Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

RADEMENES, KOT PIELĘGNIARZ – Tekst: Izabella Szolginia


Tekst: Izabella Szolginia

Koniec lata 2014 roku. Miejsce: gabinet weterynaryjny przy Schronisku dla Zwierząt w Bydgoszczy.Mała, czarna kulka, dwoje, błękitnych, załzawionych oczu, łysawe placki, wśród nastroszonej, matowej sierści na wychudzonym ciałku. Bardzo brudne uszka.– Przyszliśmy go uśpić, jest bardzo chory – mówią osoby, które przyniosły maleństwo.
 Lucyna Kuziel-Zawalich, schroniskowy lekarz weterynarii, ostrożnie bada kotka. Mały wzięty na ręce z całych sił zaczyna mruczeć... Mimo to stan kotka nie jest dobry, a rokowania raczej ostrożne.
– Proszę go zostawić – mówi do osób, które nie widzą nadziei dla skulonego i drżącego kotka.
I tak nie chciałyby go wziąć ze sobą, bo „to przybłęda i nie mogą trzymać go w domu”.
Wychodzą z gabinetu, a kotek dalej mruczy resztkami sił, po czym usypia zmęczony transportem
i chorobą...
– Nie pierwszy i nie ostatni, którego spróbujemy uratować – szepcze lekarka.

Trudny czas
Pani doktor wespół ze mną podejmuje decyzję dotyczącą leczenia malucha. Wiąże się ona z koniecznym, długoterminowym przetrzymywaniem go w klatce, ponieważ tak chore zwierzątko może stanowić groźbę zarażenia innych pensjonariuszy naszego schroniska.
I tak Czarnulek zostaje. Umieszczony w klatce w gabinecie weterynaryjnym ten ledwie ośmiotygodniowy kociak dzielnie walczy o życie. Kilka razy przechodzi kryzys. Wysoka temperatura, wyciek z nosa, zapalenie płuc. Nie omija go też choroba skóry... Obraz nędzy i rozpaczy. Przez ten długi czas kilka razy wątpimy w wyzdrowienie kotka. Stan jest naprawdę ciężki, a nawroty choroby uporczywe.


Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY Nr 152 – CZERWIEC 2015