Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

KS 149 – MARZEC 2015

 
.
Felek


.




Mania i Zuzanna

.



Zdjęcia wykonała
i rozważania Felka spisała Joanna
Müller

Hahahaha, pomyślałem, jako względny realista: koty łapią myszy,
szczury – prawda niby oczywista. Więc ten, kto je traktuje hurtem, żywi
tę nadzieję, że wyłapią je po krzakach, zanurkują po nie w knieje,
wytargają za ogony, przyduszą, przygniotą, pobawią się, najedzą – toć po to to robią.

I tak popatrzyłem dzisiaj, omiotłem swym wzrokiem te pomioty
redakcyjne, które pewnym chodzą krokiem, dopóki ktoś nie dryndnie
z dołu domofonem. Wtedy ratuj się kto może! Znika w mig każdy ogonek.
Mańka biegnie już na oślep w stronę blatu kuchennego. Łubudu! –
słonica kocia ześlizguje się ciut z niego… I z zacięciem znów wskakuje,
tym razem z podpórką, frunie wprost za mikrofalę, jakby w zadku miała
piórko. I tam siedzi przyczajona, zerka, nasłuchuje, kogo licho tu
przyniesie: znana ciocia, może wujek? Czy ktoś obcy, wielki, straszny,
kto kotów nie lubi, kto ją porwie, uprowadzi, gdzieś po drodze zgubi,
będzie głodził, kurz wycierał jej futerkiem miękkim, będzie ciągnął ją za
ogon, klapsy dawał wielkie, gdy niechcący strąci łapką szklaneczkę ze
stołu, gdy pazurkiem gdzieś zahaczy narzutkę u dołu, gdy się siuśnie jej

gdzieś obok, zamiast do kuwety, przerobi ją na sajgonki może albo na
kotlety… Siedzi cała zatrwożona, serce jak u myszki pika. Może siedzieć tak z godzinę. Strach razem z intruzem znika. Wtedy z dziupli swej wychodzi, znowu się prostuje: – Trzeba tu ochronę wezwać, bo psychicznie się zrujnuję! Bramkę koło drzwi ustawić i bilety wstępu drogie i niech selekcjoner stoi, niech podstawia wszystkim nogę!
W jaki sposób by złapała myszkę ta pierdółka mała? Ten tchórzokot, hipopotam, co nie przypomina kota…?

No a może ta lebiega – Homer zasmarkany? Często z nosa coś mu cieknie, chodzi jak pijany, starowinka z niego taka, chucherkiem się zrobił. Czy on by dużego szczura tym impetem dobił? Prędzej by z nim układ zawarł, żeby szczur go drapał, żeby głaskał małą łapką i nazywał swoją żabką… By mu siedział na ramieniu, był kierunkowskazem (bo nasz Homer niewidomy, więc nie biega pełnym gazem).

A Zuzanna? Dobre sobie! Szczura, myszkę ma dotykać?! Toć pazurek może złamać! Myszką może tylko klikać. Przecież ona się porusza jak stara matrona. Nos do góry tak zadziera, jakby sznurek szedł z ogona i pociągał ją za głowę. A maniery ma wzorowe. Zawsze przodem, prosto stoi, wzrokiem chamstwo wszelkie gnoi i z przekąsem robi: – Miau? Że co niby byś tu chciał? Nie zawracaj mojej głowy, bo mam relaks, czas odnowy.

Ja też się nie kwapię do polowań krwawych, a myszek się brzydzę jako kociej strawy, bo mi trącą myszką, sianem i stęchlizną. Więc wąchanie robię przy misce wnikliwe, wącham przed konsumpcją, czy wszystko zjadliwe. Gdy mi coś nie leży, odmawiam posiłku, w moją dietę muszą wkładać niemało wysiłku.

Sami więc widzicie: każdy kot jest inny. Czy jest miejski, wiejski, lokalny, czy gminny. Do jednego worka nie wolno nas wrzucać i o polne myszki
z nami się wykłócać – czy mamy je łapać, czy w fotelu leżeć. Więc w pomysł burmistrza coś nie bardzo wierzę, by żywieckie koty poszły do roboty. A Wy co myślicie moi drodzy o tym?

Felek, Wasz poeta, co od myszki woli kawałek fileta.