Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

WIERNI STRAŻNICY EFEZU - cały tekst

KOCIE SPRAWY Nr 129-130 Lipiec/Sierpień 2013 

Tekst i zdjęcia: Paulina Maruszewska

Efez jest jednym z największych i najbardziej znanych miast jońskich. Założony prawdopodobnie w IX wieku p.n.e. W starożytności słynął jako jeden z największych portów. Do miasta przyjeżdżali kupcy z całego świata, a tamtejsze koty codziennie na śniadanie miały zapewnioną świeżą rybkę prosto z targu.


 Legenda głosi, że założycielem Efezu był Androklos, syn ateńskiego króla Kordusa, który chcąc osiedlić się w Jonii, skonsultował się z wyrocznią. Usłyszał enigmatyczną informację, by wybrać miejsce wskazane przez rybę i dzika. Wyrocznie nigdy nie słynęły z jasnych wypowiedzi. Zgodnie z legendą na wzgórzu Pion (Panaır Dağ), niedaleko ujścia rzeki Kaystron, Androklos spotkał przy ognisku rybaków piekących ryby. Jedna z ryb podskoczyła, a rozpryskujące się iskry zapaliły pobliskie zarośla. Ogień spłoszył kryjącego się w nich dzika. Wypełniając przepowiednię wyroczni Androklos w tym miejscu, na północnym zboczu góry Pion, założył swoje miasto. Dzięki korzystnemu położeniu geograficznemu Efez rozwinął się jako miasto portowe i stał się znaczącym ośrodkiem handlowym. W czasach antycznych położony był nad samym morzem. Ta lokalizacja gwarantowała Efezowi powodzenie, jako głównemu miastu portowemu w tej części wybrzeża Morza Egejskiego. Dodatkowo pobliskie sanktuarium bogini Kybele, Artemidy przyciągały tu tłumy pielgrzymów już w 800 roku p.n.e. Efez znany jest również jako miejsce kultu religijnego Bogini Matki. Uznawany jest za jeden z Siedmiu Kościołów Apokalipsy, czyli wspólnot wczesnochrześcijańskich zlokalizowanych w dzisiejszej Anatolii. To tutaj święty Jan Apostoł pisał swoją ewangelię.

Efez kocim okiem
W czasach starożytnych Efez, znajdujący się wtedy bezpośrednio nad Morzem Egejskim, był jednym z największych portów. Do miasta przyjeżdżało wielu kupców z całego świata.
My, koty, nie mogłyśmy narzekać na menu. Codziennie świeże ryby prosto z targu, który stał się prawie naszym domem... Niestety dziś nie ma już po nim ani śladu.
Jeszcze lepiej nam się wiodło, kiedy wybudowano Świątynię Artemidy. Część kotów się tam nawet przeniosła, bo dokarmiali je przybywający wciąż do tego miejsca pielgrzymi z całego świata. Czas jednak pokazał, że przeprowadzka do Świątyni nie była przemyślaną decyzją. Kiedy Herostrates, efeski szewc, owładnięty obsesją zyskania wiecznej sławy, w 356 roku p.n.e. spalił efeski Artemizjon, jeden z Siedmiu Cudów Świata, koty z podkulonymi ogonkami powróciły do ukochanego Efezu.
Miałyśmy też trochę nieprzyjemności z powodu kilku wojen, które się tutaj przetoczyły, najpoważniej jednak ucierpiałyśmy w VI wieku p.n.e., kiedy król Lidii, niejaki Krezus – bardzo bogaty człowiek, od imienia którego pochodzi właśnie słowo „krezus” – tak się w nas zakochał, że aż postanowił zdobyć miasto razem z nami. Ludzie co prawda mówią inaczej, mówią, że on zazdrościł świetności Efezowi i dlatego wypędził wszystkich. Ale my koty z Efezu swoje wiemy. Gdyby nas nie kochał, toby i nas też przepędził, prawda?
W I wieku n.e. sprowadziła się tutaj Maria, matka Jezusa, wraz ze świętym Janem Ewangelistą. To były czasy! Wiadomo, święci ludzie wiedzą, że koty są najwspanialsze, najmądrzejsze i najpiękniejsze. Bywał tutaj też święty Paweł, ale zawsze na krótko.
Niestety, czasy prosperity zmierzały ku końcowi. Obserwowaliśmy, jak morze się cofa. Proces ten rozpoczął się właściwie już w II wieku n.e., a w VI wieku miasto zupełnie straciło swoje znaczenie. Dla nas, kotów, nadszedł czas głodu. Nie było już ryb na śniadanie, trudno było o jakiekolwiek jedzenie. Efez został prawie całkowicie opuszczony przez ludzi w XV wieku n.e.
Znowu głośno zaczęło być o nim za sprawą inżyniera Johna Turtle’a Wooda, który w drugiej połowie XIX wieku rozpoczął tutaj prace wykopaliskowe finansowane przez British Museum. Badania zakrojone na szerszą skalę, prowadzone w sposób bardziej systematyczny, rozpoczęto pod koniec XIX wieku pod patronatem Austriackiego Instytutu Archeologicznego. Prowadził je Otto Bendore. Badania zostały jednak przerwane na czas wojny turecko-greckiej.
Kiedy wojenna wrzawa zakończyła się, naukowcy powrócili na teren wykopalisk. Zespołem kierował Austriak Hermann Vettres i mimo iż to Johna Wooda należy uważać za odkrywcę starożytnego Efezu, to jednak my woleliśmy tego Austriaka, i to jemu zasugerowaliśmy, gdzie należy kopać. To on pokazał piękno naszego miasta całemu światu! Najpierw odkrył Bibliotekę Celsusa, potem Drogę Marmurową. W wyniku prowadzonych prac zostały odsłonięte i częściowo zrekonstruowane zabytki starożytnego miasta i teraz jest to teren odwiedzany przez wielu turystów, a ruiny Efezu należą do najlepiej zachowanych starożytnych zespołów miejskich.
Pracownicy wykopalisk dokarmiali nas, dopieszczali. A najbardziej podobało się nam to, że nowi mieszkańcy, którzy zasiedlili te tereny po wojnie – Turcy – obdarzyli nas niezwykłą miłością! Znana jest opowieść o tym, jak to na szacie tureckiego Boga – Mahometa, zasnął kot. Mahomet chcąc ruszyć się z miejsca, kazał sobie odciąć szatę, by kota nie obudzić. Kocia społeczność z Efezu stała się dzięki tej historii bardziej znana i ceniona. Tłumy turystów z całego świata ściągają tutaj, by popatrzeć na nas i na nasze otoczenie. Odwiedzają nas miliony ludzi.
Szczególnie upodobali sobie Bibliotekę Celsusa, Bramę Mazeusa, Świątynię Hadriana i Fontannę Trajana.
Są dni, kiedy do pobliskiego Kuşadası przypływają wielkie wycieczkowce.
Zdarza się, że jednego dnia jest tutaj 30 000 ludzi. Wówczas się chowamy, umykamy w miejsca dla nich zakazane. Przecież koty kochają ciszę, spokój i tureckie słońce. A turyści w takiej masie przeszkadzają nam w sjeście. Każdy turysta chce nas sfotografować. Czasami na to pozwalamy.

 


Goście z całego świata nie zapominają o nas nawet w czasie zimy. Odwiedzają nas przez okrągły rok. Tym, którzy się właśnie tutaj wybierają, radzimy, by przyjechali z Kuşadası autobusem, zwanym „do lmuşem”, za jedynie 5 TLY (nowa lira turecka) – czyli niecałe 9 zł. Taki transport gwarantuje wjazd pod sam Efez.
Bilet wstępu na teren Efezu kosztuje 25 TLY, ale to nie jest chyba wygórowana cena za oglądanie kocich piękności? Dodamy jeszcze, że warto też zwiedzić Muzeum Efeskie w Selcuku – wstęp 15 TLY. I nie zapomnijcie zabrać ze sobą wody. U nas jest zawsze gorąco! I oczywiście smakołyki dla nas! Zatem – do zobaczenia w Efezie!