerwowa atmosfera, ponura pogoda, niewesoło było. Wszystko wskazywało na to,
że się przesiliło. Że lepiej nie będzie.
Coś w powietrzu zgniło.
Fermentacji uległo, wódki
nie przybyło.

– Do mnie się przyczepił, jak rzep do ogona, jak go
nie weźmiecie, chyba z nerwów skonam.
Na nic się jednak zdały nasze próby marne, żeby Homera przenieść w
jakiś kącik karny. Wracał jak
bumerang do swojej Jagody, złość jej
zalewała lico
blond urody.

Szkoda mi Homera, i szkoda Jagody. Któreś z nich
się rozchoruje na
refluks lub wrzody. Wyczuwam
wibrysem – miarka się przebiera... Jak dalej żyć, o myszko? – pytanie do premiera. Już nikt inny nie pomoże. Ja
Wam mówię,
będzie gorzej...

Taka beznadzieja tygodniami trwała.
Aż pewnego ranka światłość nam
na
stała: – Przestawimy ci biurko. Poczujesz wygodę. Do słońca siądziesz
tyłem, monitor stanie
przodem. Z prawej stanie szafka, tu drukarka i
komóry, rozsiądziesz
się wygodnie z nogami do góry. Arkusze leżeć będą w szafce przy kanciapie, już ci Homer papieru niczym nie
zachlapie. A z boku krzesło stanie, na nim ustawimy wygodne posłanie,
żeby czort
tu leżał i się nie przymier
zał wciąż do klawiatury.
Uff, powietrze jakby lżejsze, słońce przepędziło chmury.

– Och, jak tu cudownie! – krzyknęła Jagoda, gdy już biurko wspak stanęło. Było mi jej szkoda... Popatrzyłem na nią z uwagą, zdziwiony.
Czy z nadmiaru pracy mózg ma uszko
dzony? Owszem, minimalna może zmiana była, a się babka bidna aż tak ucieszyła, jakby jej kto w kieszeń
ze trzy chrupki włożył. Jednak pomyśla
łem: zmiana perspektywy
przecież nie zuboży,
a wręcz doda weny, poszerzy horyzont. Pod
biurkiem
się zmieści jakiś nowy przyrząd, śmietniczek tak stanie, żeby nie zawadzał. Tylko Homer dalej będzie smarkał i przeszkadzał...
Grunt, że zmiana perspektywy w jej głowie powstała. I że kobiecina w końcu szczęście odzyskała.

Felek – Wasz poeta, złośliwy wierszokleta