Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

BURMILLA – cały tekst


KOCIE SPRAWY Nr 149 – Marzec 2015 

Tekst:
Aleksandra Mahony, HODOWLA AVARI*PL
Zdjęcia:
Jerzy Kulesza

Miłośników kotów burmilla zachwyca swoimi dużymi, rozumnymi oczami. Uwagę przyciągają też niemałe uszy oraz nosek w kształcie różowego serduszka obwiedziony ciemniejszą obwódką. Po prostu magiczny kot wprost z bajki o Królewnie Śnieżce. Miękkie futerko, ciche mruczenie… Już nie wydostaniemy się spod jego uroku.

Historia rasy
Burmilla, nazywa na również kotem azjatyckim cieniowanym, to rasa w Polsce prawie nieznana. Swoje powstanie zawdzięcza dwóm kotom z Wielkiej Brytanii, gdzie w 1981 roku pewna kotka burmska, o wdzięcznym imieniu Piputah Pweedledee, oczekiwała w zamkniętym pokoju na narzeczonego, który miał przybyć nazajutrz. W sąsiednim pokoju mieszkał sobie natomiast młody pers szynszylowy, zwany Sanquist. Jednak ktoś w nocy nieopatrznie nie domknął drzwi… Całą winę zrzucono potem oczywiście na sprzątaczkę. I tak po ok. 60 dniach na świecie pojawił się miot kociąt tak pięknych, że właściciele hodowli postanowili ogłosić powstanie nowej rasy.
Wszystkie kocięta miały krótkie, gęste futro. Wyglądały niezwykle okazale i efektownie. Wzbudziły tak wielkie zainteresowanie, że hodowcy zaczęli wprowadzać od razu podobne krzyżówki.
W 1983 r. organizacja Cat Assotiation of Britain zaakceptowała program hodowli i standard punktacji dla rasy znanej już pod nazwą „burmilla”. Sklasyfikowano burmillę jako krótkowłosego srebrnego kota, u którego czysto srebrne podfutrze kontrastuje z cieniowanymi włosami wierzchnimi. Organizacja FIFe nadała burmilli międzynarodowy status rasy w 1994 r.


 Wygląd i pielęgnacja
Pełna wdzięku burmilla to kot solidnej budowy. Ma długie, silne i dobrze zbudowane nogi oraz średnio gruby, lecz długi ogon. Głowa jest umiarkowanie klinowata, z dużymi uszami, krótkim nosem i dużymi pełnymi wyrazu oczami. Duże wrażenie robi też błyszczące, srebrne, cieniowane futro. Skóra powiek, ust i nosa jest otoczona bazowym kolorem, który stanowi kontrastowy obrys. Delikatny rysunek pręgowań jest obecny tylko w niektórych miejscach – na pyszczku, ogonie czy łapach. Trafiają się burmille długowłose (włos wygląda właściwie jak u kotów półdługowłosych) i są one tak samo uznane, jak te krótkowłose.

Pielęgnacja burmilli nie jest skomplikowana. Mimo jasnej sierści nie wymagają częstych kąpieli, jednak kąpiele lubią i nie protestują w ich trakcie. Sierść, jak innych kotów krótkowłosych, wymaga szczotkowania przynajmniej raz na tydzień, co usuwa martwe
włosy i zapobiega nadmiernemu ich gubieniu. Dobra
i zbilansowana karma zapewnia sierści dobrą kondycję i miękkość.

Psyche
Burmille są bardzo stabilne psychicznie, szybko przyzwyczajają się do nowych sytuacji, hałasu występującego w domu (dźwięk wentylatora, pompy czy odkurzacza). Ten kot uwielbia zwracać na siebie uwagę i chce być częścią rodziny. Burmille kochają ludzi. Bardzo chętnie podejmują z nimi rozmowę, a w dyskusjach są niezwykle przekonujące. Głos mają łagodny i przyjemny dla ludzkiego ucha. Dyplomatycznie i stopniowo zdobywa ją uwagę każdego członka rodziny, nic więc dziwnego, że nawet wrogie kotom osoby po jakimś czasie zostają największymi fanami tej rasy. Są bardzo inteligentne, pojętne, łatwo uczą się, czego nie wolno oraz jak otworzyć drzwi.
Niezwykle ciekawskie, chętnie eksplorują teren, więc lepiej trzymać je w domu lub w dobrze ogrodzonym, chronionym ogrodzie. Najchętniej jednak wybierają zacisze własnego domu. Uwielbiają się bawić, a jeśli nie wpadnie im akurat w łapkę żadna zabawka, każdy inny obiekt może stać się atrakcyjnym przedmiotem. W szczególności lubią zabawę z opiekunem, który jest dla nich idealnym towarzyszem i gospodarzem.

Kiedy ich ukochany opiekun źle się czuje, doskonale o tym wiedzą i starają się mu jakoś pomóc. Wykazują w tym kierunku wprost nadprzyrodzone zdolności. Jeśli coś więc nas boli, a burmilla zaczyna się dziwnie zachowywać lub próbuje położyć się blisko – nie przeszkadzajmy jej: ona wie, co robi.
Burmille uprzejmie i cierpliwie bawią się z dziećmi, ale gdy zabawa staje się dla nich zbyt szorstka, wycofują się, znikają i czekają, aż zapanuje spokój. Uwielbiają spać w łóżku ze swoimi opiekunami i jest prawie niemożliwe, by oduczyć je tego zachowania.Co istotne – nigdy nie atakują ludzi. Jeśli sytuacja staję się dla nich napięta lub niewygodna, po prostu na jakiś czas oddalają się.

Dobrą wiadomością dla alergików jest fakt, że koty tej rasy bardzo rzadko alergizują – właściwie tylko osoby o silnej alergii. Jednak jak zawsze należy osobiście sprawdzić, czy alergia pojawi się w kontakcie z danym kocim osobnikiem.

 Burmille pod naszym dachem
Skąd w naszym domu wzięły się koty tej rasy? Nie umiem jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.
Od kilku lat zajmujemy się hodowlą kotów, jednak do tej pory byliśmy skupieni na rasie kotów rosyjskich niebieskich. Byłam przekonana, że nigdy nie zainteresuje mnie inna rasa i właśnie „ruskom” oddałam swoje serce. Podróżując z nimi po zagranicznych wystawach kotów rasowych, trafiliśmy kiedyś na wystawę do Czech. Tam wśród miliona innych, znanych mi już od lat ras, wypatrzyłam te hipnotyzujące oczy.
Zatrzymałam się, aby lepiej przyjrzeć – jak się później okazało – koteczce. Ta podeszła bliżej, zupełnie nieonieśmielona hałasem czy nietypową sytuacją, i nadal na mnie patrząc, zaczęła głośno mruczeć, ugniatając łapkami kocyk, na którym chwilę temu spała.
Widok był tak rozczulający, że po prostu musiałam czegoś więcej się dowiedzieć o biało-srebrnym kocie z zaczarowanymi zielonymi oczami i noskiem w kształcie serca. Moje zdziwienie było ogromne, kiedy po powrocie z wystawy zaczęłam szukać hodowli burmilli w Polsce i... żadnej nie znalazłam. Nie mogłam znaleźć również nikogo, kto umiałby mi odpowiedzieć na pytania dotyczące tej rasy. Szukając za granicą, trafiłam na cudownych hodowców z Łotwy i Litwy, na sympatyczną sędzię felinologiczną z Czech oraz kilku hodowców z Wielkiej Brytanii.
I tak, po miesiącach niekończącej się korespondencji mailowej, rozmowach telefonicznych i przemyśleniach, trafiła do nas nasza pierwsza kotka tej rasy – Freya, pochodząca z łotewskiej hodowli Salanas Star.
Kotka przyjechała do nas w wieku już 7 miesięcy i martwiłam się nieco jej aklimatyzacją w naszej zgranej już bandzie kotów rosyjskich. Moje obawy okazały się zupełnie nieuzasadnione. Drugiego dnia Freya zrobiła obchód całego mieszkania, krocząc delikatnie i uważnie. Kiedy napotykała na swojej drodze zdziwionego jej obecnością kota rosyjskiego, zatrzymywała się, przeczekiwała niechętne prychnięcie, puszczała je mimo uszu i mrugnąwszy uspokajająco swoimi czarownymi oczami zaczynała mruczeć. Kot stojący naprzeciwko był tak zdziwiony jej reakcją i niechęcią do bijatyki, że wąchał ją i odchodził uspokojony. Nawet najbardziej terytorialnie usposobiona kotka rosyjska niebieska nie próbowała udowadniać, kto rządzi w stadzie – po prostu nie było takiej potrzeby. Ostatnim rezydentem naszego domu, którego Freya natychmiast zawojowała, jest nasz pies rasy jack russell terier. Kiedy po raz pierwszy przeszła obok niego, ocierając się całą sobą o jego bok, Set został jej największym przyjacielem oraz fanem. I w taki oto sposób drobna koteczka zdobyła serca wszystkich naszych domowników w zaledwie jedno przedpołudnie.
Freya zadomowiła się, znalazła swoje ulubione miejsca do spania w ciągu dnia – nasze kolana lub klawiaturę laptopa. Nauczyła nas, że nie każda karma, która smakuje kotom rosyjskim niebieskim, będzie jej ulubioną, że w nocy człowiek nie może spać sam, ale zawsze z burmillą i to solidnie przytuloną, że burmilla wejdzie na każdą wysokość i nie spadnie, że wskoczy do lodówki i na wet da się w niej za mknąć, ale będzie potem oburzona naszym roztrzepaniem i tym, że musiała wołać, że jest w środku... Byliśmy oczarowani. I zaskoczeni dużą odmiennością jej charakteru od kotów rosyjskich niebieskich.

Po około dwóch miesiącach oczekiwania przyjechał do nas z litewskiej hodowli – Felis City*LT, piękny, czteromiesięczny kocurek burmilla. Izar – w domu nazwany Maćkiem – natychmiast został zaakceptowany przez stado, przez psa oraz zawładnął naszymi sercami. Maciek ma nietypową cechę, inną od Frei – która lubi się przytulać, ale na swoich warunkach. On daje się przytulać, „miętosić” i układać na przeróżne sposoby oraz w przeróżnych pozycjach, a przy tym nadal śpi i mruczy przez sen.Maciek ma, tak jak i Freya, bardzo gęste futro. Uwielbia czesanie, za czym kotka jednak nie do końca przepada.

Zauważyliśmy, że burmille zupełnie nie boją się obcych ludzi – w przeciwieństwie do kotów rosyjskich niebieskich, które do większości obcych są w pierwszym momencie nieufne. Zarówno Maciek, jak i Freya brane na ręce przez dopiero co poznane osoby są rozluźnione i nadstawiają się całe do głaskania.
Zdarzyły się także sytuacje, w których nasze burmille natknęły się na zadeklarowanych „niekociolubnych”.

Już po chwili taka osoba zaczynała wpatrywać się w hipnotyczne oczy kota i prawie wbrew sobie zaczynała głaskać go po głowie. I od tego czasu nigdy już nie powiedziała, że kotów nie lubi, a wręcz często nas odwiedzała, by móc znów pogłaskać i przytulić naszą magiczną, bajkową burmillę.