Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

HOSPICJUM DLA ZWIERZĄT W WIELKIEJ POTRZEBIE – wywiad z Iwoną Gabor-Kantorowicz

O sytuacji, w jakiej znalazła się Chata Zwierzaka, z jej założycielką, Iwoną Gabor-Kantorowicz, która dwa lata temu została Kociarzem Roku,

KOCIE SPRAWY NR 163 MAJ 2016

Fundacja Chata Zwierzaka (www.chatazwierzaka.org.pl) to hospicjum dla psów i kotów, które zapewnia opiekę chorym i starym zwierzętom. Pod jego opieką znajdują się obecnie 42 psy i 60 kotów. To jedno z nielicznych takich miejsc w Polsce. Aby fundacja mogła jednak działać dalej, potrzebne są ogromne nakłady finansowe na opiekę weterynaryjną, środki czystości, specjalistyczną karmę, leczenie.

rozmawia Joanna Müller

Joanna Müller: Niedawno opublikowałaś dramatyczny apel na portalu Facebook, informując, że nie masz już prawie sił ani funduszy na pomoc dla potrzebujących zwierząt… Trudna jest droga, którą wybrałaś. Często napotyka się na ścianę.
Iwona Gabor-Kantorowicz:
Tak, działalność charytatywna w Polsce jest bardzo trudna. A działalność charytatywna na rzecz zwierząt starych jest niemal niemożliwa. Jednak pomimo wielu problemów działam już od kilku lat, rozwijam się, uczę. Robię to dla nich – dla psów i kotów, które mają tylko mnie. Codziennie pokonuję dla nich kolejne przeciwności losu i stale szukam pomocy.

           
Chata Zwierzaka to młoda fundacja, choć na rzecz zwierząt działasz już od dawna.
Fundację założyłam z potrzeby serca dwa lata temu. Jednak mój los związałam ze zwierzętami niechcianymi już lata temu. To jak pomagałam i komu pomagałam, przez lata ewoluowało i kształtowało moją osobowość. Zaczęło się od pojedynczych zwierząt, które stawały na mojej drodze podczas licznych podróży. Jako psycholog i coach bardzo dużo podróżowałam po Polsce. Z tych podróży właściwie zawsze wracałam z jakimś znalezionym psem lub kotem.
Początkowo idealistycznie i, jak się później okazało, bardzo naiwnie sądziłam, że dla każdego z tych zwierząt znajdę nowy, dobry dom. Czasami się udawało, ale coraz więcej zwierząt zostawało ze mną na dłużej. Jakoś zawsze tak się składało, że te zwierzęta, które zostawały, były stare lub chore… czyli takie, których nikt nie chciał.


Stado rosło, Ty byłaś aktywna zawodowo. Jak dawałaś radę?
Pod względem funduszy nie było trudno. Miałam wiele zleceń, więc kilka psów i kilka kotów niespecjalnie obciążało mój domowy budżet. Już wtedy pomaganie było moją pasją, ale traktowałam to jako hobby.
Szukając pomocy dla zwierząt, nawiązywałam kontakty z organizacjami charytatywnymi. Poznawałam mechanizmy rządzące działaniami nastawionymi na taką pomoc, zależności pomiędzy różnymi organizacjami. Coraz więcej uczyłam się też o zwierzętach, które ukradkiem wkradły się do mojego życia.

Szczególnie wybrały Cię te starsze, schorowane…
W naszym kraju wciąż niestety jest niska kultura opieki nad zwierzętami. To się oczywiście zmienia, poprawia z roku na rok, jednak wciąż na porządku dziennym są praktyki porzucania chorych lub starych zwierząt. Polacy zarabiają mało. Opieka weterynaryjna jest droga, a dostęp do młodych i zdrowych zwierząt – nieograniczony i darmowy.
Większość Polaków woli „wymienić” zwierzę, niż leczyć i wydawać na to wiele pieniędzy.
To właśnie dlatego co drugie zwierzę zostawało ze mną na zawsze. Do nowego domu trafiały tylko te młode i atrakcyjne. Ale nawet im trudno było znaleźć rodziny.
Or
ganizacje ratujące w naszym kraju zwierzęta są tak zapełnione psami i kotami, że dosłownie wyszarpują sobie nowych opiekunów. W Polsce trwa wojna o pozyskiwanie rodzin, które adoptują zwierzaka. W tym wyścigu po dom
wygrywają najczęściej młode i atrakcyjne zwierzęta. A co ze starymi i schorowanymi?

Niektórzy mówią wprost lekarzom weterynarii, że chcieliby uśpić swojego starego czworonoga. Jeśli lekarz się nie zgadza, zostawiają go w lecznicy…
W Polsce eutanazja zwierząt, które nie są śmiertelnie chore, jest zabroniona. To skazuje te stare na wegetację w schroniskach. Co gorsza, są one często ukrywane w najczarniejszych zakątkach tych przytułków. Zapewnia się im jedynie podstawową opiekę, bez kontaktu z człowiekiem, bez drogiej diagnostyki, bez leków, które np. uśmierzą ból… Mają jak najszybciej umrzeć „w sposób naturalny”, aby nie generowały kosztów…

Kiedy uświadomiłam sobie to wszystko, poczułam swoje powołanie… Zrozumiałam, że jedyne, czego pragnę w życiu, to sprawić, żeby te stare i nikomu niepotrzebne zwierzęta znalazły u mnie bezpieczną przystań, by otoczone miłością doczekały godnie swoich dni… Od tej chwili moje działania nie były już przypadkowe.
Przeszukiwałam Internet w poszukiwaniu staruszków umierających w schroniskach, po to, aby dać im lepszy los… Mój limit 10 psów na raz szybko stał się fikcją.

Potrzeba okazała się zapewne ogromna…

Tak, informacja o powstaniu hospicjum rozeszła się po naszym kraju lotem błyskawicy.
 Od tej chwili nie musiałam już sama poszukiwać zwierząt. Nie ma dnia, abym nie dostała kolejnego zgłoszenia o potrzebującym pomocy czworonogu. Niestety sława, która stała się moim udziałem, nie ma przełożenia finansowego. Nie umiem wskazać momentu, w którym zalała mnie fala bezdomnych, a co gorsza starych i bardzo chorych zwierząt.

Musiałaś zrezygnować z dotychczasowej pracy?
Tak, nadszedł ten czas, kiedy eleganckie garsonki i szpilki musiałam schować głęboko do szafy. Na to miejsce przyodziałam dżinsy, polar i gumiaki.
Zrezygnowałam z pracy, ponieważ kilkudniowe wyjazdy uniemożliwiłyby mi opiekę nad zwierzętami. Teraz codziennie jeżdżę z jakimś psem lub kotem do weterynarza.

Każdy z moich podopiecznych ma inną dietę weterynaryjną, przyjmuje inne leki oraz wymaga specjalistycznej, indywidualnej opieki.Na zwierzęta wydałam wszystkie swoje oszczędności, musiałam więc założyć fundację. Jestem jej prezesem i jej jedynym pracownikiem. Oznacza to, że opiekę nad zwierzętami, prowadzenie fundacji i pozyskiwanie funduszy muszę organizować całkowicie sama. Właściwie nie mam nikogo do pomocy, poza doraźnymi działaniami przyjaciół. Pełnię rolę weterynarza, sprzątacza i marketingowca. Dlatego wszystko – poza opieką nad zwierzętami – kuleje.

To wielkie szczęście móc czuć misję, spełniać się w działaniu. Ale przychodzą też trudne chwile, poczucie zwątpienia. Tak jest właśnie teraz.

Po prostu doszłam do ściany. Potrzebuję pomocy finansowej, ponieważ dłużej nie dam rady funkcjonować.
Zwierzęta to moja pasja, rodzina i miłość życia, ale też praca 24 godziny na dobę, w dzień powszedni i święto. Dla zwierząt poświęciłam wszystko: swoją karierę, życie osobiste.
Teraz poza nimi nie mam właściwie nic. Ale nie żałuję, ponieważ wiem, że moja działalność jest unikalna na skalę całej Polski! W naszym kraju na palcach jednej ręki można policzyć podobne ośrodki. A nieskromnie przyznam, że mój jest najlepszy. Moje zwierzęta żyją w całkowitej zgodzie – świadczy to o tym, że są zadowolone, zrelaksowane, że dałam im poczucie bezpieczeństwa, czują się kochane i wiedzą, że nie muszą walczyć o przetrwanie. Wiele osób, które do mnie przychodzą zaskakuje to, że wszystkie psy i koty są razem. Nie ma wśród nich agresji, walki oraz niesnasek. Potrafią się porozumieć w swoim nieszczęściu. A ja dbam o nie, jak tylko mogę. Przez lata nawiązałam kontakty z najlepszymi weterynarzami w kraju, dotarłam nawet do specjalistów za granicą. Jako pierwsza i do tej pory jedyna fundacja mam zwierzęta po operacji guza mózgu. Jednym z nich jest dwunastoletnia suczka Nella.
Ale najważniejsze jest to, że każde z tych zwierząt przebywa w domu. DOMU! Nie kojcu, schronisku czy budzie. Każde ma swoje imię. Każdemu daję szansę na godne życie i godną śmierć.
Wiem, że te zwierzęta nie będą ze mną długo, bo trafiają
do mnie w jesieni swojego życia. Ale gdyby nie moja fundacja, już dawno by ich nie było i odeszłyby, nie zaznawszy wcześniej nawet odrobiny miłości. A tak mają i siebie, i mnie. Staram się więc z całych sił, aby ich życie u schyłku było szczęśliwe.

Bardzo dziękuję za rozmowę, a Czytelników zachęcam do pomocy na rzecz fundacji.

 

Konto fundacji:

Fundacja Ochrony Zwierząt „Chata Zwierzaka”

16 1090 1841 0000 0001 2060 7641

SWIFT potrzebny dla przelewow zagranicznych: WBKPPLPP

IBAN PL16109018410000000120607641

Paypal ikantorowicz@chatazwierzaka.org.pl

www.chatazwierzaka.org.pl

https://www.facebook. com/ChataZwierzaka/



Powrót do: Czytelnia


 Wywiady z opiekunami kotów 
- artykuły z
KOCICH SPRAW




Ze znanymi kociarzami rozmawiały:
Andżelika Piechowiak, Barbara Kubicka, Magdalena Bielicka, Katarzyna Pielak, Joanna Müller

JESTEM KOTEM ORAZ PSEM – wywiad z Jakubem Poradą

  

   Rozmowa z
   Jakubem Poradą […]

MOJE KOTY KOCHAJĄ DESIGN – wywiad z Krystyną Łuczak-Surówką

   Rozmowa z Krystyną
  Łuczak-Surówką
 […]