Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

MACIERZYŃSTWO WŚRÓD 16 ŁAPEK CZ. 5 – Tekst: Zuzanna Wasiukiewicz-Balkowska – cały tekst

KOCIE SPRAWY NR 172 – LUTY 2017

Tekst i zdjęcia: Zuzanna Wasiukiewicz-Balkowska,
Grupa Neko (www.grupaneko.wroclaw.pl)


Końca nie widać
Łucja ząbkuje. Ma już wyrżnięte dwie dolne jedynki, a teraz idą dwie górne. Każdy rodzic wie, że ząbkowanie to trudny okres dla dziecka. Łucja jest bardzo marudna. Dzienne drzemki wymagają usypiania na rękach, a jak już zaśnie, to góra na półtorej godziny. Gdy tylko oczka się zamykają, lecę pakować kartony, przy okazji robiąc segregację rzeczy potrzebnych i niepotrzebnych. W tym wszystkim oczywiście muszą pomagać mi koty, robiąc z rzeczy potrzebnych niepotrzebne. Włażą i wygrzebują mi zawartość kartonów lub urządzając sobie gonitwę, wywalają mi całe kartony, więc robota zaczyna się od początku.
 Prowodyrem jest Tibro, który nawet znalazł sobie między kartonami miejscówkę do spania, byle tylko być blisko nich, a ja każdego ranka załamuję ręce, bo w nocy Tibro zdążył oskubać kolejny karton, robiąc w nim dziurę.
Tuśka, która wraz z Tibrem robi codzienne inspekcje wszystkich kartonów, bo przecież mogłam coś przed nimi ukryć, właśnie dostała pierwszej rujki. Przymila się, gada i każe się sobą zajmować.

W ferworze przeprowadzkowym będę musiała znaleźć jeszcze czas na jej sterylkę.
W praniu, sprzątaniu końca nie widać, a przecież nie tylko tym człowiek żyje. Muszę znaleźć jeszcze czas na codzienne rytuały Łucji, do których ostatnio doszło karmienie pokarmem stałym, więc miksuję owoce i warzywa i staram się wzbogacać dietę mojego dziecka o nowe smaki, a wiadomo, że takie przygotowania są czasochłonne.
Wracając do reszty menażerii, to tylko Viguś z wrodzonym dla siebie spokojem olewa wszystko, co się wokół dzieje.

 Nowe
My już na nowym mieszkaniu. Nowe miasto, nowe mieszkanie, nowe wszystko. Ja musiałam szybko się zaaklimatyzować. Łucja miała ciężką pierwszą noc. Podobnie jak my przeżywała stres przeprowadzkowy, ale kolejna noc już była spokojna. Zapewne najbardziej interesuje was, jak zareagowały koty. O dziwo, całkiem nieźle. Może dlatego, że przeniosły się całym naszym kocio-ludzkim stadem. Już wylegują się w plamach słońca na kartonach. Z tego wszystkiego chyba najgorszy był dla nich transport. Miauczały żałośnie i nerwowo skrobały transporterki. Niestety środek uspokajający niewiele pomógł, ale to pewnie moja wina. Może podałam za późno albo za mało.
Pierwsze chwile to niepewne stawianie kroków na nowym terenie, zaglądanie we wszystkie zakamarki i co najważniejsze sprawdzanie, jakie mamy widoki z okna. A widoki są super. Drzewa, przestrzeń i hodowca gołębi po sąsiedzku. Trudno dla kota o lepszy widok.
Na miarę swoich możliwości starałam się, aby te pierwsze chwile przebiegły dla kotów jak najbardziej łagodnie. Części kocich legowisk nie prałam w ogóle, aby pozostał na nich swojski zapach. Również część kocich zabawek przyjechała nieodświeżona. Podobnie postąpiłam ze żwirkiem. Mimo że kuwety stoją w nowym miejscu, na loggii (obudowanej), to dzięki temu, że zabrałam trochę starego żwirku z domu, nie było problemu z odnalezieniem nowej toalety.

Jeden z drapaków również z nami pojechał. Drugi oddałam Michalinie z   Neko.
Wszystko w nowym mieszkaniu jest namiastką starego. Te same firanki i zasłony, te same dywany i część mebli.
Najbardziej zależało nam z mężem, żeby Łucji stworzyć podobną przestrzeń. Otoczyć ją rzeczami, które
zna. Łóżeczko w podobnym układzie, ten sam kolor pokoju, ta sama lampka nocna i miejsce dla kotów, które mogą w pokoju Łucji spokojnie drzemać.

Aklimatyzacja
Aklimatyzujemy się, a właściwie głównie to ja się aklimatyzuję. Koty czują się jak u siebie. Wylegują się na swoich poduchach i broją jak zawsze.
Łucja w piątek kończy pół roku. Szybko zleciało. Dopiero trzymałam maleństwo na rękach, a teraz mała przymierza się do raczkowania. Czworaki to jej ulubiona pozycja. Wygląda przezabawnie, bujając się na kolanach w przód i w tył. Z tej perspektywy może zaglądać kotom w oczy. Niestety w przeciwieństwie do Łucji one nie są tym faktem za chwycone. Gdy Łucja tylko zauważy kota, to na jej buzi pojawia się uśmiech od ucha do ucha i piszczy z radości. Na to koty reagują ucieczką, co cieszy małą jeszcze bardziej.
Nasza codzienność to przekładanie kartonów z miejsca na miejsce. Tak to wygląda, gdy się nie ma szafy. Jedyny pokój w pełni urządzony to pokój Łucji, reszta jest prowizorką, ale dajemy radę.
Najważniejsze, że rodzina w komplecie.
Miło jest widzieć, jak Łucja bawi się z tatą, łapie go za brodę. Jaka jest zadowolona, gdy ją karmi lub kąpie. Uwielbiam patrzeć, jak oboje się wzajemnie odkrywają.
Cdn.