Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

KS 144 – PAŹDZIERNIK 2014


 

 

.
Felek












Spisała Joanna Müller



Między posiłkami…

– Alem się nażarła... – wysapała
Mania. – Nic nie będę jadła
chyba do śniadania. Idę się
położyć, pod mostkiem mnie
gniecie. Jutro o tej porze będę już
na diecie! Jestem z was
najgrubsza, najbrzuchatsza
i najdupsza. Jednak zobaczycie – to
się wkrótce zmieni! Od jutra mniej
chrupek, a więcej zieleni! Dieta
„odkłaczanie” podziała na Manię!
– A wiecie, że i Naczelna będzie
odkłaczana?!
– Piłaś napar z kocimiętki
i jesteś pijana? Magda jedzie
na zlot tajny, na detoksykację.
Będzie jeść marchewki, by
zregenerować grację.
Na wywczasy tygodniowe się
ponoć wyrwała! Biologiczna
odnowa myśli oraz ciała.
Słuchałem, jak z Jagodą
gadała w socjalnym: – Nie
wytrzymam na warzywach,
na tym jadle marnym! – szeptała strwożona. – Bez
przekąsek, nalewek, kociego ogona... Jak w szkole,
w pensjonacie, jak u sióstr na stancji. Ale czego się
nie robi dla powabu, elegancji... Trudno. Trzeba się
odkłaczyć, oczyścić, wylaszczyć. Po co

po próżnicy to sadełko taszczyć?
– Mańka, jedziesz razem z Magdą! Bo masz pupę
nazbyt zadnią (toć powtarzam twoje słowo!).
Będziecie się motywować, niedojadać honorowo.
Detoks, dietoks, lansy, blansy. Turnus
żywieniowy... Odnowicie się zupełnie, od ogona aż
do głowy! Wyczyścicie się od środka, jak szczotką
ryżową. Ciało sobie wyczyścicie, no ale co z głową?
Co zrobi Magdalena z brudnymi myślami? Okładać
je będzie tymi burakami? Lecz wałeczki się
wygładzi i u Mańki, i u Madzi. O, na brzuchu też
troszeczkę... Może jabłko? Marcheweczkę?
Nim minęło dni kilka – Magda wyjechała. No
a Mańka? Jak to Mańka... Tylko pogadała...
Z początku biegała, robiła przysiady, udawała
głodną, wymieniała wady, jakich to się wkrótce
na zawsze pozbędzie. Lecz osiadła w końcu na tej
swojej grzędzie i wysiadywała. Strata
choćby kilograma tak ją przerażała,
że pochrupywała nerwowo co chwilę.
I od odchudzania puchła. No co? Że
się niby mylę? Ta… z początku tak się
puchnie od wody, od ćwiczeń… Weź
już Mańka nie chrzań głupot, bo ze
śmiechu się poryczę!
Po tygodniu turnusu Magda się
urwała… bo ta akcja odchudzania
całe dwa tygodnie trwała, ale tyle
niby pracy i redakcja czeka,
prowadząca na naczelną też się
ponoć wścieka, więc wróciła
trochę wcześniej z programem
na lata, by kontynuować dietę
i podobne sratatata…
– Słuchajcie – rzekła
wchodząc – muszę coś
przyswoić. Mogę jeść
na zebraniu? Głowa z głodu
boli… Bardzo dużo posiłków
trzeba jeść na diecie, gdy
będziecie chudnąć, sami
zrozumiecie. Kiszonki,
marchewki, ćwiczenia,
masaże, serniczek,
szarlotka, ach, bo się
rozmarzę...
Zauważam, że i pamięć jakby mniej szwankuje.
Odtruwa się organizm, mózg regeneruje. Już się
nie posuwam, mimo że czas płynie. Wrzucam
na ruszt wszystko, co mi się nawinie, lecz pięć
razy dziennie. Codziennie niezmiennie.
A Jagoda wtórowała: – Tak! Systematyczność
i godzina stała. Zmień nawyki żywieniowe, jedz
pięć razy dziennie, schudniesz o połowę!
Konsumuj, lecz z długimi postnymi przerwami.
A gdy nikt nie patrzy – między posiłkami…
Ja dłużej nie wytrzymam w tej babskiej redakcji,
nie zdzierżę żadnej diety, koniec tej wariacji.
Najpierw niech się odchudzą, a potem gadają.
Niech się tym burakiem tak szczelnie zatkają,
żebym już nie słuchał o pragnieniu pizzy,
o pijawkach, lewatywach czy płukaniu okrężnicy,
o kijkach do chodzenia, piłkach do skakania. Ja
doprawdy nie wytrzymam! Już lepsza ta Mania…

Felek, Wasz poeta, rozdrażniony wierszokleta…