Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

KS 139 - MAJ 2014


Spisała Joanna Müller


Felek ciele

Nie wiadomo o co chodzi? Nie
wiadomo w czym przyczyna?
Może to jest wina Felka? Może
pecha ma kocina? Pech ten
wszystkich obejmuje, kto się
z Felkiem zakumpluje – tak
Zuzanna wymyśliła, gdy marzyła
o drapaku, lecz ta rzecz się nie
ziściła. Obiecali dać nam drapak, bo
ten nowy się chyboce, a im bardziej
go pragnęła, tym większe działały
moce. Zamiast więc im
przypominać, żeby drapak
zakupili, Zuzanna nie tracąc
chwili, w Felku winę upatrzyła,
że kocina zaczarował i zła moc
się przyczepiła. I drapaka nie
przysłali. To są czary, to jest
kpina! A więc Felek
podejrzany, podejrzana jego
mina. Kiedyś Felek przecież
chlapnął, że się pod nim
złamał drapak. Pewnie
drapak to usłyszał i od razu dał drapaka.
Czar, mary, czary, mary, wszystkie pechy precz
od Felka. Chociaż Felek dosyć stary, zabobonom
nie da wiary, ale... pecha mu przynosi, gdy ktoś
nań tak krzywo zerka i udaje milutkiego.
Za plecami co innego. Oj, Felek tego nie lubi,
koleżeństwo się w tym gubi. A tak robi wszak
Zuzanna, bo do Felka ciągle ćwierka, by potem
z Manią plotkować. I zaczyna się ta gierka. Że jaki
ten Felek durny, jaki butny, pełen pychy. Powinien
być pokorniejszy choćby dla kawałka michy. I się
cieszyć z byle czego. Można przecież go wymienić
na Felka innego. Jaki jeszcze jest naiwny, mimo
wieku, że nie knuje, że jest niedyplomatyczny,
zamiast cwany – romantyczny. Zamiast ciut
wyrachowany – przebiegłością nieskalany. Mówi
coś bez pomyślunku. Jaka korzyść z czegoś
będzie, nie stosuje rozrachunku. A tu wokół tyle
dobra, tyle rad i łask do wzięcia. Trzeba tylko
czerpać mądrze, ciut pokorniej, bez zadęcia. Tyle
koleżeństwa wokół, trzeba jasność dojrzeć
w mroku.
– Nie przemęczaj się Feluniu, nie
musisz być pierwszy, ździebko sobie
dziś odpocznij. Będziesz potem
wydajniejszy... Ja dla ciebie chcę
najlepiej, tak jak dla przyjaciół. Ale co
mnie twój interes? Przecież czy mi
za to płacą? – tak mi mówi nasza
Zuza. Szczerze, empatycznie. Wolę
jak mi tak gadają, niż kłamią
lirycznie. – Dobrze życzę ci
Felutku, nie owijam w wacie.
Żebyś wiedział, na czym stoisz.
Jak to mówią: „po herbacie” –
jesteś starym dziadem,
Felku... Myślisz, że ktoś
zauważy, jak się
przyczesałeś dzisiaj?
Możesz chodzić w dresach
nowych, możesz mieć
czapeczkę mysią, a nikt
wzrokiem nie omiecie.
W twoim wieku tak jest
w świecie, tak natura
rządzi zatem, precz
z jesienią życia, z zimą.
Pożegnałeś się już z latem. Myślisz, że ktoś nadal
patrzy? Chyba tylko stare baby, co nie mogą szkieł
doczyścić. Brud i mgła daje korzyści. Tak jak stare
lustra, szyby, w nich piękniejesz ciut jak gdyby –
szczerze mówi mi Zuzanna, z satysfakcją, że jej
z nieba spływa ciągle sama manna. Sałatkę
piękności zjada, co dzień rano od lat kilku. Wstaje,
sypie do kubeczka trochę magicznego pyłku,
mysie łapki i ogonek, szczurzy ząb
do pochrupania, pół kefirku tam polewa i
ma
porcję na trzy dania. Je ją zaraz po drzemaniu,
przed drzemaniem, przed kolacją. Potem siada
dumnie, blado, z całkiem przysadzistą gracją.
Tak to więc jest, moi mili. Nie ma w życiu tirli, tirli.
Trzeba się ślizgać i wić, wtedy będzie się miód pić.
Zostanę więc pustelnikiem i nigdy się nie ożenię.
Im mniej naiwności jest w Felku, tym większe
w nim siedzi zgorzknienie.


Felek, Wasz poeta
– naiwny jak ciele, stary wierszokleta