Mona Giza z Kairu

Tekst Maria Trojanowicz-Kasprzak   Zdjęcia Jagoda Siwiec

Moja Wielka Przygoda z Syjamami zaczęła się kilkanaście lat temu w Egipcie i trwa do dziś. Jeśli kochasz koty, pojmiesz moją determinację, by wrócić do Szczecina z Moną Gizą, maleńką syjamską kruszynką z Kairu.


Polaków w Egipcie nie spotykało się wówczas tak często jak teraz. Poleciałam na kilkanaście dni do Kairu z Anną, swoją przyjaciółką. Zamieszkałyśmy u mojej córki Natalii. Zwiedzanie zaczęłyśmy od bazaru Khan-El-Khalili, największego i najbardziej popularnego w Kairze. Mało przypomina europejskie bazary. Są tu setki małych sklepików mieszczących się na parterze starych kamienic. Przed każdym sklepikarz czyhający na ewentualnego klienta. Gdzieniegdzie na chodnikach siedzą mężczyźni i palą nargile, nazywane tu sziszami. Woda bulgoce w szklanych zbiorniczkach. Wygląda to egzotycznie i malowniczo, chcemy sfotografować takich palaczy, ale protestują. Główne bazarowe uliczki poprzecinane są odchodzącymi od nich zaułkami. Miałabym ochotę się w nie zapuścić, ale Natalia przestrzega, że bez ochrony tubylca lepiej się tam nie wybierać. Szkoda. Pod domami przemykają prześlicznie umaszczone i okrutnie wygłodzone koty.
Idziemy ulicą, wzdłuż której ciągnie się rząd sklepów zoologicznych. Raptem zatrzymuję się zszokowana. Na trotuarze, w upiornym gorącu, stoi klatka wypełniona żółwiami. Wciśnięty między nie leży wychudzony koci szkielet z maleńkim kociątkiem. Oba zwierzaki wyglądają tak, jakby straciły ochotę do dalszego życia. Jestem wstrząśnięta. Wiem już, że bez tej maleńkiej kociej biedy nie ruszę się dalej. Natalia prorokuje, że będą problemy z wywiezieniem kociaka.
Nie ustępuję, więc zrezygnowana wszczyna pertraktacje ze sklepikarzem. Targuje się, jak nakazuje obyczaj. Wyciągam z portmonetki 40 funtów i staję się właścicielką małej, syjamskiej kupki nieszczęścia. Idziemy do taksówki. Tulę kocinę do piersi. Kociak ledwo trzyma się na łapkach. Jest wycieńczony i chory. Okazuje się, że to dziewuszka. Otrzymuje imię Mona Giza. Mona to popularne imię arabskie, Giza - dzielnica Kairu z piramidami.
 Natalia wędruje z Moną do weterynarza. Przedtem kąpiemy małą i wyłapujemy pchły. Lekarz przepisuje krople do oczu i każe po prostu odkarmić zagłodzone zwierzątko. Syjamski kot Natalii początkowo reaguje na Monę nerwowo, ale szybko następuje zawieszenie broni i wkrótce oba zwierzaki zasypiają przytulone do siebie. Natalia postanawia wybrać się do MALEV-u - oddziału węgierskich linii lotniczych, aby omówić moją podróż z Moną do Polski. Mówią jej, że wystarczy książeczka szczepień i ustne zgłoszenie, że na pokładzie będzie zwierzę. Triumfuję w duchu. No i gdzie te problemy? Co prawda sprawa komplikuje się, jeśli chodzi o książeczkę, bo Mona jest za maleńka na szczepienia, ale postanawiam zastosować manewr, który nikomu krzywdy nie uczyni. Zabiorę Monieczkę z książeczką Zak - to syjamka Natalii - potem odeślę książeczkę z powrotem do Kairu.
Wyruszamy nad morze. Kot Natalii zostaje pod dobrą opieką znajomej Polki, Basi, a mała Mona pojedzie
z nami. Czeka nas sześćset kilometrów drogi przez Pustynię Arabską. Jedziemy taksówką na dworzec autobusowy.

Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY Nr - 101 marzec 2011

Re.Pl



Zapraszamy do odwiedzenia nowopowstałego portalu internetowego   www.re.pl
który działa pod hasłem - Odkryj Polskę na nowo.


Magazyn KOCIE SPRAWY został zaproszony do tego portalu jako partner, do tworzenia działu Koty w serwisie Pasje. 

Zapraszamy do odwiedzenia naszego forum KOTY w tym portalu


Wydawnictwo Elawet Sp. z o.o.
Projekt i Wykonanie: MediaConsulting.pl