Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

CHLEBEK Z MAGICZNEGO OGRODU – cały tekst

KOCIE SPRAWY NR 165-166 – LIPIEC-SIERPIEŃ 2016

Z Jakubem Wieczorkiem
, aktorem, którego możemy oglądać m.in. w takich produkcjach jak „Barwy szczęścia”, „Hotel 52”, „Na krawędzi”, a także uroczym miłośnikiem kotów, rozmawia Katarzyna Pielak.

Przygotowując się do spotkania z Tobą, znalazłam informację, że jesteś „wrażliwym twardzielem”. Ile w tym prawdy?
To określenie wzięło się z jednego z wywiadów, którego kiedyś udzieliłem. Prawda jest taka, że bardzo kocham wszelkie zwierzęta, od najmniejszych, po te duże. Staram się nie krzywdzić nawet komarów, tylko sprawiać, żeby do mnie nie leciały, zamiast koniecznie je uśmiercać. Karma wraca.

 Opowiedz nam zatem, jak stałeś się opiekunem kota?
Podróżowałem kiedyś z moim przyjacielem po południowej Toskanii i podczas zwiedzania Ogrodu Tarota w Garavicchio/Capalbio podbiegł do mnie malutki pręgowany rudzielec. Zacząłem z nim gadać – co tam u ciebie, kotku, jak żyjesz… – i ustaliliśmy, że jak będę wracał, a on cały czas będzie na mnie czekał, to zabieram go ze sobą do Polski.
Jednak gdy wracaliśmy, nigdzie go nie było. Przyjaciele udali się po pamiątki, a ja z butelką wody mineralnej usiadłem na kamieniu przed wejściem do Ogrodów. I właśnie w momencie, kiedy brałem pierwszy łyk zimnej wody, poczułem, że „coś” wskoczyło mi na kolana. To był on – mały rudzielec. Poszedł za nami do auta. Od tej pory nie odstępował nas na krok – spał z nami trzy noce na plaży.
Wracając do Warszawy, przejeżdżaliśmy przez nasze rodzinne miasto – Kalisz. Mieszka tam lekarz weterynarii pan Witold Stefaniak, ojciec przyjaciela, z którym odbywaliśmy tę podróż. Po obejrzeniu kota przez „nieludzkiego” lekarza dowiedzieliśmy się, że jest dość silnie zaświerzbiony. Został odrobaczony, wyleczony i ma się już dobrze.

Jak zniósł podróż?
Idealnie. Początkowo myśleliśmy, że jest niemową, bo w ogóle nie wydawał z siebie żadnego odgłosu. Kompletna cisza!
Mieliśmy pewne obawy, ponieważ jechaliśmy samochodem, a droga była dosyć długa i męcząca, ale rudzielec zniósł ją bardzo dobrze. Część podróży, kiedy było słonecznie, spędzał za fotelem pasażera, a w nocy rozkładał się na desce rozdzielczej.


Został przemycony przez granicę!
Tak! Za co przepraszam i się kajam, ale może dzięki temu nasz rudzielec żyje… Najpierw dostał imię „Va Bene”, co po włosku znaczy „dobrze”, „ok”. Jednak kiedy zobaczyła go moja córka, powiedziała: – Tato, jaki Va Bene? Przecież on wygląda jak chlebek. I tak został „Chlebkiem”.

Jakim kotem jest Chlebek?
To wielki indywidualista i bardzo dystyngowany kot. Gdybym miał go antropomorfizować, ubrałbym go w XIX-wieczny surdut młodego romantycznego poety, który to z chmurnym spojrzeniem mówi: „znam swoją wartość i nie zawaham się jej użyć”.

Chlebek bardzo dobrze rozumie mnie, a ja jego.
Bardzo dużo z nami podróżuje – jeździ w góry, nad morze, wszędzie tam, gdzie tylko jest to możliwe. To prawdziwy turysta. Świetnie znosi podróże i akceptuje nowe miejsca. Kiedy wracamy z córką od mojej mamy, wołamy Chlebka, żeby się pożegnał, a on przychodzi tuli się, łasi, mruczy i żegna. Zdaniem mojej mamy wszystko dobrze rozumie. Też jestem przekonany, że rozumie, tylko nie daje tego po sobie poznać.

A zdarza się, że zostaje sam?
Tak, ale tylko na jedną czy dwie noce. Jeżeli wyjeżdżamy gdzieś na dłużej, to zawsze zabieramy go ze sobą. Mieszkamy na wysokim parterze i Chlebek może sobie wychodzić na zewnątrz.
Z reguły przez pół dnia go nie ma, chodzi sobie własnymi ścieżkami. Sąsiedzi bardzo go lubią, cieszą się, bo Chlebek stara się dbać o porządek na podwórku.

Co macie wspólnego poza turystycznym trybem życia?
Obaj oglądamy „Teleexpress” i „Jaka to melodia”. To dwa nasze ulubione programy. Jest to czas, kiedy kładziemy się razem na kanapie, a właściwie to on na mnie leży, i oglądamy. Zgadujemy piosenki po pierwszej nutce!

 Chlebek jest Twoim pierwszym zwierzakiem?
Za czasów studenckich miałem kota o imieniu Bandzior. Biało-czarna znajda, która pewnego dnia wybrała swoją drogę. W tak zwanym międzyczasie moja mama miała jeszcze dwa koty. A więc kilka sztuk przewinęło się przez naszą rodzinę.

Razem z Chlebkiem zostaliście gwiazdami czerwcowej karty kalendarza „Wielcy Małym”. Jak się tam znaleźliście?
Do włączenia się do akcji „Wielcy Małym” namówiła mnie Beata Błasiak, pomysłodawczyni projektu, która zadzwoniła do mnie z pytaniem, czy nie mielibyśmy ochoty wziąć w nim udziału. Zgodziłem się z wielką przyjemnością. Był to dla nas zaszczyt. Chlebek był trochę innego zdania, bo jest kotem, który chodzi własnymi ścieżkami, ale jakoś udało mi się go namówić do wspólnego zdjęcia.

W jaki sposób?
Trzeba było go przekonać, ale mam na to swoje sposoby. Niestety nie mogę ich zdradzić, bo tak jak każdy, mam ze swoim kotem nasze tajemnice.
I kiedy dowiedziałem się, że dzięki tej c
harytatywnej akcji można pomóc kociakom i psiakom w schroniskach w całej Polsce, że dochód przeznaczony jest na ich rzecz, zgodziłem się bez wahania. Pod koniec roku w warszawskim hotelu Bristol odbyła się już VIII edycja tej akcji. Galę poprowadzili Kasia Sawczuk i Antek Królikowski.
Wzięły w niej udział znane osobistości ze świata artystycznego, aktorskiego, wielcy malarze, plastycy…
Ja byłem jedną z najskromniejszych osób z tego grona. Podczas gali można było nabyć m.in. kalendarz, a także wziąć udział w licytacji dzieł sztuki polskich artystów oraz zdjęć archiwalnych znanych osobistości, m.in. Wisławy Szymborskiej czy prezydenta RP Pana Andrzeja Dudy i jego małżonki. Można było naprawdę wyłowić białe kruki, jednocześnie pomagając zwierzętom.
Na aukcji otrzymałem od redaktor Magdaleny Bielickiej tomik wierszy „Bo koty są dobre na wszystko” Franciszka Klimka i moja córka zaczytuje się ciągle w tych wierszach.


Czy sam coś nabyłeś?
Tak. Kupiłem dla córki obraz „Cool Cat” Stanisława Młodożeńca.

Dlaczego pomagasz zwierzętom?
To nasz obowiązek! Skoro możemy pomagać, to powinniśmy to robić.

W każdym wydaniu KOCICH SPRAW publikowany jest dodatek edukacyjny dla dzieci i młodzieży pod hasłem „Anioły ze Szkoły”, który propaguje właściwą postawę wobec zwierząt, a także promuje czytelnictwo wśród najmłodszych. Jak zachęciłbyś ich, w tym swoją córkę, do czytania i pomagania zwierzętom?
Swojej córki zachęcać nie muszę, bo ona już to w sobie ma. Jest to jej naturalna potrzeba. Miłość do zwierząt zawsze była obecna w naszej rodzinie.
Każde małe dziecko jest na tyle ciekawe innej istoty, małego żyjątka, „słodziaka” – jak to teraz mówią, że ciekawość sama przez się ciągnie do zwierząt.
Dzieci trzeba ukierunkowywać na miłość i poszanowanie dla zwierząt, nie tylko tych, które mogą zrobić nam krzywdę, ale i dla tych najmniejszych.
Cały świat jest organizmem żywym i jakakolwiek interakcja negatywna wobec innego żywego organizmu
poskutkuje kiedyś interakcją negatywną ku nam samym. Jest to bardzo proste i logiczne.

Czy na planie grałeś kiedyś z kotem?
Z kotem nie, ale produkcja serialu „Barwy szczęścia”, w którym występuję, uraczyła mnie psem.
Przyznam, że dosyć boję się psów, a okazało się, że gram z dużym psem, rottweilerem. Na początku zamarłem, ale na szczęście mam wspaniałego trenera i wszystko jest tak, jak być powinno. Dogadujemy się doskonale. Poprosiłem nawet o kilka spacerów, takich prywatnych, żeby lepiej się z nim poznać. A efekty naszej współpracy można zobaczyć w „Barwach szczęścia”.

Czy pamiętasz jakąś śmieszną sytuację z udziałem Chlebka?
W Internecie krążą filmiki, na których koty na widok długiego zielonego ogórka podskakują jak oparzone i czym prędzej uciekają. Kiedyś z córką chcieliśmy zobaczyć, jak na ogórek zareaguje nasz Chlebek. Podszedł, popatrzył, obejrzał się… i jak podszedł, tak i odszedł. Zero reakcji.

Masz w sobie coś z kota?
Tak, lubię sobie podrzemać w ciągu dnia i czasami zdarza mi się nawet pomruczeć.

Dziękuję za rozmowę

  
   


Powrót do: Czytelnia


 Wywiady z opiekunami kotów 
- artykuły z
KOCICH SPRAW




Ze znanymi kociarzami rozmawiały:
Andżelika Piechowiak, Barbara Kubicka, Magdalena Bielicka, Katarzyna Pielak, Joanna Müller

KS 4(35)2005 – rozmowa z Korą Jackowską

   PRZYCHODZI LEW DO CZŁOWIEKA
rozmowa z Korą Jackowską […]

PAN Z ŁASICZKĄ – wywiad z Danielem Bloomem

    Rozmowa z Danielem Bloomem  […]