Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

KOT NA WSI – OD PRZEDMIOTU DO PODMIOTU – cały tekst

KOCIE SPRAWY Nr 158-159 - Grudzień 2015/Styczeń 2016

Tekst: Justyna Poluta
Zdjęcie: Iwona Błoszyk

Zwierzę biedne, pracujące

Kot na wsi najczęściej nadal pełni swoją tradycyjną rolę i ma przydzielone zadanie do wykonania.
Należy do niego łapanie i odstraszanie myszy oraz innych gryzoni, ochrona zbiorów ziarna przed szkodnikami. Większość osób postrzega go i traktuje zdecydowanie inaczej niż w mieście. Powszechne jest przedmiotowe podejście do kota, widzi się go jako zwierzę użyteczne, przeznaczone do służenia. Nie ma nic złego w tym, że kot ma obowiązki. Należy jednak pamiętać, że kot to też obowiązek, że to czująca, wrażliwa istota.

Jaki obraz wyłania się po wypowiedzeniu słów „wiejski kot"?
Brudny, biedny sierściuch pozbawiony opieki weterynaryjnej, niezaszczepiony, zarobaczony, zapchlony i chory. Średni wiek życia wiejskiego kota to tylko dwa lata. Rekordziści dożywają 5-6 lat. Giną pod kołami samochodów i maszyn rolniczych, rozszarpane przez psy czy świadomie unicestwiane.

Zmiana podejścia
Starsze pokolenie, które traktowało koty jak narzędzia gospodarskie, powoli traci jakąkolwiek władzę decyzyjną w gospodarstwach i wiejskich domach. Telewizja utrwala wizerunek rolnika nowoczesnego i świadomego potrzeb swoich zwierząt. Faktem jest, że bardzo ważna jest tu zmiana mentalności ogółu.
Dzięki pozytywnym przykładom, które mieszkańcy wsi mogą zobaczyć u swoich sąsiadów, jest szansa na zmianę.
Zadbany kot sprawniej łapie myszy, ponieważ jest zdrowszy i bardziej zadowolony z kociego życia.

Edukacja przede wszystkim
KOCIM SPRAWOM marzy się, by w każdej wsi ksiądz przy okazji kazania wspomniał o prawach wszystkich zwierząt, o tym, że nie są one pozbawione uczuć i tak samo jak my odczuwają strach i ból. Do kościoła przychodzą ludzie wrażliwi na cierpienie drugiego. Ważne, by każda z tych osób uwrażliwiała się także na los zwierząt.

Kolejnym miejscem, gdzie jest możliwość ukazywania pozytywnej postawy, jest szkoła. Młodzież często gardzi szkołą, ponieważ jest zdania, że nie wynosi z niej nic pożytecznego. Takie przedmioty jak godzina wychowawcza czy ścieżki edukacyjne to jednak idealny moment, by poruszyć temat dbania o koty i inne zwierzęta na wsi. Owszem, dużo zależy od sposobu rozmowy z młodzieżą, ale jeśli tylko wykażemy się otwartością na jej opinie, może odwdzięczyć się chęcią pomocy.
Naturalnie nasuwa się propozycja, by urządzić zbiórkę pieniędzy. Zaangażujmy młodych ludzi, dajmy im powód, by czuli się ważni i towarzyszyło im przekonanie, że robią coś wartościowego.
Na wsiach nie brakuje także świetlic środowiskowych. Lepszego miejsca na pogadanki czy warsztaty nie można sobie wymarzyć. Zbliża się zima. Proszę sobie wyobrazić taką scenerię: herbata grzaniec, relaksująca muzyka i swobodna rozmowa o poprawie losu zwierząt.

Środowisko wiejskie kryje prawdziwe perełki, jak kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich czy niepracujące matki - warto zaangażować tak troskliwy i aktywny społecznie potencjał ludzki.
A może akcja w lokalnym przedszkolu? Włączając w to dzieciaki, można przygotować wystawę na rzecz kotów, loterię czy licytację drobiazgów. Zawsze znajdzie się ktoś, kto ma upodobanie do wyjątkowych przedmiotów i kto czuje potrzebę pomagania.

„Ukarałeś" kota, sąd może ukarać Ciebie
Wbrew pozorom organizacje prozwierzęce docierają również na wieś. A prawo w dzisiejszych czasach chroni już nieco lepiej zwierzęta. Jeżeli sprawca działa wobec jednego z nich ze szczególnym okrucieństwem, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo wręcz pozbawieniu wolności.

Wszystko zależy od człowieka
Oczywiście - wszystko zależy od opiekuna. Nieodpowiednie traktowanie zwierząt, niedbanie o nie może wynikać po prostu z niewiedzy. Gospodarze często po prostu nie wiedzą, jak troszczyć się o swoje zwierzęta. Wystarczy jednak, by osoba, która chce szerzyć taką wiedzę, miała odrobinę graficznego talentu i kilkadziesiąt złotych. Ulotki rozdawane po mszy, wsunięte pod furtkę dadzą do myślenia, pobudzą dyskusję i jest nadzieja, że doprowadzą do choćby drobnych na początku zmian.

Nie bez znaczenia są tutaj także działania gminy.
Narracja władz przekonuje prostych ludzi, a tych, którzy „dotąd nie mieli czegoś na uwadze" - otrzeźwia, że dane działania należy podjąć.

Ku lepszemu
Jest nadzieja, że w końcu kot (jak i inne wiejskie zwierzęta) zyska należne mu miejsce i szacunek.
Trzeba tylko zainteresować się tematem, zwrócić się do lokalnych mediów. To przecież ludzie wyznaczają standardy, szczególnie jeśli chodzi o opiekę nad istotami mniejszymi. W związku z tym niebagatelne znaczenie ma aktywność wolontariuszy i jak najwięcej pozytywnych, „przykładnych" gospodarstw.

Można przypuszczać, że „nowa wieś" świadoma choćby regulacji populacji kotów dzięki ich sterylizowaniu pozwoli na ich upodmiotowienie, że staną się one towarzyszami człowieka. I nawet te dziko żyjące również będą traktowane z szacunkiem i otrzymają dyskretną, ale stałą opiekę.