Za kulisami

Tekst Barbara Kubicka

„Jakie piękne koty", „Oj, zobaczcie, ile tu jest kotów", „Jak ładnie się bawią", „A tu, zobacz, małe kotki" - takie okrzyki słyszę prawie codziennie, niezależnie od pory roku i dnia. Tak zachwycają się moimi kotami osoby spacerujące alejką na naszym osiedlu, wiodącą także wzdłuż naszego ogródka. Ludzie przystają, obserwują kocie ćwiczenia sprawnościowe na murkach i drzewach oraz figle i wyścigi na okolicznych trawnikach. Niektórzy wyciągają swoje telefony komórkowe i pstrykają zdjęcia, a są też i tacy, którzy przychodzą z aparatami fotograficznymi i wręcz polują na ciekawe ujęcia kocich zabaw lub żeby zrobić zdjęcie swego dziecka albo kogoś bliskiego z kotem. Atrakcja. Nie ukrywam, że jestem zadowolona z faktu, że moje kochane zwierzaki nie tylko mnie się podobają.
Toteż można powiedzieć, że nasz ogródek jest jak scena teatralna lub filmowa. W zmieniającej się wraz z porami roku scenerii pozują i dokazują na niej koty. A każda scena ma kulisy, a za nimi zaplecze. Naszymi kulisami są gęsto upięte muślinowe firanki na oknach. Prawie nic przez nie widać, jak na kulisy przystało. Zaplecze zaś - to nasze mieszkanko. Tu, na zapleczu, odbywają się dzień po dniu, godzina po godzinie przygotowania do występów. Bo zanim jakiś mój piękny kot stanie się gwiazdą... trzeba go do tego należycie przygotować.
A te przyszłe gwiazdy trafiają na nasze teatralno-filmowe zaplecze mówiąc delikatnie, raczej w kiepskim stanie.

Białą kotkę z niebieskimi oczami - prawdziwa to rzadkość - znalazłam w paskudnej i brudnej praskiej piwnicy, gdzie koczowały bezdomne koty, a ja i kilka osób z sąsiedztwa dokarmialiśmy te biedactwa, które doprawdy nie miały łatwego życia, gnębione przez głód, choroby i nieżyczliwych im ludzi. To maleństwo prawie już konało zżerane przez sto tysięcy pcheł, robali i koci katar. Nawet jej matka, a trzeba Wam wiedzieć, że kotki są wspaniałymi matkami, opuściła ją, wyprowadzając z piwnicy na podwórko jej rodzeństwo. Widać instynkt podpowiadał jej, że już nic więcej nie może zrobić, jak tylko spróbować uratować od zarażenia się chorobami pozostałą dwójkę swoich dzieci. Ale ja poszłam do piwnicy i odszukałam maleństwo, które trzema łapkami było już na tamtym świecie. Walka o życie niebieskookiej kotki Soboty trwała trzy miesiące. Teraz jest prawdziwą ozdobą naszego stada. Jej kariera od dwunastu lat rozwija się wspaniale i każdy chce mieć zdjęcie z tak rzadkiej urody aktorką.

Przystojniak Horacy odziany w błyszczące czarne futro trafił do naszego stada dziesięć lat temu jako dwumiesięczny, zagłodzony prawie na śmierć kociak. Był tak chudy, że miał tylko dwa wymiary. Natychmiast pobiegłam z nim do pobliskiej kliniki na kroplówkę. Przez następne dziesięć dni codziennie rano i wieczorem nosiłam w koszyku Horacego na kroplówkowe odżywianie, bo on w ogóle już nie miał odruchu łaknienia jedzenia. A między wizytami w klinice patrzyłam przerażona na leżącego bezwładnie w kąciku na posłaniu kotka, czy jeszcze oddycha?

Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY - Nr 88 luty 2010

 



Zapraszamy do odwiedzenia nowopowstałego portalu internetowego
 
www.re.pl
który działa pod hasłem - Odkryj Polskę na nowo.


Magazyn KOCIE SPRAWY został zaproszony do tego portalu jako partner, do tworzenia działu Koty w serwisie Pasje. 

Zapraszamy do odwiedzenia naszego forum KOTY w tym portalu



Wydawnictwo Elawet Sp. z o.o.
Projekt i Wykonanie: MediaConsulting.pl