Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

KOT BOB I JA – wywiad z Jamesem Bowenem – cały tekst

KOCIE SPRAWY NR 170-171 – GRUDZIEŃ 2016/STYCZEŃ 2017

Ekskluzywny wywiad dla KOCICH SPRAW z Jamesem Bowenem przeprowadziła Ania Dąbrowska.

Kiedy na wyświetlaczu mojego telefonu pojawia się londyński numer, czuję lekki niepokój.
Po chwili okazuje się, że niepotrzebnie. Miły, ciepły i spokojny głos Jamesa Bowena rozwiewa wszystkie moje wątpliwości. Na tę rozmowę nie mamy wiele czasu, wszak film i związane z nim obowiązki rządzą się swoimi prawami. Ale James na pytania odpowiada płynnie i ciekawie. Kot Bob jest jak zwykle obok i na posterunku. Przeczytajcie, co powiedział mi jego opiekun.

 Ania Dąbrowska: James, jakie są twoje odczucia w związku z filmem osnutym na motywach napisanych przez ciebie książek o przyjaźni z kotem Bobem?
James Bowen: Wszystko wydarzyło się tak szybko…
Całkiem niedawno pracowałem z Bobem, sprzedając gazety. Odkąd ukazała się pierwsza książka, minęły już cztery lata. A niedawno skończyliśmy pracę nad filmem. Nie mogę w to uwierzyć. Film bardzo mi się podoba i jestem podekscytowany.
Wprost nie mogę się doczekać premiery.


Podobno kot Bob zagrał w filmie samego siebie?
Początkowo Bob miał w tym filmie w ogóle nie występować. Można przecież znaleźć podobne koty, które też potrafią podnieść łapkę i przybić piątkę, tak jak robi to mój kot, i właśnie z tego względu Boba miało w filmie nie być. Braliśmy pod uwagę inne rudzielce. Zrobiliśmy nawet próbne ujęcia z różnymi kotami, potem z Bobem i koniec końców to właśnie Bob dostał główną rolę. Werdykt po castingu był jednoznaczny. Ale to nie oznacza, że inne koty nie zagrały. Bob miał swoich dublerów – bardzo podobnych. I oni również zastępowali go na planie filmowym.

 Jak wygląda praca na planie filmowym, kiedy jedną z gwiazd jest zwierzę?
Może cię zaskoczę, ale nie ma tutaj tresury, a… drobne przekupstwa, które sprowadzają się do tego, że kota mami się małymi nagrodami – do natychmiastowego zjedzenia, oczywiście.
Na przykład scena z trailera filmu, kiedy Bob wskakuje do autobusu, została właśnie tak nakręcona – po drugiej stronie stał ktoś, kto trzymał koci smakołyk. Podniesienie łapki i przybicie piątki także wiązało się z takimi nagrodami.
Opiekunowie kotów pewnie dobrze znają te sztuczki.


Kiedy patrzę na Luke'a Treadaway’a, który ciebie zagrał, widzę spore podobieństwo – długie włosy, zbliżony typ urody. Czy obserwując jego grę aktorską, znajdujesz swoje odbicie?
Tak, to zdecydowanie jestem ja.
Myślę, że Luke zrobił fantastyczną robotę, był doskonały. Zagrał w taki sposób, że oglądając sceny z jego udziałem, miałem wrażenie, że gdyby ten film nie był ani o mnie, ani o Bobie, to i tak odnalazłbym w nim siebie. Luke gra po prostu niezwykle przekonująco.

 James, jesteś muzykiem, grasz na gitarze, śpiewasz. W Polsce mieliśmy dopiero do czynienia tylko z próbką muzyki z filmu – jesteśmy jeszcze przed premierą. Brzmi obiecująco, a piosenki dostępne w filmowej zapowiedzi mają moc podnoszenia na duchu. Czy ta muzyka to twoja sprawka?
Akurat z tworzeniem muzyki do tego filmu nie miałem wiele wspólnego, ale również jestem nią zachwycony. Myślę, że jej autorzy (teksty: Charlie Frank, muzyka: David Hirschfelder) spisali się na medal. Tak jak i śpiewający Luke Treadaway, który także w roli ulicznego pieśniarza prezentuje się całkiem nieźle.

Do tej pory poza trzema głównymi książkami o tobie i Bobie ukazały się też wydania rysunkowe, na razie u nas niedostępne. Dzieci także zachwyca wasza historia.
Tak, niedawno do księgarń trafiły obrazkowe książki dla dzieci, jest też inna rysunkowa publikacja, gdzie na każdej stronie pokazano znane miejsce z tłumem – trzeba wśród niego znaleźć Boba, mnie i różne przedmioty. Choć aktualnie ciągle jestem bardzo skupiony na filmie i wszystkim, co z nim związane, i żyję chwilę obecną, to mogę zdradzić, że pojawił się już pomysł, aby zrobić także film rysunkowy. Ale to dopiero za jakiś czas.

Twoje książki dają nadzieję, że trudna rzeczywistość zawsze może się zmienić. Poprawiają humor czytającym, uczą, że nie można odrzucać szans, jakie daje życie.
Tak, to prawda. Cieszę się, jeśli mogłem w ten sposób komuś pomóc.

Jeśli miałbyś do dyspozycji tylko trzy słowa na określenie swojej relacji z Bobem, to co byś powiedział?
Trzy słowa… lojalność, przyjaźń, miłość.

Dziękuję za rozmowę i życzę wszystkiego dobrego!
Ja też dziękuję i zapraszam na film.



Powrót do: Czytelnia


 Wywiady z opiekunami kotów 
- artykuły z
KOCICH SPRAW




Ze znanymi kociarzami rozmawiały:
Andżelika Piechowiak, Barbara Kubicka, Magdalena Bielicka, Katarzyna Pielak, Joanna Müller

KS 4(35)2005 – rozmowa z Korą Jackowską

   PRZYCHODZI LEW DO CZŁOWIEKA
rozmowa z Korą Jackowską […]

PAN Z ŁASICZKĄ – wywiad z Danielem Bloomem

    Rozmowa z Danielem Bloomem  […]