Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

KS 145 – LISTOPAD 2014

 

 

.
Felek












Spisała Joanna Müller




Kto z kim przestaje


To zezwierzęcenie? Czy od-
człowieczenie? Zwyczaje
redaktorów były jak olśnienie.
Jak widać, od kotów nie różnią
się niczym! Jeden często
chrumka, drugi głośno kwiczy.
Trzeci poprychuje, gdy nie jest
w humorze. Mlasną… siorbną…
(gdy są sami), czasem nawet
trochę gorzej. Czy to inne
obyczaje, niż ma Homer, Zu-
za, Mania? Wiele w tym
temacie miałbym jeszcze
do dodania…
Czekaj tylko, gdy osoba zo-
stanie z kotami, ze swoimi
niby niemymi świadkami.
Tak to przecież elegancki
gentelmen czy dama. My-
ślą: jestem z kotem, a więc jestem sam czy
sama. Wtedy hulaj dusza. Pokazują klasę! Aż
się wstydzę za nich, jak ich słyszę czasem…
– Ekheee! – ciszę rozdziera dźwięk jakiegoś
buldożera... Dobrze, że machinal nie te usta
blokuje, że w ostatniej chwili się jednak
miarkuje. Ściany wszak dość cienkie i nie są
ze stali… Dźwięk płynie z redakcji? Czy to
gmach, wali?
– A…. psik! – kichnie Homer, papier zabry-
zgując. Wtedy mają pretensję i aż się gotują!
A gdy się rozkicha jakaś ludzka szycha i jak
sobie huknie, i dmuchnie, i buchnie, to są
śmichy i żarciki po takim kichaniu. A mnie
mało nie wyskoczy serce, droga Maniu…
Trzeba koty chronić przed hałasem przecież!
Koty są wrażliwe! Kto jak kto – wy wiecie!
Nie różnią się więc ludzie od świnek czy ko-
tów… Walczyć o tę prawdę od dziś jestem
gotów. I te ich choroby... Niby z ludzkich
przyczyn. Nie widać różnicy ab-
solutnie w niczym! Naczelna
ostatnio kica wprost jak zając.
Wszystko przez te buty, które jej
sprzedają. Chodziła jak na szczu-
dłach, wykrzywiając nogi. No i co,
że odstawała bardziej od podło-
gi, kiedy stopy zbolałe lub
w haluksach całe? Co te baby
nie wymyślą, to wprost nie–
bywałe! Na własne
życzenie teraz podskakuje,
już ze trzy tygodnie
haluks opłakuje. Kica więc
po domu bez uśmiechu,
gracji, z powodu dokonanej
haluksa kastracji.
A ja kicam od dawna
i nie płaczę prawie. Co
prawda – mam trzy no -
gi. Dlatego mniej
łzawię.
A Jagoda sekretarz? Pę-
cherz przeziębiła. I do WC w pracy ciągle
wychodzi ła. Wracała, wychodziła, znów szła
i wracała. I to bezowocnie! Taki problem miała.
A przy tym gadaaania było co niemiara.
Telefonów, badań… aż z uszu szła para. I stu
różnych sposobów się wtedy imała. Podejrze
nie było, że nam podjadała takie chrupki
lecznicze na zdrowie siuśkowe, na kamienie
półszlachetne, czyli struwitowe.

Sami więc widzicie, że się nie różnimy. Że ni–
by myślicie…? A my nie myślimy? Panujecie
niby nad atawizmami... Eee tam, jakieś na–
ciągane te różnice między nami.
Przynamniej sobie mogę pomachać ogo-
nem. Kości ogonowe po to są stworzone!

Felek – Wasz poeta, atawista, wierszokleta