Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

RAJ Z WIDOKIEM NA ALPY część II - Tekst Maria Kaniewska

Tekst i zdjęcia: Maria Kaniewska

 W odległości dwudziestu kilometrów od Turynu, pośród falistych wzgórz, krętych dróg, winnic i malowniczych rezydencji ukrytych w gąszczu bujnych ogrodów można trafić na miejsce zupełnie wyjątkowe. To prawdziwy raj, w którym zgodnie żyje pięć czarnych kotów i pies Pimpa.

Pimpa odnosiła się do kotów przyjaźnie, może nawet obojętnie, one również traktowały ją jak powietrze. Podczas upałów szukała sobie miejsca pod ścianami w mieszkaniu. Nie była już młoda, a w swoim gęstym futrze najwidoczniej znosiła upały gorzej niż koty. Na szczęście to lato nie było tak jednostajnie upalne, jak to zdarzyło się nam już we Włoszech przeżywać. Co kilka dni nadciągały burze z ulewnymi deszczami, które odświeżały powietrze i podlewały ogród, tak że nie musieliśmy prawie wcale kłopotać się o rosnące tam dorodne pomidory, ogórki, cukinie czy piękne kwiaty. Trzeba było tylko uważnie śledzić oznaki nadchodzącej burzy.
Pimpa, która z racji wieku słabo już słyszała, potrafiła wyczuć ją jakimś szóstym zmysłem. Podobno nie sposób było jej wówczas upilnować - jak szalona rzucała się do ucieczki i znajdowano ją po jakimś czasie... w schroniskach dla zwierząt.
Nam się na szczęście to nie przytrafiło, sami na ogół nie ruszaliśmy się z domu, kiedy nadciągała burza (mogliśmy to obserwować już z daleka), ale kiedy wyprawialiśmy się gdzieś dalej, na wszelki wypadek zamykaliśmy Pimpę w domu.

Koty mogły swobodnie buszować po całym terenie, gdzie nie było dla nich żadnych zagrożeń. Nie docierały tu inne zwierzęta, bo od miasteczka i głównej drogi dzieliła nas odległość ponad kilometra, one zaś nie miały potrzeby, by oddalać się od tego miejsca, które było prawdziwym rajem dla ludzi i zwierząt.

WIĘCEJ PRZECZYTASZ W MAGAZYNIE KOCIE SPRAWY Nr 116 - CZERWIEC 2012