Tekst Anna Bańkowska
Wyspa, którą musiał mieć na myśli Gałczyński, pisząc: „A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź...", gdzie lato trwa przez cały rok, gdzie - nie przekraczając granic Unii Europejskiej - można zapomnieć o październikowym śniegu i nawet w listopadzie pławić się w morzu... Wyspa, o której słowami Agnieszki Osieckiej śpiewała Maryla Rodowicz „... i na wyspach bananowych bananówkę pić", to z pewnością jedna z siedmiu Wysp Kanaryjskich.
Największą z nich - przypominającą kształtem głęboką kokilkę z rączką - jest Teneryfa. Od czasów, kiedy dla Polaków stanowiła szczyt szpanu, minęło wiele lat, i teraz - jeśli zrezygnuje się z usług kosztownych biur podróży - można spędzić tu miesiąc taniej i w znacznie lepszych warunkach niż np. w Jastarni. Oczywiście, dotyczy to tylko kosztów wynajęcia mieszkania, bo różnych pokus tu bez liku.
Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY - Nr 88 luty 2010



