Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

PODRÓŻE Z WILLIAMEM – Kinga i Tomasz Krzysztanowscy – cały tekst

KOCIE SPRAWY NR 187 – MAJ 2018

Tekst i zdjęcia: Kinga i Tomasz Krzysztanowscy

Przedstawiam wszystkim Williama: kociego podróżnika! Ma niecałe półtora roku, a zobaczył już wiele interesujących miejsc. Odkąd zapragnęliśmy mieć kota, zadawaliśmy sobie pytanie, czy którykolwiek dopasuje się do naszego trybu życia. Dopiero spotkanie z panią Bogusią z hodowli Dwa Koty*PL rozwiało nasze wątpliwości: „Jeśli chcecie podróżnika, to ten mały indywidualista będzie idealny”. I tak William pojechał z nami do domu, do Krakowa, a tydzień później był już na swojej pierwszej wycieczce, budząc spory podziw za odwagę i swoistą kocią ciekawość.
Podróże z Williamem rozpoczęliśmy od krótkich weekendowych wyjazdów, z czasem wydłużając je aż do trzytygodniowych wakacji w Chorwacji i Czarnogórze. Bardzo istotne było nauczenie Williama chodzenia na smyczy. Nabycie tej umiejętności zdecydowanie ułatwiło nam podróżowanie.
Każda wspólna wyprawa wymaga przygotowania odpowiedniej wyprawki dla naszego małego turysty. Z Williamem jest trochę jak z dzieckiem. Oczywiście obowiązkowo zabieramy ze sobą kuwetę, jedzenie i miseczki, torbę podróżną, szelki i smycz. Nieodzowne są również zabawki. Jeżeli jest to wyjazd weekendowy, to ograniczamy się do małej zabawki-myszki lub piłeczki na sznurku. Jeśli jednak to dłuższy urlop, wówczas zabieramy ze sobą również przenośny drapak oraz więcej jego ulubionych gadżetów do zabawy, takich jak tunel czy latający motyl. Gdy podróżujemy autem, mamy również przenośną samochodową kuwetę. To zdecydowanie usprawnia podróż.
Podczas ciepłych miesięcy, kiedy lubimy pojeździć po parkowych ścieżkach na hulajnogach, zabieramy też specjalny plecak, z którego William razem z nami podziwia uroki świata.
W podróży zawsze wybieramy miejsca, gdzie zwierzaki są mile widziane. Na szczęście jest ich coraz więcej. Spotykamy kawiarnie i restauracje, gdzie pupile traktowane są prawie jak VIP-y. William zawsze otrzymuje świeżą wodę, co jest bardzo ważne nie tylko w ciepłe dni. Staramy się tak rozplanować czas, aby część dnia spędzić na wspólnym zwiedzaniu nowych zakątków. William większość trasy pokonuje samodzielnie. Gdy droga okazuje się za długa, to bezproblemowo wskakuje do torby i niemal po królewsku pozwala się nam nieść. Wystawia tylko pyszczek i łapy, co pozwala mu jeszcze pełniej poznawać świat. Po powrocie do pokoju hotelowego spokojnie zjada obiad i zmęczony zajmuje wygodną pozycję do spania w fotelu. Tak, fotel zawsze pozostaje zarezerwowany dla Williama.
Podczas wspólnych wojaży niestety nie spotykaliśmy jeszcze innych kocich podróżników. Zapewne stąd takie zainteresowanie naszym Williamem. Ludzie często nas zatrzymują i pytają, czy mogą go pogłaskać, dopytują się, jak to jest podróżować wspólnie z kotem. Nasz brytyjczyk jest bardzo pozytywnie nastawiony do obcych: chętnie pozuje do wspólnych fotografii. Cieszy nas fakt, że dzięki Williamowi wiele osób ma powody do uśmiechu i radości.

W przeciwieństwie do innych kotów, nasz pupil bardzo szybko się aklimatyzuje w nowym otoczeniu.
Wystarczy, że rozpozna swoje drobne przedmioty, wyczuje naszą obecność i nie ma już znaczenia, w jakim miejscu się znajduje.
Ten mały podróżnik był już kilka razy nad Bałtykiem, ale zdecydowanie woli południowe rejony Polski. Uwielbia spacerować, zwłaszcza po bezdrożach górskich. Zaliczył już Karpacz, Bieszczady, Solinę, Ojców i Zakopane. Prawdopodobnie jako pierwszy kot wjechał wyciągiem krzesełkowym na Butorowy Wierch, skąd pieszo, na kocich łapkach, zszedł z nami przez Gubałówkę do Dolnych Krupówek. Spośród polskich miast odwiedził już Poznań, Łódź, Toruń czy Katowice i Chorzów – to właśnie tam, w Parku Śląskim, jeździł z nami hulajnogą.

Najdłuższym wyjazdem Williama był dotychczas urlop na Bałkanach. Wszyscy spotkani bardzo pozytywnie i serdecznie odnosili się do kociego podróżnika. Ale prawdziwą sensację wzbudził w Kotorze, nazywanym miastem kotów. Wieczory spędzał z nami na tarasie oraz spacerował wzdłuż brzegu morskiego w Lepetane w Czarnogórze. Płynął również promem w okolicach Tivatu. Nie możemy się już wprost doczekać kolejnych ciepłych miesięcy na wspólne wyprawy.

Wszystkich, którzy pragną poznać bliżej Williama i jego podróże, zapraszamy do śledzenia naszego bloga na FB „Podróże małe i duże #sirWilliama”.