Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

ŚWIĄTYNIA KOTÓW W BIRMIE – cały tekst

KOCIE SPRAWY Nr 139 – MAJ 2014

SKOCZKI Z JEZIORA INLE


Tekst i zdjęcia:
Dominika Kustosz, www.dominikakustosz.com

Birma jest jednym z najbardziej fascynujących krajów Azji, a mimo to wciąż mało popularnym wśród polskich turystów. Atrakcji tutaj nie brakuje. Zapierające dech w piersiach krajobrazy, legendarne świątynie, uśmiechnięci ludzie malujący twarze thanaką i przepiękne rękodzieła, to tylko nieliczne z wielu atutów Birmy.

Jednym z najważniejszych powodów, dla których warto odwiedzić Birmę, jest jezioro Inle. Znajduje się na wysokości 880 metrów, a otaczają je szczyty wzgórz Shan. To drugie co do wielkości jezioro w Birmie, ale za to... najbardziej zaludnione. Jego okolice zamieszkuje aż 70 tysięcy ludzi! Są to przedstawiciele plemienia Intha, mieszkający w drewnianych domach na palach. Utrzymują się z rybołówstwa, upraw, rękodzieła oraz dzięki turystyce.

Tajemniczy świat zza mgły
Nad jezioro Inle najlepiej jechać w grudniu lub styczniu. Kiedy u nas jest zimno i pada śnieg, tam jest ciepło i przyjemnie. Trzeba tylko pamiętać, że są to tereny górzyste i w nocy temperatura potrafi drastycznie się obniżać. Walorem takiej wycieczki jest widok jeziora nad ranem, skrytego za kotarą z gęstej mgły. Aby wpłynąć w tajemniczy świat Inle, trzeba wynająć łódź, nim wstanie słońce.
Na początku rejsu niczego nie widać, a w uszy brutalnie wdziera się warkot silnika nie tylko łodzi, którą płyniemy, ale także innych, które nas mijają. Natarczywy dźwięk przyprawia o ból głowy. Na szczęście już po chwili mgła staje się coraz rzadsza, a oczom powoli ukazują się pierwsze budynki i łodzie rybackie. Rybacy wiosłują stojąc. Jednak najdziwniejsze jest to, że wiosłują nogami. To nie lada wyzwanie na prawie płaskich chybotliwych łodziach. Jednakże oni sami twierdzą, że to najbezpieczniejszy sposób wiosłowania, który dodatkowo nie zajmuje rąk. Dzięki temu Intha mogą równocześnie wiosłować, zarzucać sieci i wyciągać je.
W wielu miejscach powierzchnię jeziora gęsto porasta eichornia gruboogonkowa, czyli inaczej – hiacynt wodny (Eichhornia crassipes), utrudniający poruszanie się po jeziorze. Pływające ogrody skutecznie ograniczają widoczność. Dzięki temu, że rybacy stoją na łodziach, ich pole widzenia jest znacznie większe. Intha łowią rozmaite gatunki ryb, jednak najcenniejszy jest dla nich lokalny karp nga-hpein (Cyprinus intha). To na niego polują, uderzając długimi wiosłami o powierzchnię wody, aby zagonić ryby do dużych sieciowych pułapek w kształcie dzwonów.
Jak już wspomniałam, Intha utrzymują się także z upraw tworzących pływające ogrody. Najlepiej podziwiać je, gdy mgła całkiem opadnie. Wówczas w pełnej okazałości można zobaczyć, jak misterna jest to praca. Podłożem upraw jest unosząca się na powierzchni jeziora „poduszka” z torfu, gleby i wodnych hiacyntów, które tworzą warstwę niezwykle żyznego i ciągle wilgotnego gruntu. Na jeziorze Inle uprawia się przede wszystkim pomidory oraz kwiaty, które każdego poranka dostarczane są łodziami na targi na stałym lądzie.

Świątynia Skaczących Kotów

Rybacy Intha, podobnie jak i większość Birmańczyków, wyznają buddyzm. Na jeziorze Inle nie zabrakło więc także świątyń. Jedną z najbardziej znanych jest pagoda Phaung Daw Oo, w której umieszczono pięć figurek Buddy. Figurki są tak bardzo oblepione płatkami złota, że całkowicie zatraciły już swój kształt i wyglądają jak owalne bryły. Najbardziej popularnym miejscem wśród turystów jest natomiast Monastyr Nga Phe Chaung, czyli Świątynia Skaczących Kotów.
Monastyr na palach wybudowano pod koniec roku 1850. To najstarsza świątynia na jeziorze Inle. Jest także największa. W przeciwieństwie do większości birmańskich świątyń, które wręcz ociekają złotem, ta jest niepozorna. Patrząc na nią z zewnątrz, aż trudno się domyślić, że to miejsce szczególne. Budynek z ciemnego drewna tekowego zwieńczony jest rdzewiejącym dachem z blachy falistej, który wsparto dziesiątkami pomalowanych na złoto kolumn. Wewnątrz panuje półmrok i cisza. W świątyni znajdują się cenne rzeźby Buddy. Jednakże bogactwem tego miejsca nie są imponujące figury czy piękne elementy architektoniczne, lecz... koty. Zamieszkujący świątnię mnisi wyszkolili je tak, aby na komendę skakały przez metalowe obręcze. Początkowo stanowiło to zabawę, było sposobem na nudę, jednak mnisi szybko zauważyli, że koty stają się lokalną atrakcją. Turyści licznie przybywali do świątyni, by je zobaczyć, dlatego pokazy usystematyzowano. Obecnie odbywają się one raz na godzinę. Jednakże tutejsze koty są tak rozleniwione, że przez większość czasu leżą na drewnianym pomoście, wygrzewając się na słońcu. Zdecydowanie chętniej wskakują na ołtarze, aby wyjadać to, co wierni przyniosą w ofierze Buddzie, niż wykonują polecenia mnichów.

Dom pełen burm
Kolejną kocią atrakcją na jeziorze Inle jest dom o nazwie Inthar Heritage znajdujący się w wiosce Inn Paw Khon (powszechnie znanej jako Wioska Tkaczy Jedwabiu). W miejscu tym spotkać można koty o niezwykle pięknym wyglądzie, zaliczane do rasy burmańskiej. Zwierzęta te, niegdyś cenione na całym świecie, prawie całkiem zniknęły z Birmy. Birmańczycy, chcąc na nowo odzyskać ten swój narodowy skarb, wznawiają hodowle.
Inthar Heritage jest jednym z takich miejsc. Działa tu także restauracja, która dzięki swoim smakowitym potrawom ma za zadanie na dłużej zatrzymać turystów. Warto dodać, że większość warzyw używanych w restauracyjnej kuchni pochodzi z pływających upraw znajdujących się tuż za budynkiem.
Do odnowienia populacji kotów burmańskich wybrano najwspanialsze zwierzęta tej rasy z Wielkiej Brytanii i Australii. Koty burmańskie mogą mieć kolor niebieski, szampański, platynowy oraz najcenniejszy – brązowo czekoladowy.
Kolor nie jest jednak taki sam na całym tułowiu, lecz w charakterystyczny dla tej rasy sposób układa się odcieniami. Dolne partie tułowia, czyli podbrzusze i klatka piersiowa, są jaśniejsze, natomiast pyszczek (tzw. maska), uszy, nogi i ogon są wyraźnie ciemniejsze. Futro burm jest niezwykle jedwabiste w dotyku, ponieważ nie posiada podszerstka. Koty są średniej wielkości, mają niezbyt długie nogi. Wśród hodowców najbardziej cenione są osobniki o oczach w kolorze złota, jednakże mogą one mieć tęczówki także żółtawozielone lub zielone. To niezwykle towarzyskie koty. Uwielbiają tulić się do ludzi, trudno oprzeć się ich urokowi.

Należy podkreślić, że Inthar Heritage jest miejscem prezentującym koty, jednak gdy kocica
spodziewa się młodych, przenoszona jest do Resortu Inle Princess, aby nic i nikt nie przeszkadzał jej w macierzyństwie. Birmańczycy traktują koty z niezwykłym szacunkiem, gdyż w dawnych czasach zwierzęta te zamieszkiwały jedynie pałace oraz najwspanialsze świątynie. Pełniły rolę ich opiekunów. Co więcej, wierzono, że dusza osoby, która zmarła, przed przejściem na najwyższy poziom doskonałości w następnym życiu żyła jeszcze jakiś czas w ciele kota burmańskiego. Koty te po śmierci miały wstawiać się u Buddy za swoimi opiekunami. 

Birmę warto odwiedzić choćby z tego powodu, że odczuwa się tutaj ogólną życzliwość. Każdy znajdzie też atrakcje dla siebie. Czy jest się miłośnikiem zwiedzania, czy lubi się aktywny lub bierny wypoczynek, czy pasją jest fotografia albo koty, Birma zagwarantuje niezapomniane przeżycia.

Trampingowcy czy backpackersi (formy indywidualnej turystyki wyjazdowej – przyp. red.) oraz ci, którzy lubią bardziej ekskluzywny wypoczynek, odnajdą tu swój raj. Trzeba tylko podjąć wyzwanie i zdecydować się na wyjazd do tak odległego i odmiennego regionu świata.