Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

KS NR 131 - WRZESIEŃ 2013

Spisała: Joanna Müller

– Oskar, Oskar! Cip, cip, cip, cip!
– Co Ty Felek? Oci... zgłupiałeś? Tak to się na kury woła!
– Jestem całkiem rozumny! Oskar stał się w pewnym sensie kurą właśnie. Kurą domową. Wiecie, że został zacipowany? Tak przynajmniej słyszałem, bo nie raczył nas odwiedzić od miesiąca.
Lecz „jak widać, można żyć bez powietrza”, ech...
– Zaczipowany a nie zacipowany, ty durna pałko Felkowa. Czip, czip, czip powinieneś wołać, jeśli już...
– Czip, czip, czip...
– Felek, a czemu wierszem nie piszesz?
– Właśnie nie wiem, czemu.
To po tej narkozie znalazłem się w prozie... Chyba szok przeżyłem, gdy w zaświatach byłem...
O! Coś przeskoczyło! O myszko, jak miło!
Odzyskałem formę! I znów w rymach częstochowskich wyrabiam swą normę. Mogę więc już opowiadać.
Pokrótce przynajmniej, póki ktoś
się mną za chwilę z czułością nie zajmie
(w deficytach swoich, bo jak psycholodzy mówią, koty wymyślono po to, żeby neurotycznym
ludziom słabe nerwy koić).
Stada kotów, miasta szczurów, sierści na ubraniu mało,
żebym zdążył opowiedzieć, co się przez wakacje działo!
A więc tak: byliśmy u weterynarza... To jak święto było. Nieczęsto się zdarza.
Raczej do nas
przychodzą i klęcząc przed nami, grzebią namw uszach, między pazurami,
zaglądają pod ogon,
ugniatają brzuchy...
Przepraszają co chwilę,
wykazując skruchę.
A tu nagle nas capnęli wszystkich pięć, seryjnie.
Magda wozem podjechała, jakby brała kurs
Na myjnię. Nawet Oskar też pojechał z nami
do lecznicy. I wyrwali mu dwa kłaki prosto z potylicy – bo chłopina
łysawy, linieje pod brodą. Może to
alergia? Wyniki dowiodą.
Zaś tam, jak na bazarze! Gadali i się śmiali, a nam po kolei w zęby
zaglądali! Czy złote, czy z kamienia.
Czy do usunięcia, czy do uświetnienia. – Koty jutro rano na czczo do uśpienia.
Ale chwilowego – dodał
weterynarz... Choć tyle dobrego... I dziękuję za to,
że
po obudzeniu tkwiłem nadal w swoim Felkowym
wcieleniu. Że prócz zębów nie zmieniło się też wokół wszystko...
A co, gdybym po narkozie obudził się
myszką?!
Moja wersja oficjalna jednak w miaukach głosi,
że sam tego chciałem przecież. Nie dałem się prosić. Coś dla
romantyczek zatem: a więc miłe Panie, zęby
oczyściłem z uwagi na Manię. I trochę dla siebie.
Już żaden ząb przedni mi się nie kolebie. Usunęli
czorta. Wystarczy mi z dwóch tylnych do żucia
eskorta. Mańka to dostrzegła. Raz na parapecie
obok mnie zaległa i na słońcu się prażąc, tak
do mnie wyrzekła: Felek! Ty nie śmierdzisz. Chyba
jakieś czary! Cieszy mnie jej komplement, bo mam
wobec Maryśki poważne zamiary. Już nie ma tu Oskara, więc brak konkurencji. Brakuje naszej
Mańce zapewne atencji. Zaglądam jej w dekolt, całkiem ma obfity. Nie to żebym był przypadkiem
jakiś niewyżyty. O smarnięcie łapką, pocałunek chodzi. Reszta dla młodzieży. Mnie to nie uchodzi.
Zresztą, co tu gadać, już brak możliwości...A i w starym Felku, równie stare kości.

Felek – Wasz poeta.
I choć ciut bezzębny, dalej wierszokleta.