Kociarzem być?

Tekst Anna Kopeć-Twardowska
KOCIE SPRAWY - Nr 88 LUTY 2010

Są ludzie, którzy bardzo lubią dzieci... ale najbardziej wtedy, gdy śpią.
Może podobnie jest z niektórymi wielbicielami zwierząt?

Pewna Amatorka moich „pastelowych kotów", kiedy odwiedziła mnie w pracowni, wpadła w zachwyt. Tak bardzo oczarowały ją moje... prawdziwe kocięta.
Właśnie po jakiejś szalonej zabawie grzecznie odpoczywały przy swojej mamie.
Rzeczywiście, sprawiały wrażenie dobrze ułożonych, uroczych niewiniątek.
Zapragnęła więc nabyć i obraz, i kotka!
Była to dla mnie fantastyczna wiadomość, gdyż właśnie poszukiwałam domu dla ośmiotygodniowych czarciątek - potomków mojej kotki Matyldy.
Muszę nadmienić, że wszystkie były wyjątkowo ambitne ruchowo i czarne jak Noc Egipska. Dlatego zastosowany epitet doskonale przystawał do ich nieposkromionych charakterków...
A i sceneria, w jakiej przyszło im stawiać pierwsze kroki, stwarzała niebanalne możliwości. Pęki pędzli, pędzelków i kredek - rulony kartonów i sterty szeleszczącego papieru - samoistnie podpowiadały coraz to nowe pomysły do zabawy!
Niejednokrotnie ratowałam swoje obrazy przed nadgorliwym kocim współautorstwem...
Słowem, przeżywszy już swoje, ja także dojrzałam do szczęśliwego rozstania.
Jednakże lojalnie uświadomiłam huraoptymistycznej Amatorce, że młode wymagają tolerancji i cierpliwości, że mają swoje prawa, że kot to nie pies... ale ta była zauroczona maleństwami i szczerze deklarowała gotowość do poświęceń.
Tak więc pierwszy kotek został wydany.
Jak zwykle w takiej sytuacji, radość miesza się ze smutkiem... i łza w oku... i troska w sercu...
Ale cóż, przecież taka jest kolej rzeczy. Młode muszą stać się samodzielne lub odejść do nowych domów. Tym bardziej że kocia mama w odpowiednim czasie sama odsuwa je od karmienia, a jeśli są zbyt natarczywe - potrafi być stanowcza!
Pogodziwszy się z pierwszym rozstaniem, przystąpiłam do pozyskiwania domów
dla pozostałych podopiecznych.
Telefony, rozmowy, wizyty... Znają dobrze te rytuały wszyscy miłośnicy aktywnych kotek.
W stosownym czasie wszystkie maluchy znalazły nowych opiekunów.
Dlatego zdziwił mnie znajomy głos z domofonu, oznajmiający wizytę w sprawie kota.
W drzwiach stała wieloletnia Amatorka mojej twórczości i spontaniczna Nabywczyni kotka w Jednej Osobie. W sprawie zwrotu kota.
Blady wzrok i podkrążone oczy świadczyły o przebyciu zadań ponad wytrzymałość...
i totalnym wyczerpaniu.
Ciasno zwinięty kocyk w uścisku zadrapanych dłoni poszarpywał się niecierpliwie.
Wystawał z niego spocony łebek niepokornego potomka mojej kotki Matyldy, równie strapiony... co szczęśliwy z powrotu... do domu.
No cóż, niełatwo być Kociarzem.

Re.Pl



Zapraszamy do odwiedzenia nowopowstałego portalu internetowego   www.re.pl
który działa pod hasłem - Odkryj Polskę na nowo.


Magazyn KOCIE SPRAWY został zaproszony do tego portalu jako partner, do tworzenia działu Koty w serwisie Pasje. 

Zapraszamy do odwiedzenia naszego forum KOTY w tym portalu


Wydawnictwo Elawet Sp. z o.o.
Projekt i Wykonanie: MediaConsulting.pl