Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

KS 140 – CZERWIEC 2014


 


.
Felek






Homer






Spisała Joanna Müller


Dywanik

– Felek! Do mnie, na dywanik!
Co dziś powiesz swojej pani?
Kogo znów dziś pogoniłeś?
Jaką muchę, ćmę ubiłeś
jęzorem niewyparzonym?!
Wyrzuciłeś słów trzy tony,
pomyślunku nie stosując.
I w zalewie cholerycznej
kopiąc w myślach, klnąc i plując.

– I dobiłem ją ogonem – rzekłem dumny, honorowy.

– Gdzieżeś był, jak dobierali do postury także
głowy?! Powinieneś być pokorny, wszak lichej
jesteś budowy. Walcem by cię rozjechali za twoje
poglądy szersze. Zachowaj je lepiej dla siebie i by
sobie ulżyć, klep wiersze.
– Bo taki cham swobodny chciał mi na odcisk
nadepnąć... I jakbym z nim myszki łapał, śmiał
po ramieniu mnie klepnąć...
– Oj, już się nie sadź, Felicjan. Pan, to jest Oskar –
postawny, nie garbi się, chodzi prosto, a rozum ma
światły i sprawny. I „zimny łokieć” stosuje, by
respekt się pojawił. A ty jesteś nasz Felutek.
Respektu jęzorem nie sprawisz.
– Eee, chciałem skromnie zaznaczyć, że tutaj
rządzę, coś znaczę... Że mam coś do powiedzenia,
no choćby z racji bytności. I z racji zasiedzenia!
– Przecież ty tylko sprzątasz!
A gdzie tam sprzątasz... Ty
robisz po kątach!
I wszystkich za nos wodzisz,
gdy obok kuwety
nasmrodzisz lub gdy
z nadmiernych emocji
czasem się zbyt
wyswobodzisz. Felek musi
być miły, nawet gdy ktoś
go ubodzie. Oj, Felicjan,
raptusie, po cienkim
chodzisz lodzie...
– Też coś. Ja tylko kuśtykam. Na specjalnych
jestem względach. Gdzie jest moja jedna pięta?
– Nie pyskuj już, w gębie masz biesa. Nie mieszaj
w to też Achillesa. Dam ci lekcję, mój Felku.
Na chamstwo trzeba bez nerwów. I trochę
dyplomacji, do tego ze dwie pchełki gracji, żeby
uchylił cham nieba i nie szedł dalej w zaparte.
Kłótnie z chamem są nic niewarte. Nic z nich dalej
nie wynika – cham jak fikał, tak i fika. Trzeba
odczekać minutę, wymyślić chamowi pokutę, tak
by jej nie zauważył. A Felek niech idzie, przemyśli.
I dobrze, by Validol zażył.

Na grzędzie muszę więc przysiąść, siedzenie
wymościć, lecz swoje. Bo nawet choćbym chciał
bardzo, to przecież się nie rozdwoję...