Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

SOMALIJCZYK – cały tekst

KOCIE SPRAWY NR 170-171 – GRUDZIEŃ 2016/STYCZEŃ 2017

OD ABISYŃCZYKA DO SOMALIJCZYKA

Tekst:
Justyna Jarek,
LWI PYSZCZEK*PL (LWIPYSZCZEK.WEEBLY.COM)

Zdjęcia: Roman Jarek

Historia rasy
W połowie ubiegłego wieku w hodowlach kotów abisyńskich zaczęły pojawiać się kocięta z dłuższym włosem, zupełnie nietypowym dla tej rasy. Informacja o tych przypadkach była ukrywana. Hodowcy eliminowali „odmieńców” ze swoich hodowli, bojąc się utraty prestiżu, a przyczyna narodzin kotów z tą cechą ciągle pozostawała nieznana. Snuto przypuszczenia, że być może była wynikiem samoistnej mutacji albo efektem przypadkowych kojarzeń z przedstawicielami ras o długim włosie, do których doszło w pierwszym okresie hodowli kotów abisyńskich, a być może odpowiedzialny za dłuższy włos gen zawsze obecny był w populacji abisyńczyków.
 Z czasem jednak dostrzeżono i doceniono piękno długiego włosa i rozpoczęto osobne hodowle tych kotów.
Początkowo nową odmianę można było spotkać w Australii i Nowej Zelandii. Jednak dopiero kanadyjska hodowczyni, Mary Mailing, w 1963 roku oficjalnie zaprezentowała długowłosego abisyńczyka. Jednego z jej kotów kupił nawet jeden z sędziów, Ken McGill. Niedługo potem z doświadczeń Mary skorzystali hodowcy – Evelyn Mague i Don Richings.
Evelin Mague, zauroczona wyglądem kotów, rozpoczęła własną hodowlę i nawet nadała nowej odmianie nazwę „koty somalijskie”. Przy wyborze nazwy rasy nawiązała do pokrewieństwa kotów o dłuższym włosie z kotem abisyńskim – Somalia jest bowiem krajem sąsiadującym z Abisynią (dawna nazwa Etiopii).
Rasę kotów somalijskich oficjalnie uznano dopiero w 1979 roku. Szybko zyskała popularność w całej Europie.
Prawdopodobnie koty somalijskie cieszą się obecnie większym zainteresowaniem niż ich abisyńscy przodkowie.

Miłość od kociego wejrzenia
W kotach somalijskich zakochałam się kilkanaście lat temu. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, choć obiekt westchnień stanowiło tylko zdjęcie w albumie kocich ras. Na swojego somalijczyka musiałam długo czekać. Po pierwsze – w Polsce była to wówczas rasa nieobecna, po drugie – w naszym małym mieszkaniu rezydowały już dwa dachowce oraz pies. Jednak warto było czekać.
Elza pojawiła się w naszym domu jako pierwszy somalijczyk.
Imię otrzymała na cześć słynnej lwicy z opowieści Adamsonów. Jest w niej królewskie dostojeństwo i wrodzona elegancja. Każdy ruch pełen wdzięku, każda poza godna uwiecznienia. Ona nawet odpoczywa elegancko.
Jak przystało na somalijczyka, Elza charakteryzuje się smukłą i harmonijną budową ciała. Klasyczne proporcje, owalnie zaokrąglone łapki, klinowata głowa
z cudownymi oczami w kształcie migdałów. Czujne trójkąty sporych uszu i bujne wąsy godne marszałka. Długi, elastyczny ogon porośnięty dłuższym futrem.

Futro ćwierćdługowłose
Futro somalijczyków jest chyba tym, co najbardziej w nich cenię. Miękkie, delikatne, jedwabiste. Długie na ogonie i porteczkach, czasem tworzy kryzę na szyi, na reszcie ciała jest niewiele dłuższe niż u kotów krótkowłosych. Pozwala cieszyć się puszystością, jednocześnie nie stwarzają
c problemu występującego u kotów długo- i półdługowłosych. Futerko somali nie plącze się, nieczesane nie zbija się w dredy ani kołtuny, więc nie wymaga częstego szczotkowania.
Choć FIFE przez długi czas zaliczała koty somalijskie do kategorii ras półdługowłosych, to ja wymyśliłam dla nich specjalną kategorię: kotów ćwierćdługowłosych!

Kremowobiała brodka maczana w śmietance
Futerko tych kotów jest wyjątkowe nie tylko z powodu długości i jedwabistej faktury. Niesamowite jest
ubarwienie, praktycznie niespotykane w innych rasach (oczywiście poza siostrzanymi abisyńczykami).
Otóż pojedynczy włos somalijczyka charakteryzuje tzw. ticking – prążkowanie naprzemienne jasnej i ciemnej barwy, dając uroczy melanż. Odpowiedzialny za to jest gen agouti, ten sam, który występuje u dzikich świnek morskich czy zajęcy. Ticking sprawia, że kolor futerka nieomal mieni się przeróżnymi odcieniami (przepięknie wygląda to w słońcu!). Wyróżnia się dwa podstawowe umaszczenia kotów somalijskich: cynamonowe (sorrel) – ciepła, stonowana rudość; oraz umaszczenie dzikie (ruddy) – charakteryzujące się wyraźną czarną pręgą ciągnącą się przez cały grzbiet i ogon, na tle brunatnych odcieni reszty ciała przy kremoworudym brzuszku. W każdym z tych umaszczeń obecna jest też kremowobiała bródka „maczana w śmietance”. Występują też rozjaśnione odmiany obu umaszczeń – czyli płowy (rozjaśniony cynamon) i niebieski (rozjaśniony dziki). Są hodowcy preferujący srebrzyste odmiany ww. umaszczeń. Dla mnie najpiękniejsze są jednak dwa podstawowe – cynamonowy i dziki – które podkreślają pierwotny charakter somalijczyków. Pod określeniem pierwotność rozumiem naturalne piękno kota, niezepsute zabiegami człowieka.

Parcour po mieszkaniu
Kot somalijski stanowi dla mnie kwintesencję kociego piękna. To kot w czystej postaci – nie ma wklęsłego pyszczka, wyłupiastych oczu czy innych udziwnień będących wynikiem długotrwałych zabiegów hodowlanych.
Swemu wyglądowi zawdzięcza częste porównania do pumy. I – nie można zaprzeczyć – coś jest w tym porównaniu!
Niech ni
kogo nie zwiedzie posągowa godność somalijczyka. Miękkie pokrycie skrywa w sobie niesamowite sprężyny. Z racji niedużej wagi (przeciętny kot somalijski to około 3 kg) i wspaniałego umięśnienia somali w ruchu przypomina nieco przerośniętą wiewiórkę.
Błyskawiczne zwroty akcji, skoki ze śrubą w powietrzu, zapierający dech w piersi parcour po mieszkaniu – tak wygląda zabawa w 3D! Decydując się na somalijczyka, dobrze jest s
pojrzeć na swoje mieszkanie z punktu widzenia kota i przygotować mu parę ścieżek treningowych wykorzystujących różne poziomy przestrzeni. Jeśli drapak, to najlepiej taki do sufitu – u mnie doskonale też sprawdzają się różnego rodzaju półki. Somalijczyki uwielbiają zabawę, i to do późnej starości.

Zapomnij o samotności
Koty somalijskie to stworzenia towarzyskie i ciekawskie. Sprawdzą, jacy goście przyszli, przyjrzą się, co gotujecie w kuchni, reasumując – raczej nie zostawią was samych. Ale też nie są nachalne. Nawet miauczą dyskretnie. Właściwie żaden z moich somalijczyków nie porozumiewa się ze mną miauczeniem – no chyba że wystąpiła jakaś tragicznie czarna dziura w miseczce...
Częściej jest to cichutkie pomraukiwanie, przypominające raczej gruchanie niż miauki. Charakteryzują się też bogatą mową ciała. Wyczekujące patrzenie w oczy, wymowne siedzenie na lodówce… choć łasuchami na ogół nie są. Moje kotki same z siebie dbają o linię, mimo stale wypełnionych miseczek.
Serwujemy suche chrupki różnych producentów, a jeśli chodzi o mokre, „miękkie”, pokarmy, to najczęściej
jest to mielony indyk – surowy bądź gotowany.
Od czasu do czasu pojawia się surowa kurza wątróbka lub żółtka przepiórcze (te ostatnie niestety nie cieszą się wielkim wzięciem).

Proludzkie i prozwierzęce
Somalijczyki lubią towarzystwo. Akceptują chętnie drugiego kota, psa czy fretkę. Moja druga koteczka – Anuszka – uwielbiała swego czasu bawić się z psem (teraz częściej lubi udowadniać mu swoją wyższość).
Koty z mojej hodowli, które trafiły do domów z innymi kotami bądź psami, świetnie sobie układają wspólne życie, co czasem mogę podziwiać na otrzymywanych zdjęciach czy filmach. Oczywiście, jak zawsze podkreślam w rozmowach z przyszłymi opiekunami, każdy kot to osobny charakter, osobne maniery i upodobania. Elza na przykład jest damą w każdym calu. W nocy nie przychodzi do sypialni.
Anuszka za to każdego wieczoru wskakuje do łóżka mego syna i ochoczo pozwala się miętolić i okrywać kołdrą...

Tylko dla wybrańców
Koty somalijskie nie są w Polsce rasą popularną. Wręcz przeciwnie – nadal pozostają niezwykle rzadkie. Zgadzam się, że nie są to koty dla wszystkich. Widać to po osobach, które zgłaszają się do mnie po kocięta. Są to ludzie nieprzeciętni, inteligentni, wrażliwi, o ciekawej osobowości. Z wieloma pozostaję w kontakcie – tak jak choćby z panem Pawłem, który z moją koteczką Basmati Lwi Pyszczek rozpoczął własną przygodę z hodowlą. Dumna jestem z sukcesów hodowlanych i wystawowych moich kotów, ale najbardziej cieszą mnie pełne ciepła wiadomości od ich nowych opiekunów.