Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

KLARA Z MATRAMAN – cały tekst


KOCIE SPRAWY NR 158-159 - GRUDZIEŃ 2015/STYCZEŃ 2016

Tekst i zdjęcia: Bartosz Baranowski
www.agrafkaisznurek.blogspot.com

Klara przykuła naszą uwagę tuż po przyjeździe do Dżakarty. Spotkaliśmy ją pierwszego dnia w porze obiadowej. Siedziała przy bramkach wejściowych na przystanku autobusowym Matraman.
Sam przystanek stanowi jeden z większych węzłów komunikacyjnych miejskiej sieci autobusów TransJakarta. Dochodziła godzina 16.
Podobnie jak ma to miejsce w innych azjatyckich metropoliach, w stolicy Indonezji popołudnie i poranek to najgorsze pory dnia. Wszystkie większe arterie stoją w gigantycznych korkach.
Przy czym, o ile wczesnym rankiem temperatura jest naszym sprzymierzeńcem, o tyle ciężko przyzwyczaić się do duchoty i temperatur w godzinach popołudniowych. Jeśli nie posiadamy konkretnego celu, lepiej nie opuszczać mieszkania lub domu, tylko skupić się na walorach klimatyzacji i zostać tam do czasu, aż ruch uliczny z poziomu krytycznego przejdzie w stan ciężki, aczkolwiek możliwy do zaakceptowania. Dżakarta jest niemiłosiernie zakorkowana również poza godzinami szczytu, ale w ich trakcie przebywanie na ulicy to wyjątkowo przykre doświadczenie.

 Klara jako jedyna nie zaprzątała sobie tym głowy.
Przycupnęła cierpliwie przy bramkach wejściowych, obserwując zabieganych pasażerów. Zgiełk i tłum nie robiły na niej najmniejszego wrażenia i, jakby chcąc to podkreślić, rozłożyła się na środku korytarza, prężąc przy tym przednie łapki. Nie obawiała się i sprawiała wrażenie, jakby w ogóle nie wyczuwała zagrożenia ze strony zabieganej ludzkiej masy. Pasażerowie przemykali naprawdę blisko, ale nie potrącił jej żaden klapek, obcas czy but. Tego dnia nie wiedzieliśmy jeszcze, że przystanek na Matramanie to jej oficjalny adres zamieszkania.
Klara jest pieszczochem i maskotką TransJakarty na Matramanie. Pracownicy przystanku twierdzą, że kotka żyje z nimi już bardzo długo. Nie pamiętają dokładnie od kiedy, jednak na tyle długo, że zdążyła ich połączyć niezwykle silna więź. Kotka podporządkowała swoje życie rytmowi pracy TransJakarty. Poza godzinami szczytu, kiedy pasażerów jest znacznie mniej, spędza czas wolny, leżakując pod ławkami lub przy drzwiach do punktu doładowania kart miejskich. Gdy ruch pasażerski ulega nasileniu, kotka kręci się pod nogami. Nic sobie przy tym nie robi z zagrożenia podeptaniem przez co mniej uważnych.
Łasi się i mruczy, uprzyjemniając pasażerom oczekiwanie na opóźniony autobus. A długim spojrzeniem potrafi rozmiękczyć i zatrzymać na chwilę nawet tych najbardziej zabieganych.
Pasażerowie lubią trzymać ją na kolanach i podrzucają smakołyki, a w pomieszczeniu służbowym każdego dnia czeka na nią miseczka z suchą karmą lub ryba. Klara jako jedyna, poza pracownikami, może również korzystać z foteli służbowych na przystanku. Prawo to i jednocześnie prestiżowe wyróżnienie nadała sobie sama.

Kotka do tego stopnia poczuła się bezpiecznie w nowym środowisku, że pewnego dnia przyprowadziła własne kocięta. A te z miejsca zawładnęły sercami wszystkich, od pracowników TransJakarty przez pasażerów, aż po ulicznych sprzedawców snacków, gazet i przeróżnych drobiazgów, którzy co jakiś czas zaglądają z jezdni na platformę przystanku, widząc w tym okazję na dotarcie ze swoją ofertą do większej liczby kieszeni. Oczekiwanie na autobus rozweselają teraz cieniutkie piski, a sam przystanek Matraman wita przyjezdnych już nie jedną, a czterema maskotkami.
Po długich godzinach jazdy autobusem po zakorkowanej metropolii i w niewyobrażalnym ścisku, Klara i jej kocięta są przyjemną nagrodą. Nawet jeśli korki pokrzyżowały cały plan naszego dnia i jesteśmy nieodwracalnie spóźnieni, pięć minut na podrapanie kotki lub jednego z maluchów za uszkiem zawsze się znajdzie. Złość, zebrana i wymierzona w system komunikacji miejskiej, pryska nie wiadomo kiedy, a głowę zaprząta kojące umysł i ciało mruczenie.

Być może Klara i jej kocięta to taki nowatorski chwyt marketingowców z TransJakarty. Domysły w tej materii nie znalazły jednak potwierdzenia w faktach. Żaden z pracowników również podobnych przypuszczeń oficjalnie nie potwierdził.
Tajemnica służbowa czy czysty przypadek? Tę odpowiedź Matraman i Klara zachowają dla siebie. Jednak przyglądając się rozpromienionym twarzom części pasażerów, można dojść do wniosku, że kotka Klara jest rozwiązaniem wartym przemyślenia. No bo jak w takich kocich okolicznościach wylewać żale na pracowników obsługi po wyjściu z przeładowanego i potwornie opóźnionego autobusu?