Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

WSZYSTKO DLA ZWIERZĄT – wywiad z Kasią Moś – cały tekst

KOCIE SPRAWY NR 164 CZERWIEC 2016

Z Kasią Moś, młodą, niezwykle utalentowaną wokalistką o imponujących osiągnięciach i wielkim sercu dla zwierząt, tym razem o sprawach psich i okołokocich rozmawia Katarzyna Pielak.

Katarzyna Pielak: Pomoc dla zwierząt nie jest Pani obca, często angażuje się Pani w akcje charytatywne na rzecz naszych braci mniejszych. Kiedy i jak się to zaczęło?
Kasia Moś:
Miłość do muzyki i do zwierząt musiała mi zostać przekazana w genach. Mój dziadek Stanisław nauczył nas szacunku do wszystkich stworzeń, nawet tych najmniejszych, jak mrówka.
Pamiętam, gdy zabierał nas do parku i uczył nazw drzew. Tego, że wszystko co żyje, jest święte.
Jako dzieci w każde wakacje odwiedzaliśmy naszą rodzinę w Mszanie Dolnej. Na ulicy, na której mieszkają moje ciocie, jeden z sąsiadów bardzo źle traktował psa, trzymał go dzień i noc na łańcuchu. Pamiętam, jak za
namową mamy zrobiliśmy transparenty i chodziliśmy dookoła domu tegoż człowieka, krzycząc: „Wypuścić psa z łańcucha, dać psu jeść i pić”. Niestety przez długi czas to nie skutkowało, w końcu znalazł się jakiś odważny, przeskoczył przez płot i zabrał tego biednego pieska. Ponoć trafił w dobre ręce. Najgorsze jest to, że ten „człowiek” wciąż tam mieszka, a jego postępowanie się nie zmieniło. Pomimo moich licznych interwencji nie udało się odebrać kolejnego bidulka, którego w tej chwili przetrzymuje. Zgłosiłam sprawę na policję, ale to mała miejscowość, więc ktoś powiadomił o kontroli rodzinę tych złych ludzi i nagle koło psa pojawiła się miska z wodą i jedzeniem.
Gdyby się rozejrzeć po polskiej wsi i nie tylko tam, to na każdym kroku dochodzi do łamania praw zwierząt. Naszym obowiązkiem jest interweniować i głośno o tym mówić.

 Przygarnęła Pani zwierzęta ze schroniska. Koty czy psy są bliższe Pani sercu?
Mam cztery psy. Najstarsza to Coco, kolejną, która pojawiła się w naszym domu, jest Zetka – to dziewczynka z przytuliska. Pracowałam chwilę jako wolontariusz w bytomskim schronisku i właśnie stamtąd wzięła się ta najmądrzejsza psinka.
Później w pobliżu więzienia znalazłam Gagusię.
Na „deser” pojawił się Felix. Gdy wracałam z tatą z kolacji w hotelu w Ogrodzieńcu, przez szybę samochodu mignął mi strasznie chudy pies. Ten widok nie dawał mi spokoju. Parę minut później zdecydowaliśmy się na powrót. I Bogu dzięki.
Tak skrajnie wychudzonego pieska jeszcze nie widziałam. Wtedy temperatura sięgała minus 20 stopni, natychmiast wzięliśmy więc go do auta.
Nie będę już opowiadać, w jak ciężkim był stanie i ile zajęło mu dojście do względnie normalnej wagi. Dzisiaj waży zdecydowanie więcej niż powinien. (śmiech)
Kota natomiast mają mój dziadzio i babcia. Znaleźli go na ogródkach działkowych. Maciuś to ich oczko w głowie! Mój dziadek pomimo swoich 87 lat co drugi dzień dojeżdża na działkę, by dokarmiać bezpańskie koty.

Pomoc zwierzętom to hobby czy coś więcej?
Pomoc zwierzętom i troska o nie to dla mnie coś zupełnie naturalnego. Nie potrafię przejść obojętnie, gdy widzę ich krzywdę i uważam, że wszyscy powinniśmy tak postępować. Takie zachowanie powinno być dla osób myślących, jakimi przecież jesteśmy, normalną reakcją. Obrona słabszych istot, które nie potrafią się same obronić i niestety nie powiedzą, co im dolega, powinno być naszym obowiązkiem. Dla mnie ktoś, kto tak nie postępuje, to po prostu ignorant.

Dlaczego ludzie porzucają zwierzęta?
Ponieważ są nieodpowiedzialni, pozbawieni empatii, zbyt wygodni, brakuje im wyobraźni. Wydaje się nam, naszemu gatunkowi, że jesteśmy wybrańcami, że posiadamy tę planetę na wyłączność. Niestety prawda jest taka, że to my najbardziej eksploatujemy Ziemię, to my jesteśmy jej największymi niszczycielami.
Człowiek jest zdolny do najwspanialszych czynów, ale potrafi też być bardzo brutalny.

Od dawna jest Pani również wegetarianką?
Parę lat temu zrozumiałam, że jeżeli naprawdę chcę zmienić coś na tym świecie, to muszę zacząć od siebie. Nie godzę się na zabijanie zwierząt, więc muszę pogodzić się z niejedzeniem mięsa, nie chcę być odpowiedzialna za krzywdę niewinnych, bezbronnych stworzeń. Dzięki tej decyzji psychicznie czuję się dużo lepiej.

Co, poza ogromną miłością do zwierząt, jest dla Pani najważniejsze w życiu? Na którym miejscu w tej hierarchii plasują się czworonogi?
Miłość do rodziny i zwierząt plasuje się na pierwszym miejscu. Oczywiście nie byłabym szczęśliwa, gdybym się nie realizowała – moją pasją jest muzyka i bez niej też nie potrafiłabym żyć. Ale największym szczęściem i marzeniem byłby dom jednorodzinny i mój zwierzyniec, ze świnką na czele.

Jest Pani osobą coraz bardziej rozpoznawalną – choćby za sprawą jednej z reklam, w której Pani  zaśpiewała, programu „Must be the Music”, koncertów, wydania debiutanckiej płyty „Inspination”, śpiewała Pani także z Pussy cat Dolls oraz wzięła udział w akcji charytatywnej, na którą zaprosiła Panią sama Eva Longoria… Czy ta popularność pomaga zwierzętom?
Parę lat temu zadzwoniła do mnie moja ciocia i powiedziała, że w Żorach pragną stworzyć stowarzyszenie na rzecz zwierząt. Od razu się tym zainteresowałam. Pojechałam na spotkanie. Parę tygodni później Żorskie Stowarzyszenie dla Zwierząt zaczęło swoją działalność. Zorganizowaliśmy parę koncertów charytatywnych, zbiórki karmy, kiermasze, wyprowadzanie piesków z żorskiego azylu.
Największą mocą Żorskiego Stowarzyszenia dla Zwierząt jest Prezes Izabela Piontek. To wspaniały, dobry, kochający zwierzęta człowiek. Cały swój czas i pieniądze poświęca ratowaniu zwierząt. To właśnie Iza dzwoniła do mnie i mówiła:
Kasiu, jesteś mi potrzebna. Wsiadałam w samochód i razem jeździłyśmy po weterynarzach, ratując życie psiakom, takim jak: Teja czy Kaskaderek.
Iza jest dla mnie wzorem. Tak jak ona powinien postępować każdy człowiek.
Gorąco zachęcam wszystkich do pomocy temu stowarzyszeniu. Państwa pieniążki mogą pomóc

Izie w jej misji. Sama pomagam tam aktualnie tylko w nagłych przypadkach, ale na mojej codziennej drodze co krok pojawia się jakieś zwierzątko, które trzeba ratować – ostatnio mam szczęście do gołębi.

Jakie wydarzenie ze swojego życia uważa Pani za najważniejsze?
W ostatnim czasie na pewno wydanie płyty. To ważne, wręcz przełomowe wydarzenie w moim życiu. Niedawno zrozumiałam również, jak ważna jest miłość i wsparcie bliskich osób.
Czułabym ogromną radość, gdybym przyczyniła się do zlikwidowania w Polsce psich łańcuchów.
To byłoby spełnienie marzeń.

Podobno nic nie dzieje się bez przyczyny. Czy to prawda?
Głęboko w to wierzę. Wszystko, co napotykamy na swej drodze, kształtuje nas. Czy są to zbiegi okoliczności, czy przeznaczenie – nie wiem.
Wiem natomiast, że jedno lub drugie sprawiło, że mam w domu cztery wspaniałe pieski, bez których nie wyobrażam sobie już życia.

Bardzo dziękuję za rozmowę!

Żorskie Stowarzyszenie dla Zwierząt
Nr rachunku bankowego: BGŻ 60 2030 0045 1110 0000 0263 9850
www.zorydlazwierzat.net.pl



Powrót do: Czytelnia


 Wywiady z opiekunami kotów 
- artykuły z
KOCICH SPRAW




Ze znanymi kociarzami rozmawiały:
Andżelika Piechowiak, Barbara Kubicka, Magdalena Bielicka, Katarzyna Pielak, Joanna Müller

KS 4(35)2005 – rozmowa z Korą Jackowską

   PRZYCHODZI LEW DO CZŁOWIEKA
rozmowa z Korą Jackowską […]

PAN Z ŁASICZKĄ – wywiad z Danielem Bloomem

    Rozmowa z Danielem Bloomem  […]