Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

KS NR 129-130 - LIPIEC-SIERPIEŃ 2013


Spisała: Joanna Müller

Przyznam się, że często nie wiem, który miesiąc teraz będzie.
Mam poczucie niedoczasu i „na wczoraj” działam, w pędzie.
A gdy jest się w niedoczasie, to wiele emocji pcha się.
Złość i drobne rozdrażnienie, podkreśla się, czyje mienie,
czyje na wierzchu zasady, czyje upierdliwe wady,
kto i nad kim po co stoi...
Ale czy to nam przystoi robić takie sceny, bury i te ludzkie awantury?
Wszak jesteśmy zwierzętami. Szlachetnymi – bo kotami.
 

Jednak z Zuzką miałem spięcie. Choć kobiety mam na względzie
i je bardzo no... szanuję, nigdy psem ich nie poszczuję
i nie sprawię im przykrości..., to się zdarzył atak złości,
gdy mnie Zuzka pod włos wzięła i mi nerwy trochę zmełła.
A dlaczego? Zaraz powiem. Tylko przypomnijcie sobie,
że Oskara już tu nie ma. Rządów więc się zmienił schemat.
 
A rządzenie to jest przecież rzecz całkiem niemała. Felek rządzi, a nie Oskar – w gębie gwizdek, w łapce pała.
Stoję więc na środku i kieruję ruchem. Nawet instruuję, jak ma lecieć , muchę!
No, urosłem nieco we własnym mniemaniu. „Homer, złaź z laptopa! Nie żryj tyle, Maniu!”
Obchód robię po redakcji, plan wszystkim przedkładam. Na głos komentuję, coś pod nosem gadam
i zerkam spod wąsa, czy robię wrażenie. „Gdzie mi tu się wtrącasz! Do roboty, lenie!”
 

Ledwo się więc uwinąłem, taką mam zajętość bowiem, a tu Zuzka jak się czepnie i jak mi coś powie...,
pijąc z głupia frant od razu do mej aparycji (!), że nie jestem niby w dobrej zębowej kondycji,
że jak teraz jestem alfą, powinienem być wyględny, że przy takiej funkcji przecież wizerunek mój jest błędny...
- Osz ty w życiu! – jak krzyknąłem na nią oburzony, jak się żachłem albo –nąłem i drzwiami trzasnąłem
i jak nastroszyłem przed nią swoje czarne pióra, jąłem smagać ją swym głosem, jak kogut czy kura,
jak strzeliłem oczyskami, wzrokiem ją objąłem, to się kobiecina spięła i pożałowała swej sugestii „delikatnej”.
Usiadła, jak stała.
W łapki nasz magazyn wzięła, z nerwów rogi giąć zaczęła...
Wtedy się pomiarkowałem. Trochę racji przecież miała.
- Przyszedł czas garnitur zmienić, ale ten zębowy. Remontowy fundusz pójdzie na rzecz mej odnowy –
oznajmiłem po tygodniu tę wielką nowinę. Jeszcze wciąż mam przed oczami Zuzki zaskoczoną minę.
Ale o tym Wam opowiem zaraz po wakacjach, bo mniej było to przyjemne, niż jak choćby prokreacja.
I białym uśmiechem bez dwóch kłów Wam strzelę, aż z wrażenia odpadniecie.

Wasz poeta – Felek