Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

NAJLEPSZA NIANIA - Tekst Justyna Wilk

Tekst i  zdjęcia: Justyna Wilk– www.facebook.com/heniabenia


Mamą zostałam dopiero kilka miesięcy temu. Koty mam natomiast od wielu lat. Odkąd urodziło mi się dziecko, niektórzy poważnym tonem pytają mnie, czy się tego nie boję, że mam w domu dwa koty, czy zdaję sobie sprawę
z zagrożeń…

– Ale z jakich? – pytam. – Koty są dla dzieci groźne – mówią zaniepokojeni – potrafią mordować w nocy, kładą się na niemowlaku i zaduszają, przegryzają grdykę, wciskają do buzi ogon, są zazdrosne, wredne, złośliwe… – wymieniają jednym tchem i dają przykłady zasłyszanych… bajek z drastycznym zakończeniem.

Toksoplazmoza! Palce u rąk i nóg nie wystarczą, by zliczyć osoby, które mi o niej przypominały, gdy byłam w ciąży. Często przekręcały nazwę i nie znały skutków zarażenia, ale coś słyszały… że to od kotów i że trzeba się od nich trzymać
z daleka. „Jak masz koty, to się ich pozbądź!” Przebadałam się, żeby wiedzieć na czym stoję, wynik mnie zaskoczył. Nigdy nie przeszłam toksoplazmozy, mam kontakt z kotami od dziecka. Domowymi i bezdomnymi. Gdzie ta toksoplazmoza?

Aby się zarazić od kota toksoplazmozą, trzeba by go zjeść na surowo, ewentualnie kocie odchody wyrzucać gołą ręką, a potem jej nie umyć i zacząć jeść.

A i to niekoniecznie, bo kot jeszcze musi być nosicielem, o czym ludzie nie wiedzą. Szybciej złapie się to cholerstwo na grillu u sąsiada z niedopieczonego kotleta albo nieumytych warzyw lub owoców.

Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY NR 146/147  GRUDZIEŃ 20154/STYCZEŃ 2015