Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

KOT SYBIRAK – Tekst Bogusława Klimek

Tekst: Bogusława Klimek

Chciałabym opowiedzieć o małej dziewczynce, Irenie, której kot pomógł przetrwać tragiczne lata dzieciństwa. Irena to moja mama, dziś blisko dziewięćdziesięcioletnia kobieta. Coraz mniej pamięta z przeszłości, ale ożywia się, kiedy proszę, by opowiedziała mi o swoim kocim przyjacielu z Syberii.

 Mój dziadek, Czesław – legionista, ułan – został osadnikiem wojskowym na Wołyniu. Ożenił się z Jadwigą. Wraz z trzema córkami – Zofią, Wandą i najmłodszą Ireną – stworzyli szczęśliwą rodzinę w otoczeniu przyjaznej przyrody i wielu ukochanych zwierząt. Niestety, nie ominął ich, jak wiele tysięcy rodaków, tragiczny wojenny los. W lutym 1940 r. zostali wywiezieni na Syberię. Pierwsze dwa lata przebywali pod kołem podbiegunowym, a ostatnie cztery w Kazachstanie. To tam właśnie, w kolejnym miejscu tułaczki, pojawił się KOT. Irena miała wówczas blisko dziesięć lat. Któregoś dnia babcia Jadwiga przyniosła do domu (nędzna, kilkumetrowa ziemianka z jednym okienkiem) malutkiego wynędzniałego kotka. Dostała go od znajomej Rosjanki z pobliskiego kołchozu. Babcia wiedziała, jak dziewczęta tęsknią za zwierzętami i że otoczą kota opieką i czułością. Wysłały Irenkę do kuźni, do ojca, by pozwolił go pozostawić. Jednak Czesław, choleryk, wybuchnął strasznym gniewem i kategorycznie zabronił. Tłumaczył, że nie mogą odejmować sobie od ust głodowych racji żywnościowych, by karmić jeszcze kota. Dorosły pracujący otrzymywał na cały dzień tylko kilogram czarnego, gliniastego chleba, kobieta – o ile pracowała – pół kilograma, a dzieci po dwadzieścia dekagramów. Irena wpadła w rozpacz, ale ojciec był nieugięty. Zapytała, co w takim razie ma zrobić z kociakiem? Odpowiedział, że najlepiej by było, gdyby go utopiła, bo mniej by cierpiał…

Cały tekst przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY NR 187 MAJ 2018