Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

KS NR 136 – LUTY 2014







Spisała: Joanna Müller


Rzeź niewiniątka
Dniało, mimo zimy. Goście się stroili. Zwłaszcza babska część redakcji
klepała się po facjatach, by zachować
jędrność w chwili, gdy tłumy
przybędą na coroczne Święto –
Wigilię redakcyjną. Najpierw tirli tirli,
całkiem było miło.
Trzeba było trzymać fason, więc z kieliszka się
sączyło,
delikatny robiąc dzióbek. Lub z barszczykiem nosząc kubek
prowadziło się
rozmówki, kto już bliżej ma do stówki. Komu w kościach
nie strzykało, gibkość ciała pozwalała,
ten się schylał do Zuzanny, bo
jedyna się nie bojąc,
beztrosko się lansowała. Reszta, w tym ja, się
rozpierzchła. Mania za mikrofalówkę weszła, Homer na ślepego też się
bawił w chowanego. Ja
czym prędzej pod fotelem całkiem się
schowałem,
który wcześniej kilka razy, jak już wiecie, oznaczałem… Nikt
nie chciał w nim zatem
siedzieć, wyskakiwał zaraz, więc prywatny fotel
Felka na tę chwilę był jak znalazł.

A tymczasem po barszczyku i pierogach, i kapuście, i śledziu w morzu
oleju, żeby było
jeszcze tłuściej, po winie i po ciasteczkach z imbirem i z
cynamonem, gdy towarzystwo zacne
ciutkę było już wstawione, wjechał
na salę… kocur
– brązowy kocur z piernika. Upieczony brat nasz z ciasta
prosto z piekarnika. Właściwie wyszedł im
misio, na szczęście artystka tu
była i brunatnemu
misiowi wibrysy dorobiła.
I naraz w Wigilię spokojną pojawił się dylemat: Czy można pokroić kota?
To dla gazety temat: KOCIE
SPRAWY w Wigilię kroją koty z piernika!
– Mnie ręka boli od klawiatury, kroić nie mogę, tak jak i klikać – rzekła
stanowczo Jagoda, której (choć babka jest
twarda), kota ciut było
szkoda. A Magda
z przebiegłą miną zwalała winę na boki: – Kazali mi
upiec kota! Podejmę stosowne kroki!

Patrzyłem im z dala na ręce, komentarz wzrokiem dając, że kot wigilijny
z ciasta to nie
wielkanocny zając! Zające wypiekają, mając może
zabawę, lecz teraz to przesadzili z kota robiąc potrawę. Jak śmiała
Magdalena rozrobić i wrzucić
do formy kota do upieczenia?! Wszak w
formie kot
się nie mieści. Zbyt dużo w nim jest godności, niezależności,
treści, by go okrajać, wciskać,
wszak to nie pięta siostry Kopciucha, ale
kawałek
kociska!

Wolność dla kota z piernika! Piernik im twardszy, tym lepszy! – już chyba
od tego
wzburzenia
Felkowi się we łbie…
W każdym razie podbiegłem do pana Klimka, poety, gdy wiersze nam
deklamował, w małym już
gronie niestety. Część gości wyszła
ukradkiem,
chyba ciut przerażona, że będą kroić kota od głowy lub od
ogona. I gdy oklaski ucichły, szepnąłem mu
do ucha: – Nie warto kroić
piernika, forma zbyt
świeża jest krucha. Weź pan go lepiej do domu, do
żony, do Krakowa. Niech go już lepiej pokroi
po cichu pani Klimkowa!

Felek – Wasz poeta, piernik, wierszokleta…